Ta zbrodnia to prawdziwy ewenement. Była sprzeczna z zasadami przestrzeganymi nawet w ZSRR!

Zbrodnia katyńska była prawdziwym ewenementem. Sowieci popełnili bowiem czyn całkowicie sprzeczny z ogólnie przyjętymi zasadami, przestrzeganymi nawet w ZSRR. Z prof. dr hab. Z Andrzejem Paczkowskim rozmawia Łukasz Wojtach.

17 września wojska radzieckie wkraczają do Polski. Wkrótce Sowieci osadzają polskich żołnierzy, oficerów i innych funkcjonariuszy w obozach w Ostaszkowie, Starobielsku i Kozielsku. W jaki sposób Ci ludzie trafili do sowieckiej niewoli? Czy tylko podczas działań wojennych?

Rzeczywiście, głównie podczas działań wojennych i oczyszczania zaplecza frontu, ale w większości byli to jeńcy wzięci na polu walki. W obozie w Ostaszkowie w zasadzie nie było żołnierzy i oficerów – trafili tam policjanci, straż więzienna i żołnierze z Korpusu Ochrony Pogranicza. Policjanci czy strażnicy nie stawiali oporu, nie walczyli na froncie – zostali wygarnięci już po przejściu oddziałów pierwszego rzutu. W sumie w tych trzech obozach było ponad 14 tysięcy osób. W powszechnej opinii tylu było oficerów Wojska Polskiego, ale w rzeczywistości prawie 6 tysięcy spośród nich to byli właśnie więźniowie z Ostaszkowa, w którym nie było oficerów liniowych czy sztabowych, ani kapelanów, którzy byli przetrzymywani wraz z oficerami w Kozielsku i Starobielsku.

Jaki był status polskich więźniów osadzonych w trzech sowieckich obozach: czy był to areszt?

Sowieci wymyślili specjalną formułę: wszyscy byli traktowani jako internowani. Formalnie przecież Związek Sowiecki nie wypowiedział Polsce wojny, tylko uznał, że państwo polskie „przestało istnieć” i Armia Czerwona zajmuje pewną część tego „nieistniejącego” państwa, żeby chronić tamtejszą ludność, przynieść jej wolność i tak dalej, i tak dalej… Strukturę istniejącą w NKWD, która zajmowała się wcześniej jeńcami wojennymi, przekształcono w urząd do spraw jeńców i internowanych. Ówcześnie w sowieckiej niewoli byli również jeńcy japońscy, gdyż dopiero co zakończyła się wojna sowiecko-japońska na Dalekim Wschodzie.

W ówczesnym prawie międzynarodowym istniały już konwencje określające sposób traktowania jeńców wojennych i ludności cywilnej państw wojujących…

Związek Sowiecki nie był sygnatariuszem konwencji haskiej o jeńcach wojennych, w związku z czym prawnie nie był zobowiązany do podporządkowania się jej regułom. Niejako w rewanżu, po wybuchu wojny sowiecko-niemieckiej, strona niemiecka też uznała, iż nie musiała przestrzegać zasad haskich wobec jeńców sowieckich – no i nie przestrzegała, co spowodowało ich hekatombę.

Istniały też wcześniej niepisane, tradycyjne zasady traktowania jeńców – to z nich wywodzą się postanowienia konwencji haskiej.Zresztą inicjatorem zwołania konferencji, która zaowocowała sformułowaniem konwencji haskiej, był rosyjski car Mikołaj II.

Rzeczywiście, na przełomie XIX i XX wieku takie zasady wypracowano: jeńcy nie mogą być kierowani do pracy, powinni mieć zapewnione ludzkie warunki bytowania, mogą być karani tylko za wykroczenia popełnione w czasie uwięzienia, a nie za to, co robili wcześniej. Należy im zapewnić możliwość korespondencji, organizowania się w samorządy, dostęp Czerwonego Krzyża i organizacji charytatywnych. Powinni być podzieleni na zwykłych żołnierzy i oficerów, którym należą się lepsze warunki.

Związek Sowiecki tych zasad częściowo przestrzegał. Jeńcy mogli pisać do swoich rodzin i odwrotnie. Podjęto też decyzję, że w obozach zatrzymuje się tylko oficerów i służby mundurowe, natomiast większość szeregowców zwolniono jesienią 1939 roku. Dotyczyło to m.in. wszystkich Ukraińców i Białorusinów, także dużej części Polaków. Ci, którzy pochodzili z ziem zajętych przez III Rzeszę mogli wrócić do rodzin. Jednak ponad pięćdziesiąt tysięcy polskich żołnierzy umieszczono w obozach jenieckich, będących zarazem obozami pracy, których zorganizowano kilkanaście, głównie na zajętych terytoriach II Rzeczypospolitej. Najbardziej znany obóz ulokowany był pod Lwowem, jeńcy budowali lotnisko oraz szosę Lwów-Tarnopol. Później część z nich zwolniono, innych przemieszczano po terytorium ZSRR. Ci, którzy mieli mniej szczęścia, trafili do obozów GUŁagu. Status tych Polaków był dość nieokreślony – de facto byli jeńcami, de iure internowanymi, zmuszanymi do pracy, jak inni więźniowie.

Istnieją wspomnienia pana Lipskiego, który był szeregowcem, lecz przez przypadek został zawieziony do Ostaszkowa. Gdy się zorientowano, że to nie jest miejsce dla niego, dwóch enkawudzistów przez kilka dni eskortowało go stamtąd, czyli z okolic Tweru, aż do Lwowa, aby go przekazać do odpowiedniego obozu. Gdy wybuchła wojna sowiecko-niemiecka, obóz ten był ewakuowany na wschód, więźniowie szli pieszą kolumną, w ciężarówce jechały ich teczki personalne i archiwum obozowe – w ten sposób dawni polscy szeregowcy doszli w parę tygodni do Starobielska, gdzie zostali skoszarowani w dawnym obozie dla polskich oficerów. Tam ich zastał układ Sikorski-Majski, wszyscy zostali zwolnieni i większość z nich wstąpiła do armii Andersa.

Jakie były właściwie przyczyny ukształtowania się zasad stosowanych wobec jeńców, zawarcia konwencji haskiej?

W miarę cywilizowania się Europy uznano, że dawne sposoby traktowania jeńców były zbyt brutalne, poniżały godność człowieka. Zdano sobie sprawę z tego, że jeniec też jest człowiekiem. Nie bez znaczenia były też możliwości materialne – w epoce przemysłowej uwięzienie i zaopatrywanie dużych ilości jeńców było znacznie łatwiejsze niż wcześniej. Wzrastało też poczucie ceny życia ludzkiego. W dawnych czasach jeniec mógł być wykupiony, zamordowany lub uczyniony niewolnikiem. Nie było motywacji ani też zwykle możliwości, by przetrzymywać jeńców strony przeciwnej. W końcu jeśli ja lepiej traktuję wziętych do niewoli żołnierzy przeciwnika, to oczekują, że przeciwnik będzie lepiej traktował moich ludzi.

W czasie wojny polsko-bolszewickiej 1920 roku Polacy przetrzymywali około 80 tysięcy Rosjan w obozach jenieckich, głównie na Pomorzu. Warunki w obozach były bardzo trudne – jak zresztą w całej ówczesnej Polsce: grasowała hiszpanka, była zima… Wedle danych, którymi dysponujemy, około 18 tysięcy rosyjskich jeńców zmarło z powodu nie leczonych ran, głodu, chorób.

Aby takich sytuacji było jak najmniej, cywilizowana część ludzkości podpisała porozumienie, że jeńcy mają być dobrze traktowani, nie mogą być bici, głodzeni czy maltretowani w inny sposób. Instytucje służące łagodzeniu skutków wojny – np. Czerwony Krzyż – rozwijały się stopniowo poczynając od połowy XIX wieku.

Choć – jak wspomniałem – Związek Sowiecki stosował się do wielu zaleceń konwencji haskiej i genewskiej, to jednak obozy jenieckie podlegały tam aparatowi bezpieczeństwa, czyli NKWD, a nie armii, jak np. w Niemczech. To była istotna różnica. Gdy wymagał tego regulamin w niemieckich obozach polskim oficerom salutowano: wspólnota zawodu skłaniała do traktowania jeńców strony przeciwnej z minimalnym choćby szacunkiem. Funkcjonariusze NKWD nie byli tymi zwyczajami skrępowani.

Co więc takiego się stało, że kierownictwo ZSRR zdecydowało się wymordować polskich oficerów i funkcjonariuszy – popełnić czyn całkowicie sprzeczny z ogólnie przyjętymi zasadami, przestrzeganymi nawet w ZSRR?

Dlatego właśnie sprawa katyńska jest takim ewenementem. Podobne przypadki zdarzały się i gdzie indziej – Niemcy mordowali niektórych jeńców i więźniów (np.gen.”Grota” Roweckiego czy Stefana Starzyńskiego), ale nie robili tego na masową skalę.

Zasadniczo jest to kwestia generalnej linii politycznej – założenia, że Polska i Polacy staną się częścią wielkiego obozu komunistycznego, „światowego związku republik radzieckich”, należy więc dążyć do wyeliminowania tych grup społeczno-zawodowych, które zwykle stawiają opór, ludzi, którzy potrafią być przywódcami, organizować walkę, mobilizować innych. Dlatego podjęto decyzje o zabiciu nie tylko oficerów, ale także policjantów, strażników więziennych, żołnierzy KOP, a przy okazji około dziesięciu tysięcy innych ludzi, którzy siedzieli w więzieniach, z bardzo różnych zresztą powodów – za działalność konspiracyjną, za to, że byli sędziami, prokuratorami, pracowali dla Wojska Polskiego itd.

Jednak to chyba nie wszystko – wcześniej carska Rosja sprawowała władzę na polskich ziemiach i rusyfikowała je bez uciekania się do tak drastycznych kroków.

Tak, ale trzeba jasno powiedzieć, że represyjność systemu bolszewickiego była nieporównywalna z systemem carskim. W czasach Wielkiej Czystki, tylko przez półtora roku (1937-1938) rozstrzelano 680 tysięcy osób, a w całej historii carskiej Rosji nie było nawet jednej dziesiątej tej liczby ofiar. System Rosji carskiej nie był totalitarny. W czasach carskich nikomu nie przyszłoby do głowy, że można rozstrzelać piętnaście tysięcy jeńców i to w dodatku w okresie stabilizacji. Przecież wiosną 1940 r. Związek Sowiecki nie prowadził już – po zakończeniu wojny z Finlandią – żadnych działań zbrojnych.

MUZEUM HISTORII POLSKI

Muzeum przedstawia najważniejsze wątki polskiej historii – państwa i narodu – ze szczególnym uwzględnieniem tematyki wolności – tradycji parlamentarnych, instytucji i ruchów obywatelskich, walki o wolność i niepodległość. Muzeum Historii Polski dokumentuje, popularyzuje i promuje historię Polski zgodnie z osiągnięciami nauki, sięgając po inspirujące przykłady polskich osiągnięć, ale i uczestniczy w debacie nad trudnymi kartami polskich dziejów.

1 Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.