Włoski sąd nakazał Niemcom wypłacenie odszkodowań. Precedens, który otwiera szansę Polsce?

W listopadzie 1943 roku we włoskiej gminie Roccaraso w Abruzji doszło do masowego mordu ludności cywilnej. Zbrodnia przeszła do historii jako ,,masakra w Pietransieri”. Niewinne ofiary zostały bestialsko rozstrzelane przez żołnierzy 1. Dywizji Strzelców Spadochronowych ,,Heidrich”. Zbrodnia, jakich w czasie II wojny światowej Europa doświadczyła wiele, była dla Włochów czymś szczególnie szokującym, bowiem wśród pomordowanych znalazło się znaczne grono kobiet i dzieci.

Po latach mieszkańcy Roccaraso zaczęli dochodzić sprawiedliwości. Wyrokiem włoskiego sądu przyznano im sowite odszkodowania. To swoisty precedens, który otwiera drogę dla podobnych roszczeń, ale nie zamyka dyskusji dotyczącej realnych możliwości uzyskania odszkodowań od strony niemieckiej. 

Kwestia wypłaty reparacji wojennych przez Niemcy podzieliła polskich i niemieckich historyków. Ponad siedemdziesiąt lat po zakończeniu II wojny światowej strona polska zgłasza się po odszkodowania, odrzucając tezę, iż w przeszłości państwo polskie otrzymało już ekwiwalent za zniszczenia, a następnie zrzekło się dalszych roszczeń. Sprawa ma oczywiście wymiar polityczny, ale odnosi się do niezwykle ważnych problemów – państwowej odpowiedzialności za przeszłość, przedawnienia roszczeń odszkodowawczych, a nawet suwerenności Rzeczpospolitej Polskiej w okresie rządów władz komunistycznych.

Wyrok włoskiego będzie dla strony polskiej jednym z argumentów w szerokiej dyskusji, pozwalając raz jeszcze zwrócić uwagę na problematykę bolesnej przeszłości dwóch sąsiadujących krajów, z których jeden stał się bezbronną, niewinną ofiarą totalitarnej ekspansji drugiego.

Niemiecka zbrodnia w Pietransieri

Jesienią 1943 roku na froncie włoskim trwały gorączkowe przygotowania do obrony Linii Gustawa. Roccaraso znajduje się kilkadziesiąt kilometrów na północ od osławionego masywu Monte Cassino, który stanowił klucz niemieckiej linii umocnień przecinającej Półwysep Apeniński od Morza Tyrreńskiego po Morze Adriatyckie. We wrześniu strona włoska podpisała separatystyczne porozumienie z aliantami, jednak wierne Benito Mussoliniemu i reżimowi faszystowskiemu bojówki wciąż kontynuowały walkę po stronie Niemiec.

Aliantów wspierała rosnąca w siłę włoska partyzantka, której sprzyjała miejscowa ludność. To właśnie pomoc ruchowi oporu miała być pretekstem do rozpoczęcia brutalnej pacyfikacji mieszkańców maleńkich wiosek położonych w rejonie Roccaraso. Stacjonujący w tym rejonie spadochroniarze z 1. Dywizji gen. Richarda Heidricha mieli jednoznaczne rozkazy – kto nie podporządkuje się zarządzeniu, musi zginąć.

W dniach 15-21 listopada 1943 roku Niemcy dokonali masakry ludności cywilnej, zabijając 128 osób. Większość z nich rozstrzelano w pobliskim Lasku Limmari. Na obronę niemieckich żołnierzy przemawia fakt, iż wcześniej próbowali wysiedlić mieszkańców osad znajdujących się w pobliżu linii frontu. Zgodnie z rozkazami dowódcy oddziałów Osi w tym rejonie, marsz. Alberta Kesselringa, osoby niestosujące się do zaleceń miały zostać uznane za członków ruchu oporu i rozstrzelane.

Pseudoprawne rozkazy prowadzące do ludobójstwa nie są jednak żadnym wytłumaczeniem dla przeprowadzonej masakry. Dziś w Pietransieri znajduje się tablica upamiętniająca zamordowanych. Jedyną ocalałą była pięcioletnia dziewczynka Virginia Macerelli, która później opowiedziała o przerażających kulisach zbrodni. Ocalała, gdyż matka osłoniła ją własnym ciałem, chroniąc przed pociskami… 

 

Pamięć

Minęło ponad siedemdziesiąt lat, ale mała włoska gmina nie zapomniała zbrodni z przeszłości. Do sądu w Sulmonie wpłynął pozew z przeciwko państwu niemieckiemu. Włoski sąd orzekł o zasadności roszczeń, nakazując Niemcom wypłacenie 1,6 mln euro odszkodowania gminie Roccaraso oraz 5 mln euro spadkobiercom pomordowanych. To bezprecedensowy wyrok, który stawia pod znakiem zapytania dotychczasowe niezbyt jasne interpretacje dotyczące sukcesji po III Rzeszy.

Sąd w Sulmonie wprost stwierdził, iż to Niemcy są odpowiedzialni za zbrodnię, a dzisiejsze państwo niejako ,,dziedziczy” spuściznę historyczną po III Rzeszy. Odpowiedzialność strony niemieckiej była w tym wypadku niepodważalna. Jak się jednak okazuje, wypłata odszkodowań jest mało prawdopodobna – włoski sąd nie ma bowiem żadnej mocy do pociągnięcia niemieckiego rządu do odpowiedzialności. W praktyce jego orzeczenie jest jedynie manifestem bez większych szans powodzenia.

Włoski precedens może posłużyć jednak do zrewidowania taktyki strony polskiej względem podobnych roszczeń odszkodowawczych i z pewnością będzie podnoszony jako jeden z argumentów w dyskusji prawnej i politycznej. Sąd w Sulmonie wyrasta na jednego z sojuszników sprawy polskich roszczeń. Nasuwa się jednak pytanie dotyczące sposobu egzekwowania odszkodowań za tysiące niemieckich zbrodni popełnionych na ziemiach polskich w czasie wieloletniej okupacji (nieporównywalnie więcej niż we Włoszech lub jakimkolwiek innym kraju) oraz koncepcji jurysdykcji i immunitetu państwowego zawartych w polskim i międzynarodowym prawie.

Elementem spornym pozostaje także kwestia rzeczywistego lub nie zrzeczenia się roszczeń przez którekolwiek z państw okupowanych przez III Rzeszę. W przypadku włoskim do prawnego uregulowania kwestii odszkodowawczych doszło w latach sześćdziesiątych XX wieku. Jeśli Niemcy zapłacą odszkodowanie zasądzone w Sulmonie, otworzą innym krajom drogę do dochodzenia podobnych świadczeń.

Bądźmy jednak realistami, szanse na to są właściwie zerowe, przez co precedens Roccaraso należy póki co traktować jako wartościowy argument w dyskusji, a nie czynnik decydujący o słuszności polskich starań. Nie należy o nim jednak zapominać, gdyż odpowiednio wykorzystany z pewnością zwiększy moc polskiego przekazu. 

 

Źródło: II wojna światowa

MATEUSZ ŁABUZ

Twórca portalu II wojna światowa, autor kilkuset recenzji książek historycznych oraz licznych artykułów poświęconych przede wszystkim Polsce i Polakom w latach 1939-45. Prywatnie siatkarz plażowy i miłośnik skandynawskich kryminałów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.