Witali ich jak wyzwolicieli. Reakcja narodów Związku Radzieckiego na wkroczenie Niemców

Gdy żołnierze Wehrmachtu wkraczali na tereny Związku Radzieckiego, wielu cywili witało ich z radością. Obłąkańcze wizje Hitlera zaprzepaściły jednak szanse na pokonanie Stalina przy pomocy zbrojnego ramienia samych Sowietów. Opowiada autor strony II wojna światowa w kolorze Stalin


Niemiecki żołnierz daje mleko polskiemu dziecku na Kresach, czerwiec 1941 r. (zdjęcie główne) Wkroczenie niemieckich oddziałów było traktowane jak wyzwolenie przez sporą część narodów na Wschodzie.  ZSRR

Tam, gdzie pojawiali się Niemcy, tam na drogi wychodziły tłumy ludzi. Polaków, Białorusinów, Ukraińców, Litwinów, Łotyszy, Estończyków i Rosjan. Witali swoich – jak myśleli – wybawicieli. Dziewczyny rzucały się na szyje żołnierzom o ogorzałych, pokrytych kurzem twarzach. Wręczały skromne wyrazy wdzięczności – gotowane jajka, czy kromkę suchego chleba. Owijały im szyje wzorzystymi chustami. Starsi ludzie wyciągali skrzętnie chowane ikony i dziękowali na kolanach niemieckim oficerom, że przyszli ich wyzwolić. 

“Wyzwólcie nas !”

Słynny ”dowódca pancerny”, pułkownik Hans von Luck z 7. Dywizji Pancernej wspominał: „Zdumiało nas to, że nie spotkaliśmy się z najmniejszymi objawami niechęci. Przeciwnie, kobiety wychodziły przed domy z ikonami i krzyczały do nas: »Nadal jesteśmy chrześcijanami. Wyzwólcie nas od Stalina, który zniszczył nasze kościoły!«”

Ludność sama obalała pomniki sowieckie i niszczyła bramy kołchozów. Nienawiść do bolszewickiego okrucieństwa udzielała się też żołnierzom Armii Czerwonej. Kapitan Hans von Herwarth z Abwehry wspominał: 

„Jednym z pierwszych był młody kapitan artylerii, który koniecznie chciał poznać położenie naszych pozycji artyleryjskich. Oświadczyłem mu, że jako jeńca nie powinno go to obchodzić. Na to on: »Chcę panu tylko wyjaśnić, jak powinna celować pańska artyleria, bo w tej chwili wasze działa przenoszą o jakieś kilkaset metrów«. (…) Wielu sowieckich żołnierzy natychmiast po dostaniu się do niewoli wypytywało nas, czy nie mielibyśmy dla nich jakiejś pracy, zdradzali ochotę pomaszerowania dalej z nami. Większość z nich szczerze pragnęła podjąć z Niemcami dzieło zniszczenia znienawidzonego systemu, który skolektywizował ich gospodarstwa i pociągnął za sobą tak wielkie ofiary.”

Sowieccy żołnierze wielokrotnie dezerterowali, niejednokrotnie zabijali znienawidzonych komisarzy i poddawali się całymi jednostkami zdumionym Niemcom. A ci… ci może by zrozumieli, jaką misję mają do spełnienia, gdyby nie obłąkane plany zbrodniarzy z Berlina…

Szok i niedowierzanie

Jakże odmienne były to nastroje od tych, które towarzyszyły wówczas radzieckiej władzy. Reakcje w Moskwie na niemiecki atak można określić tylko mianem paniki i niedowierzania. Zwłaszcza sam Stalin był w głębokim szoku – nie spodziewał się, że jego przyjaciel, Adolf Hitler, może dopuścić się napaści…

Żeby to zrozumieć, należy cofnąć się kilka miesięcy wstecz. Sowieci dostawali informacje o planowanej operacji, jak też nie umknęła im koncentracja sił niemieckich w Polsce – raporty te dostarczała siatka ”Czerwona Orkiestra” i Richard Sorge z Japonii. Napotykano też niemieckie samoloty naruszające granicę. Jednakże Stalin tak ufał swojemu niemieckiemu sojusznikowi, że własnych agentów nazwał ”dezinformatorami” i groził podciągnięciem ich do odpowiedzialności.


POLECAMY KSIĄŻKĘ:

Edward Śmigły-Rydz


Na protesty oficerów wywiadu wąsaty satrapa odpowiadał, że ma własne raporty. Pod raportem Sorgego, informującym o dacie ataku na 22 czerwca Stalin własnoręcznie dopisał: ”gówniarz”. Żukowowi i Timoszence na prośbę o relokację oddziałów znad granicy groził plutonem egzekucyjnym.

Niemiecki blef

Stalina zwiodły listy, które Führer do niego osobiście napisał, wyjaśniając, że latem 1941 r. w pobliżu granicy dojdzie do koncentracji sił niemieckich, przesuniętych celowo poza zasięg brytyjskich bombowców. Abwehra chociaż jeden raz wykazała się przydatnością i przeprowadziła skuteczną dezinformację poprzez podsunięcie fałszywego informatora sowieckim szpiegom.

Kiedy niemieckie armie żelazną pięścią rozbijały linie obronne Sowietów… Stalin się załamał. Podobno zamknął się na daczy w Kuncewie i pił. Pierwszą odezwę do narodu musiał za niego wygłosić Mołotow. Córka Stalina pisała, że jej ojciec był wstrząśnięty. Dyktator zabronił otwierać ogień, mówiąc, że to prowokacja niemieckich generałów. ”Hitler na pewno o tym nie wie”, powiedział Żukowowi. Uważał, że to tylko lokalny konflikt, demonstracja siły.

Z tego okresu pochodzą informacje, że zrozpaczony Stalin nakazał swoim agentom – m.in. zaufanemu ”cynglowi”, Pawłowi Sudopłatowowi – skontaktować się za pośrednictwem bułgarskiej ambasady z Niemcami i oferować pokój. Liczono, że Niemcy zatrzymają atak w zamian za terytoria, które Sowieci podbili w okresie 1939-40. Potwierdzał je Żukow, który przypadkiem w październiku 1941 r. usłyszał rozmowę Stalina z Berią, mówiącego: ”Dowiedzcie się, czego Niemcy będą chcieli od nas, jeśli zgodzimy się podpisać odrębny traktat pokojowy”. 

Rozmów Niemcy jednak nie podjęli, ani teraz, ani nigdy w przyszłości, chociaż Sowieci kilkukrotnie o nie prosili. Stalin dopiero 3 lipca 1941 r. wrócił ”do żywych” swoim słynnym przemówieniem, w którym wręcz błagał: ”Bracia i siostry”… [Całą treść przemówienia Stalina można przeczytać TUTAJ]. 

ODWIEDŹ STRONĘ AUTORA:


Wpis pochodzi ze strony II wojna światowa w kolorze. W każdy poniedziałek i piątek będziemy prezentować na naszej stronie nowy komentarz autora. 


Czytaj także: Zapomniana zbrodnia. Miesiąc przed kapitulacją Niemcy spalili żywcem ponad 1000 ludzi! [ZDJĘCIA]

Stalin

II wojna światowa w kolorze

Popularna strona na polskim Facebooku, która za pomocą kolorowych fotografii przybliża fanom karty największego konfliktu zbrojnego w dziejach - i nie tylko.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.