To był najbardziej bezsensowny okręt Japonii. Ignorancja, która kosztowała życie 1,5 tys. marynarzy

Dość zapomniany dziś Shinano był trzecim okrętem klasy Yamato – najpotężniejszego pancernika w historii. Nie został on jednak ukończony jako pancernik, lecz jako lotniskowiec. Okręt był największym lotniskowcem drugiej wojny światowej, jak również najszybciej zatopionym od momentu powstania lotniskowcem w dziejach. Tonący Shinano miał zabrać ze sobą na dno ponad połowę załogi na czele z kapitanem. 

Shinano był trzecim okrętem z czterech planowanych pancerników klasy Yamato. O ile dwa pierwsze okręty (Yamato oraz Musashi) powstały zgodnie z planem jako pancerniki, a czwarty okręt nosząc jedynie numer 111 został anulowany, o tyle Shinano miał nieco bardziej skomplikowane losy. Stępkę (oś konstrukcyjną – przyp. red.) pod Shinano położono 4 maja 1940 r. w stoczni w Yokosuka (właściwie Morskim Arsenale Yokosuka).

Od pancernika do lotniskowca

Prace nad mającym niemal 70 tys. ton wyporności kolosem postępowały powoli. Japoński przemysł zbrojeniowy – i tak już znacznie obciążony gwałtowną rozbudową wszystkich rodzajów sił zbrojnych – nie nadążał z realizacją zamówień. Problemy z realizacją planu rozbudowy floty (tak zwany czwarty plan rozbudowy uzbrojenia morskiego) oraz wcześniejsze założenie, że czas pancerników dobiega końca, spowodowały zatrzymanie produkcji Shinano w grudniu 1941 r.

Spory wpływ na decyzję miało zatopienie nowoczesnego brytyjskiego pancernika HMS Prince of Wales oraz krążownika liniowego Repulse przez japońskie samoloty G3M orz G4M przy minimalnych stratach Cesarstwa. Po zatrzymaniu produkcji Shinano Cesarska Marynarka wojenna zamierzała uwolnić suchy dok w Yokosuce. Kwestia przyszłości wciąż znajdującego się w produkcji Shinano stanęła więc pod znakiem zapytania.

Można było zezłomować częściowo wykończony kadłub lub wykończyć okręt do stanu pozwalającego na przeniesienie go z suchego doku w Yokosuce w inne miejsce. Ostatecznie podjęto decyzję o kontynuowaniu prac nad kadłubem Shinano, ale ze zmniejszoną intensywnością.

Założono, że e prace pozwalające na przeciągniecie Shinano w inne miejsce potrwają około roku. Jednak kilka miesięcy później nastąpiła katastrofalna dla Japończyków bitwa pod Midway. Japończycy utracili wówczas potężne lotniskowce Kaga oraz Akagi, ponadto na dno poszły oba lotniskowce Klasy Soryu – Soryu oraz Hiryu. Dodatkowo w bitwie na Morzu Koralowym utracili lekki lotniskowiec Shoho, a w krwawych bitwach w pobliżu Guadalcanal utracono lekki lotniskowiec Ryujo..

Tak więc do września 1942 r. Japonia utraciła 4 lotniskowce i 2 lekkie lotniskowce. Pozostałe okręty były mniej lub bardziej uszkodzone. W służbie pozostały jedynie Shokaku, Zuikaku, Junyo, Hiyo i lekki Zuiho. Japończykom zaczęło brakować lotniskowców. W tej sytuacji przypomniano sobie o powoli budowanym Shinano. Postanowiono, że zamiast pancernika będzie on właśnie lotniskowcem.

Przebudowa Shinano

Plan przebudowy powstał pod wodzą wiceadmirałów Keji Fukudy oraz Seichi Iamury. Modernizację ułatwiał fakt, że kadłub i wykończenie były gotowe w około 45 proc. Częściowo korzystano z rozwiązań konstrukcyjnych z równolegle budowanego Taiho. Jednak o ile Taiho był konstrukcją typowego lotniskowca (przy czym był to pierwszy japoński lotniskowiec z pancernym pokładem), o tyle Shinano był projektem dość ekstrawaganckim i nieprzystającym do realiów i potrzeb japońskiej marynarki.

W okręcie pozostawiono identyczną w stosunku do Yamato potężną maszynownię o mocy 110 tys. kW. Jednocześnie zdjęto spore połacie pancerza z kadłuba w części zarówno nawodnej i podwodnej (co okazało się później katastrofalne w skutkach). Prędkość maksymalną założono na 27 węzłów (rzeczywiste osiągi pozostają nieznane). Bardzo dobrym rozwiązaniem było zastosowanie pancernego pokładu o łącznej grubości 95 milimetrów – według koncepcji konstruktorów pokład powinien był wytrzymać dzięki temu trafienie bombą lotniczą o wadze do 500 kg.

Pancernik Yamato w 1941 r. – tak pierwotnie miał wyglądać Shinano / Fot. Wikimedia Commons

Wewnątrz okrętu znajdował się pojedynczy ogromny hangar o długości 163 metrów i szerokości 34 metrów, przy czym przednia część hangaru używana była jako magazyn i warsztat. Do przenoszenia samolotów na pokład służyły dwie windy umieszczone na obu jego końcach.

Ciekawym i dość niespotykanym rozwiązaniem było zastosowanie otwartego hangaru z opuszczanymi metalowymi żaluzjami. W razie pożaru istniała możliwość podniesienia żaluzji i wyrzucenia do morza płonących samolotów (oraz innych płonących przedmiotów), Ułatwiało to również wentylację hangaru. Okręt zabierał ponadto na pokład 720 ton benzyny lotniczej.

15 Comments

  • Tekst słaby. W tytule “ignorancja”, a potem brak udowodnienia tej tezy. Tymczasem stare przysłowie mówi iż z pustego nawet Salomon nie naleje. Sam SE Morison opisując zmagania wojny na Pacyfiku zwrócił uwagę, że bitwą która w największym stopniu wpłynęła na losy działań było starcie na Morzu Koralowy. Mimo, że Nippon odniósł taktyczne zwycięstwo, to zarazem poniósł strategiczną porażkę. Utrata 127 (są źródła mówiące o 129 ) samolotów i przede wszystkim ich załóg przy braku zaplecza szkoleniowego była katastrofą. Dwa lotniskowce floty nie mogły wziąć udziału w bitwie o Midway, to kolejny skutek bitwy na Morzu Koralowym.

    Japonia zmuszona była po czerwcu 1942 dosłownie poszukiwać lotniskowców, bo nagle się okazało, że ma ich zbyt mało. Inna rzecz, że pokłady może i były, ale kto miał z nich skutecznie i na czym latać?

    Zdanie “Shinano był projektem dość ekstrawaganckim i nieprzystającym do realiów i potrzeb japońskiej marynarki” – jak jeszcze raz napiszę, tak krawiec kraje jak mu materii staje. Łatwo w ponad 70 lat po wojnie być prorokiem.

    Ogólnie, gdyby ktoś taką odpowiedź dał na egzaminie, otrzymałby słabe trzy. Coś tam wiedział, ale całkowity brak szerszego podejścia do tematu i brak zrozumienia przyczyn i skutków pewnych decyzji.

    • Maciej Chotnicki

      (21 listopada 2017 - 09:37)

      Szanowny Panie.
      Dziękuje za komentarz.
      Ocena bitwy na morzu Koralowym jest trafna, była to strategiczna porażka. Natomiast poproszę o źródła w których podana jest utrata 127 samolotów w tj bitwie przez Japonię. Badania dokonane przez Lundstroma wykazują całkowitą liczbę samolotów na japońskich lotniskowcach na 139 maszyn, oraz utratę 69 samolotów pokładowych. O ile brak szkolenia nowych pilotów jest nie do zanegowania to dużo większe straty kadrowe wśród pilotów marynarki spowodowała kampania na Guadalcanal gdzie 11 Flota Powietrzna wykrwawiała kolejne Daitai prowadząc operacje nad wrogim terenem. J.B Frank podaje liczbę 683 utraconych samolotów i ponad 800 utraconych członków załóg a więc straty niemal dziesięciokrotnie większe niż w bitwie na morzu koralowym.
      Shinano był okrętem w mojej ocenie nieprzystającym do potrzeb Japonii bowiem Japonia po utracie czterech lotniskowców (plus dwóch lekkich) potrzebowała lotniskowca a nie hybrydy lotniskowca-magazynu. Biorąc pod uwagę rozmiary i potencjał konstrukcji okręt mógł mieć wartość bojową podobną do amerykańskiej klasy Essex gdyby został skonstruowany czysto jako lotniskowiec.
      Dodatkowo aby dokończyć Shinano anulowano produkcję dwóch okrętów Klasy Unryu o numerach 5002 i 5005. W mojej ocenie anulowanie dwóch lotniskowców aby budować okręt-magazyn była błędna.
      Osobiste wycieczki pomijam jako niedojrzałe. Pragnę tylko zauważyć że ocena zdarzeń historycznych to jedno z podstawowych zadań historyka.

      • Szanowny autorze. Jeszcze raz napiszę tak krawiec…

        nie hybrydy lotniskowca-magazynu. Biorąc pod uwagę rozmiary i potencjał konstrukcji okręt mógł mieć wartość bojową podobną do amerykańskiej klasy Essex gdyby został skonstruowany czysto jako lotniskowiec.

        Tyle, że nie mógł być. Mówimy o jednostce gotowej niemal w połowie. Jednak sam kadłub był prawie ukończony. Warto zwrócić uwagę na kształt kadłuba. Japończycy mogliby próbować lepiej dostosować jednostkę do swoich wymagań, tyle że brakowało im jednego głównego czynnika – czasu.

        Co do strat lotniczych moja pomyłka. Jednakże Lundstrem pisze o stracie 96 samolotów (69 u Amerykanów).

        • Maciej Chotnicki

          (21 listopada 2017 - 10:47)

          Szanowny Panie
          Częściowo się z Panem zgodzę, Japończykom brakowało czasu i projekt był niedopracowany. Jeśli spojrzeć na wiedzę jaką posiadali Japończycy gdy podejmowali decyzję aby rozpocząć projekt można widzieć pewien sens projektu. Nie zmienia to jednak faktu że przy dzisiejszym stanie wiedzy projekt można oceniać negatywnie. Mamy prawo oceniać decyzje i wydarzenia bazując na dzisiejszej wiedzy i argumentach. Oceny są błędne tylko wtedy gdy oceniamy czyjeś zachowanie nie biorąc pod uwagę że danych faktów przewidzieć się nie dało.
          Jeśli weźmiemy pod uwagę że anulowano produkcję dwóch lotniskowców typu Unryu aby kontynuować prace nad Shinano to kontynuowanie prac nad okrętem było tym większym błędem. Wydaje się że lepiej było podjąć trudną decyzję i anulować prace nad okrętem i zbudować lotniskowce o numerach 5002 oraz 5005. czy też przeznaczyć środki na budowę okrętów eskortowych (jako że i tak nie bardzo kto miał latać z lotniskowców z powodu powszechnie znanego problemu braku wyszkolonych kadr)
          Lundstrom (nie Lundstrem) w pracy The First Team and the Guadalcanal Campaign” podaje japońskie straty w bitwie na morzu koralowym na 19A6M, 19D3A oraz 31B5N. Dodatkowo zniszczone zostały dwa H6K oraz pięć G4M i trzy wodnosamoloty. Jest tu pewna nieścisłość bowiem Lundstrom podaje że na zatopionym Shoho znajdowały się również A5M których nie ma w wykazie strat.

  • Po bitwie pod Leyte nieukończenie prac by wiele nie dało, bo okręt był na ukończeniu, musieliby to zrobić wcześniej. Bitwa pod Leyte ukazała, że japońskie lotniskowce są już praktycznie bezużyteczne, bo nie ma kto z nich korzystać.
    PS w książce mam napisane o 33 potrójnych stanowiskach, ale co źródło to inna liczba działek plot.

    • Maciej Chotnicki

      (20 listopada 2017 - 21:31)

      Dziękuje panu za komentarz.
      Odnośnie kwestii wpływu ukończenia Shinano – w drugiej połowie roku 1944 Japonia rozpoczęła masową produkcję dośc prostych w budowie niszczycieli , a właściwie niszczycieli eskortowych klasy Mastu / Tachibana oraz eskortowców klas C oraz D. Zaprzestanie prac nad Shinano nawet po bitwie pod Leyte uwolniłoby środki (zwłaszcza wykwalifikowanych pracowników stoczni) do produkcji bardzo potrzebnych Japonii okrętów eskortowych
      Odnośnie uzbrojenia – Antony Tully podaje liczbę 35 stanowisk potrójnych oraz liczbę 40 stanowisk pojedynczych. Cześć źródeł podaje jedynie liczbę 35 stanowisk potrójnych. Niektóre źródła podają jedynie liczbę 145 luf kalibru 25 milimetrów. Nie jest znany do końca stopień w jakim Shinano był uzbrojony podczas swojego ostatniego rejsu. Rozbieżność wynika prawdopodobnie z zamontowania jedynie stanowisk potrójnych.
      Dziękuje bardzo za komentarz.

      • Druga połowa 1944 się raczej odnosi do podtypu Tachibana, bo stępki pod niektóre okręty typu Matsu zostały położone w 1943. Choć faktycznie uwolnienie środków i pracowników na ich budowę by się przydało, bo dużą część anulowano. Abstrahując od tego ile mogły zdziałać z japońską sytuacją paliwową na przełomie 1944/45.

        • Maciej Chotnicki

          (20 listopada 2017 - 21:55)

          Ma Pan rację, miałem na myśli głównie klasę Tachibana, jakkolwiek ostatni okręt klasy Matsu miał położoną stępkę 22 czerwca 1944 roku. W części źródeł oba okręty są podawane po prostu jako Matsu lub Tachibana z racji podobieństwa. Co ciekawe duża ilość tych okrętów była budowana w Morskim Arsenale w Yokosuce gdzie budowano nieszczęsnego Shinano. Oczywiście japońska sytuacja paliwowa była bardzo zła, lecz bez okrętów eskortowych jakikolwiek transport paliwa był samobójczy.

          • A propos eskortowców i konwojów, czy wie Pan coś więcej o działaniach przeciwko amerykańskim okrętom podwodnym, bo z tego co dotychczas czytałem wynika, że japońskie dowództwo zupełnie je ignorowało. A jak wiadomo gospodarka i wysiłek wojenny Japonii był uzależniony od dostaw surowców z poza wysp.

          • Maciej Chotnicki

            (20 listopada 2017 - 22:22)

            Panie Kryspinie jest to dość złożony temat, właściwie na cały artykuł. Generalnie Cesarstwo Japonii zakładało szybkie podbicie terenów bogatych w zasoby mineralne i ropę naftową, po czym zawarcie pokoju na korzystnych warunkach. Nie planowano kilkuletniej wojny na wyniszczenie.
            Japonia weszła do wojny posiadając minimalne pełnomorskie eskortowce – zaledwie cztery eskortowce klasy Shimushu. Następne eskortowce klasy Etorofu zaczęły być produkowane dopiero w połowie 1942 roku. Poza tym japonia dysponowała duża liczbą przybrzeżnych okrętów do zwalczania łodzi podwodnych – Klasy Cha1 oraz Cha13 (okręty te miały dośc niską wartośc bojową)
            Dodatkowo Japonia nie posiadała lotnictwa do zwalczania łodzi podwodnych – dopiero samolot Q1W “Lorna” wprowadzony na początku 1945 był samolotem przeznaczonym do walki ZOP. Dodatkowo nie prowadzono szkolenia pilotów w tym kierunku.
            Natomiast ma pan rację, Japonia ignorowała problem i nie chciała się nim na poważnie zając, dodatkowo japońskie dowództwo nie doceniło możliwości amerykańskiego przemysłu produkującego łodzie podwodne jak np klasa Gato czy Balao dziesiątkami.

          • To Japonia generalnie nie stosowała systemu konwojów, nawet w późnej fazie wojny, gdy już pojawiły się odpowiedniejsze okręty? Amerykańskie okręty przez ich ilość i brak zagrożenia z powietrza solidnie przetrzebiły nie tylko statki handlowe, ale i zatopiły dużo niszczycieli i lekkich krążowników (kontrastuje to ze skutecznością japońskich OP). Tutaj też wynika pewna lekkomyślność w postaci częstego wysyłania tych okrętów w samotne rejsy przez Pacyfik.

          • Maciej Chotnicki

            (20 listopada 2017 - 22:52)

            Japonia zaczęła częściowo stosować system konwojów od roku 1943, przy czym konwój płynał określoną trasą podczas której statki dołączały lub odłączały do oraz z portów w pobliżu trasy. Oczywiście “w pobliżu” mogło oznaczać kilkanaście lub kilkaset mil morskich. które statek musiał pokonać sam. Konwoje były mieszane, nie stosowano podziału na tankowce i “zwykłe” statki. Okrętów eskortowych zawsze było za mało, produkcja na poważnie ruszyła dopiero w połowie 1943 roku, przy czym ilość produkowanych eskortowców ledwo uzupełniała straty.

            Japońska skuteczność ZOP była niewielka zarówno z przyczyny technicznej takiej jak na przykład niezbyt udane bomby głębinowe jak i przyczyn organizacyjnych jak brak okrętów, brak taktyki do poradzenia sobie z problemem poza działaniami doraźnymi czy tez ograniczanie się do obrony pasywnej. Oczywiście wielkość “terenu” do kontroli była ogromna w stosunku do posiadanych środków.

            Wysyłanie samotnych okrętów wynikało z założenia że jeden statek może przemknąć niezauważony, natomiast spory konwój zostanie zauważony. Była w tym pewna logika biorąc pod uwagę sytuację, jakkolwiek często był to rejs w jedną stronę.

          • Dziękuję za wszystkie odpowiedzi, pomogły rozjaśnić trochę ten dość obszerny i raczej nieporuszany temat.

          • Maciej Chotnicki

            (20 listopada 2017 - 23:39)

            Przyjemność po mojej stronie, temat owszem jest często pomijany i mało znany. Dziękuje Panu bardzo za ciekawą dyskusję i podjęcie tego ciekawego i nieznanego tematu.

  • ŚWIETNY TEKST !!!!
    Nawet nie wiedziałem że istniał taki okręt. Dawno nie widzialem Pana Macieja ale jak zawsze solidny tekst na poziomie napisany z sensem.
    TAK TRZYMAĆ !!!! Niech pisze Pan wiecej – Czytam teksty Pana oraz Pana Przemysława i Pana Adama.
    Pan napisal ciekawy tekst warty przeczytania.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.