Tak Niemcy chcieli zniszczyć polską tożsamość narodową. Potworna zbrodnia na tysiącach członków polskiej elity

Fizyczna eksterminacja Polaków była jednym z wielu zbrodniczych etapów polityki okupacyjnej hitlerowskiej III Rzeszy. Niemcy przystąpili do wykonania planu tuż po wybuchu II wojny światowej i realizowali go konsekwentnie do momentu wyzwolenia okupowanych ziem polskich przez żołnierzy Armii Czerwonej. Ostatecznie czystki objęły wszystkich, bez rozróżnienia na status materialny czy pochodzenie społeczne.

W pierwszej jednak kolejności okupant był zainteresowany wyniszczeniem najbardziej prężnego i zaangażowanego elementu społecznego, jakim bez wątpienia były elity intelektualne, polityczne i wojskowe. Intelligenzaktion stanowiła niejako zapowiedź brutalnej okupacji, będąc pierwszym aktem blisko sześcioletniego dramatu polskiego społeczeństwa. 

Okupant przystępuje do działania

Plany Niemiec względem Polski można najkrócej scharakteryzować, cytując bardzo słuszną opinię prof. Andrzeja Nowaka, który jednoznacznie wypowiedział się przeciwko koncepcjom możliwości zawarcia sojuszu z III Rzeszą w przeddzień wybuchu wojny:

„Jedyna rola jaką Niemcy nam mogli w przypadku sojuszu z nimi dać, to była rola pastuchów niemieckich krów na Uralu. To była rola niewolników w wielkim niemieckim państwie, nie było tam dla Słowian innego scenariusza”.

Nie ulega wątpliwości, że byłby to jedynie wstęp do dalszej agresji przeciwko ludom słowiańskim, które w perspektywie czasu miały zostać przez Niemców wyniszczone. Decydowała o tym rasistowska doktryna nakreślona przez Adolfa Hitlera, w myśl której Żydom, Cyganom, a w dalszej kolejności Słowianom odebrano prawo do życia. Z perspektywy doświadczeń II wojny światowej możemy jednoznacznie stwierdzić, że scenariusz eliminacji był przez okupanta realizowany z ogromnym rozmachem.

Wykorzystywanie Polaków jako niewolniczej siły roboczej przeplatało się z bezprecedensowym ludobójstwem. Nie byłoby to oczywiście możliwe bez unicestwienia polskiej państwowości i wprowadzenia terroru na wielką skalę. Jeszcze w trakcie trwania kampanii wrześniowej niemieckie wojsko, siły specjalne i policyjne uczestniczyły w pierwszych masowych morderstwach ludności cywilnej, co było oczywistym pogwałceniem wszelkich konwencji prawnych chroniących mieszkańców obszarów ogarniętych działaniami zbrojnymi. Było to jakby wprowadzenie do terroru, którego ukoronowaniem stało się rozwinięcie potężnego systemu obozów koncentracyjnych budowanych na okupowanych terenach.

Polska była pomyślana jako rezerwuar siły roboczej napędzającej niemiecki przemysł, a po wyssaniu jej sił witalnych stałaby się niepotrzebnym elementem niemieckiego imperium. 17 września 1939 r. gauleiter Albert Forster wypowiedział znamienne słowa: „Musimy ten naród wytępić, od kołyski począwszy”. Wpisywało się to w zbrodniczą strategię przywódcy III Rzeszy, który nakazał swoim dowódcom bezlitosne traktowanie podbitych ziem, a uzasadniając znaczenie akcji wymierzonej w polską inteligencję stwierdził dobitnie: „Tylko naród, którego warstwy kierownicze zostaną zniszczone, da się zepchnąć do roli niewolników”. Oznaczało to nie podporządkowanie, a fizyczną eksterminację.

Założenia Intelligenzaktion

W myśl założeń niemieckiego planu zagrabienia ziem polskich niezbędne było nie tylko podbicie, ale i utrzymanie najechanych terytoriów. Niemiecka polityka okupacyjna różniła się w zależności od kraju, przeciwko któremu prowadzono działania zbrojne. W przypadku Polski okupacyjne władze nie zdecydowały się na utworzenie marionetkowego państwa i pozostawienie Polakom przynajmniej pozorów niezależności.

Niemcy zdawali sobie sprawę z silnych niepodległościowych tradycji w polskim społeczeństwie naznaczonym przez ponad sto lat zaborów. W konsekwencji ich zamysł opierał się na całkowitym podporządkowaniu obywateli polskich poprzez wyniszczenie najbardziej zaangażowanego w działalność niepodległościową elementu. To umożliwiłoby zablokowanie przynajmniej części wolnościowych ambicji Polaków.

Za grupę najwyższego ryzyka uznano polską inteligencję. Termin ten może być rozumiany dość szeroko i tak w istocie był interpretowany przez najeźdźcę. W najprostszym ujęciu to określenie na wykształcone warstwy społeczeństwa, często utożsamiane z dobrą sytuacją materialną oraz sprawowaniem ważnych funkcji publicznych. W praktyce klasyfikacja ta zawsze pozostaje nieco umowna, choć możliwe jest stosowanie pewnych kryteriów (np. cenzusu określonego poziomu wykształcenia). Warto także pamiętać, że w okresie międzywojennym termin „inteligencja” był rozumiany nieco węziej i często obejmował przedstawicieli konkretnych zawodów, w tym nauczycieli, lekarzy, oficerów, urzędników.

Jeszcze przed rozpoczęciem wojny niemiecki wywiad przygotował listy Polaków, którzy z różnych względów szczególnie mocno zagrażali dominacji III Rzeszy. W opracowaniu zestawienia wydatnie pomagała mniejszość niemiecka, wspierając potajemnie działania Abwehry.

Tak wyposażeni mogli Niemcy przystąpić najpierw do wyłapywania, a później selekcjonowania Polaków. Uderzenie w inteligencję było ciosem w samo serce narodu, pozwalając wykorzenić elity zdolne do organizacji społeczeństwa i skupiania go w antyniemieckim wysiłku. Był to jeden z elementów walki z polską tożsamością narodową. Na okupowanych terytoriach prowadzono też swoistą wojnę z kulturą, tzw. Kulturkampf, której źródeł należy szukać jeszcze w XIX-wiecznych planach pruskich zaborców.

Intelligenzaktion przeprowadzono zarówno na terenach wcielonych do Rzeszy, jak i na obszarach obejmujących m.in. Kraków i Warszawę, z których utworzono tzw. Generalne Gubernatorstwo zarządzane przez Hansa Franka, który umieścił swoją siedzibę w Zamku Królewskim na Wawelu. Do jej wykonania zaangażowano znaczące siły niemieckie obejmujące żołnierzy Wehrmachtu, policji, żandarmerii oraz organizacji specjalnych, w tym Gestapo, SD i SS.

Ważną rolę odgrywały oddziały Selbstschutzu, paramilitarnych bojówek tworzonych z wiernych III Rzeszy Volksdeutschów, a więc osób deklarujących narodowość niemiecką. Niemiecka mniejszość narodowa w Rzeczpospolitej była mocno rozbudowana i świetnie zorganizowana, nic więc dziwnego, że jeszcze w trakcie kampanii wrześniowej ochoczo wspierała najeźdźcę, a później uczestniczyła w tworzeniu zrębów nowej państwowości. Na terenach, które albo należały już do Rzeszy (Dolny Śląsk, Prusy, część Pomorza i Wielkopolski) oraz na terenach wcielonych do Rzeszy Niemcy dysponowali bogatą siecią kontaktów wywiadowczych. 

Terror na niespotykaną skalę

Ogniwa niemieckiej Abwehry pozwoliły na ustalenie tożsamości Polaków szczególnie zaangażowanych w propolską działalność. Stali się oni pierwszymi celami Intelligenzaktion. Jeszcze we wrześniu rozpoczęto internowania i aresztowania. Scenariusz ten powtarzał się we wszystkich większych miastach znajdujących się w pobliżu granicy z Niemcami. Maria Wardzyńska dokumentuje działalność Selbstschutzu m.in. w Pułtusku, Ostrołęce, Mławie i Przasnyszu.

W Działdowie powstał obóz przejściowy, który szybko zaczęto wykorzystywać jako obóz masowej zagłady. Placówką kierował SS-Brigadeführer Otto Rascha.

„W lesie koło Woli Łąckiej na przełomie listopada i grudnia 1939 r. rozstrzelano działaczy politycznych i społecznych z powiatu gostynińskiego, przetrzymywanych w miejscowym więzieniu. W tym samym czasie rozstrzelano w lesie pod Łąckiem działaczy z Płocka. Również na przełomie listopada i grudnia w lasach rozstrzelano internowanych proboszczów i kierowników szkół z Węgrzynowa, Krasińca i Krasnego. Osadzonych w Działdowie działaczy, urzędników, księży i nauczycieli z Ciechanowa, Płocka, Makowa Mazowieckiego, Działdowa i Ostrołęki mordowano zarówno w lesie koło Góry Komornikowskiej, jak i w piwnicach budynków obozowych. W powiatach tych ‘akcja inteligencja’ trwała do kwietnia 1940 r. W jej wyniku zamordowano w obozie w Działdowie i okolicznych lasach kilka tysięcy przedstawicieli miejscowej inteligencji”.

Był to ledwie wycinek aktywności Niemców na Mazurach. Na terenach przyłączonych do Rzeszy okupant zamordowało prawdopodobnie ponad 40 tys. Polaków. Drugie tyle mogło trafić do niemieckich obozów koncentracyjnych, skąd wrócił znikomy procent. Na Śląsku zginęło ponad 2 tys. lokalnych działaczy niepodległościowych, przede wszystkim byłych powstańców, którzy dwadzieścia lat wcześniej walczyli z niemiecką administracją.

W Wielkopolsce zainteresowanie okupanta skoncentrowało się głównie na inteligencji poznańskiej. Także tutaj ok. 2 tys. ludzi zginęło w masowych rozstrzeliwaniach prowadzonych przede wszystkim w miejscowych Fortach. Stosunkowo największe represje dotknęły ludność Pomorza, także wcielonego do III Rzeszy. Na terenie tym mogło zginąć według różnych wyliczeń nawet o 40 tys. ludzi, co stanowi gros strat na terenach przyłączonych do III Rzeszy.

Do największych zbrodni doszło w lasach piaśnickich, gdzie zginęło co najmniej 12 tys. ludzi z okręgu gdańskiego (zbrodnia ta nazywana jest niekiedy “pomorskim Katyniem” – przyp. red), oraz w lasach Szpęgawskich, gdzie naliczono od 5 tys. do 7 tys. ofiar. Fala represji przetoczyła się również przez bydgoskie. Tam miejscami masowej kaźni stały się m.in. Mniszek, Barbarka oraz Rudzki Most. Szacunkowe dane dotyczące Bydgoszczy mówią o kilkunastu tysiącach pomordowanych.

MATEUSZ ŁABUZ

Twórca portalu II wojna światowa, autor kilkuset recenzji książek historycznych oraz licznych artykułów poświęconych przede wszystkim Polsce i Polakom w latach 1939-45. Prywatnie siatkarz plażowy i miłośnik skandynawskich kryminałów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.