#SłynniDowódcy: Stanisław Maczek – pancerny generał

Ostateczny skład organizacyjny dywizji pancernej gen. Maczka w 1944 roku wyglądał następująco: jako pułk rozpoznawczy 10 Pułk Strzelców Konnych (dowódca mjr Jan Maciejowski, czołgi lekkie Cromwell), 10 BKPanc. (dowódca płk dypl. Tadeusz Majewski, w brygadzie: 1 ppanc., 2 ppanc., 24 p.uł. i 10 Pułk Dragonów, w składzie czołgi średnie Sherman V, w tym również wersja Firefly VC z długą lufą, oraz transportery opancerzone Universal Carrier). Oprócz tego 3 Brygada Strzelców (dowódca płk Marian Wieroński, a w jej składzie: 1 Baon Strzelców Podhalańskich, 8 Baon Strzelców i 9 Baon Strzelców). Do tego artyleria dywizyjna (pod dowództwem płka dypl. Bronisława Noela, a wśród niej: 1 i 2 Pułki Artylerii Motorowej, 1 Pułk Artylerii Przeciwpancernej, 1 Pułk Artylerii Przeciwlotniczej). Dawało to w sumie około 16 tysięcy żołnierzy, 380 czołgów, 470 armat i 4 tysiące różnego rodzaju pojazdów mechanicznych.

***

Pantera z czarnym krzyżem na wieżyczce nieopatrznie zbliżała się pod lufy polskich cromwellów. Lawirowała na drodze, omijając rozbite celnymi pociskami czołgi i pojazdy. Kierowca nie zwracał uwagi na martwych ludzi i trupy koni, rozjeżdżając gąsienicami ich truchła na krwawą miazgę. Niemiecki czołg prowadził kolumnę samochodów i czołgów, chcących za wszelką cenę wyrwać się z kotła.

Całą ciżbę niemieckich wojaków prowadził generał. Prawdziwy, z licznymi orderami na piersi i lampasami na spodniach. Za nim szedł pułkownik, kilku majorów, inni oficerowie i koło setki niemieckich żołnierzy. Dowódca jako pierwszy doszedł do polskich pozycji, stanął przed majorem Janem Maciejowskim, zasalutował i przedstawił się.

– Jestem generał Otto Elfeld, dowódca LXXXIV Korpusu – zaczął po niemiecku, a potem, zauważywszy na beretach polskich żołnierzy białego orła, a na ramionach naszywkę „Poland”, coraz wolniej i mniej pewnie cedził słowa. – Oddaję się w pańskie ręce, licząc na wypełnienie postanowień konwencji genewskiej dotyczących jeńców. Polen? – spytał w końcu, jąkając się i podając Maciejowskiemu swój ozdobny sztylet ze srebrną rękojeścią. Pistolet już wcześniej wyrzucił. 

Normandia

Na początku sierpnia 1944 roku wojska niemieckie w Normandii zostały pobite i oskrzydlone. Według zamierzeń alianckich głównodowodzących teraz już tylko „worek” pod Falaise wymagał zamknięcia, aby całkowicie okrążyć Niemców i wziąć ich wszystkich do niewoli. A korkiem do butelki – wedle nomenklatury Montgomery’ego – tego cudownego planu miała być polska 1 DPanc. gen. Maczka.

W imię wytycznych gen. Maczka polska dywizja posuwała się do przodu w kilku wydzielonych grupach. Oddział ppłka Stanisława Koszutskiego (2 ppanc., 8 Batalion Strzelców i dywizjon ppanc.) miał za zadanie zająć miasto Chambois, ale pomylił drogę i skręcił na wschód wcześniej, niż powinien, wychodząc na niemiecką grupę pancerną i ostatecznie zajmując znajdujące się bardziej na północ miasteczko Les Champeaux.

Oddział ppłka Aleksandra Stefanowicza (1 ppanc., batalion strzelców podhalańskich i dywizjon ppanc.) zajął wzgórza Mont Ormel (nazywane przez Polaków „Maczugą”), znajdujące się na północny wschód od Chambois. Na to miasto nacierał 10 psk mjra Jana Maciejowskiego, ale został początkowo powstrzymany. Za tym oddziałem gen. Maczek pchnął kolejną grupę ppłka Zgorzelskiego (24 p.uł., 10 Pułk Dragonów i dywizjon ppanc.).

Ostatecznie 19 sierpnia grupa ppłka Koszutskiego dotarła do Mont Ormel i połączyła się z oddziałami ppłka Stefanowicza. Tego samego dnia grupa ppłka Zgorzelskiego we współdziałaniu z 10 psk ostatecznie zdobyła Chambois. Zaraz też do miasta zajętego przez Polaków dotarł amerykański batalion piechoty z 395 pp znajdującej się bardziej na południe 90 DP. Wszystko to udało się osiągnąć w ciężkiej walce, ale najgorsze miało dopiero nastąpić. Tkwiąc w obronie okrężnej, Polacy zorganizowali w oparciu o Chambois i wzgórza „Maczugi” dwa ośrodki obrony. Korek do butelki został zatkany, ale nie do końca. Generał Maczek dysponował zbyt małymi siłami, aby w zupełności zamknąć drogi niemieckiego odwrotu.

***

Po bitwie na „Maczudze” ustawiono maszt z wielkim napisem na tablicy: „Polish battlefield”. Ale i tak Polacy nazywali pole bitwy tradycyjnie „psim polem”. Na pobojowisku u podnóża wzgórz w kilka dni po walkach można było jeszcze odnaleźć zniszczone i wypalone dziesiątki niemieckich tygrysów, panter i dział samobieżnych Ferdynand, oraz polskie shermany i cromwelle.

Po wielkiej bitwie pod Falaise i uzupełnieniu stanów 1 DPanc. ruszyła do działań pościgowych. Jej szlak bojowy przez Francję wiódł do granicy z Belgią. Polska jednostka zajmowała między innymi Ypres, Gandawę, Lokeren i dalej Axel oraz Hulst. Szybkim działaniem, bez większych walk i strat ludności cywilnej, udało się również oswobodzić Bredę. Potem z powodu zimy front w tym miejscu zamarł. Okres stagnacji wykorzystano do uhonorowania gen. Maczka. W lutym 1945 roku za bitwę pod Falaise i działania bojowe na rzecz wyzwolenia Francji został odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Virtuti Militari, a w marcu francuskim Krzyżem Komandorskim Legii Honorowej.

Po wojnie

Generał był świadomy, że jego rodzinne strony (Lwów, Stanisławów) znalazły się w granicach ZSRR, a Polska również nie jest wolną, niezależną ojczyzną, o którą bił się przez te kilka lat wojny. Postanowił nie wracać do kraju, zostać na emigracji i osiąść w znanym sobie szkockim Edynburgu.

Niestety jego działalność w zarządzanym przez Brytyjczyków PKPR stała się pretekstem dla komunistycznych władz w „ludowej” Polsce, aby odebrać zasłużonemu generałowi obywatelstwo naszego kraju. Tak samo władze PRL postąpiły z wieloma innymi wysokimi rangą oficerami PSZ, między innymi z gen. Andersem i gen. Kopańskim.

Za otrzymaną jednorazową zapomogę i pożyczkę Stanisław Maczek kupił skromny domek w biednej robotniczej dzielnicy miasta i próbował jakoś wiązać koniec z końcem. Nie miał żadnych stałych dochodów (emerytury czy zasiłku kombatanckiego), a musiał utrzymać rodzinę, w tym urodzoną już na emigracji, chorą i przykutą do wózka inwalidzkiego córkę Małgorzatę. Dlatego nie wahał się pracować ciężko w zawodach całkowicie nieodpowiadających jego wykształceniu i wojskowemu stanowisku.

Wiedział, że słabo znający język angielski, dochodzący do sześćdziesiątki cudzoziemiec nie jest dobrym materiałem dla brytyjskiego pracodawcy. Na początku zarabiał na życie, pracując jako zwykły robotnik w fabryce w Edynburgu. Potem zatrudnił się w sklepie swojego byłego podwładnego i żołnierza 1 DPanc. Praca może nie była ciężka, ale żeby do niej dojechać, Stanisław Maczek musiał wstawać bardzo wcześnie i tłuc się 30 km autobusem.

Dopiero na etacie barmana w edynburskim hotelu Learmouth Stanisław Maczek zagrzał miejsce na dłużej. Pracodawcą generała był jego kolejny podwładny z 1 DPanc. – sierżant Jan Tomasik. Dla niektórych może się to wydawać nieprawdopodobne, że generał pracował w barze, którego właścicielem był jego były podkomendny z wojska, i do tego sierżant. Ale Maczek potrafił wszystko obrócić w żart i z uśmiechem na twarzy kręcił się za barem, obsługując hotelową klientelę, składającą się nierzadko z jego byłych żołnierzy, naturalnie niższych stopniem. Widocznie pasowała mu ta praca, która pozwalała na utrzymanie rodziny.


CZYTAJ TAKŻE:

Desmond Doss – bohater wojenny, który odmówił noszenia broni


Kolejnym zawodem Stanisława Maczka była praca barmana i gospodarza w klubie sportowym w Edynburgu. Uwijał się za barem podczas zawodów sportowych, a w pozostałe dni pełnił rolę portiera, wpuszczając i wypuszczając przez bramę klientów klubu. To również nie była praca marzeń dla generała, ale pozwoliła na spokojną egzystencję całej jego rodziny i doczekanie do skromnej emerytury.

W listopadzie 1990 roku Stanisław Maczek został awansowany przez prezydenta Ryszarda Kaczorowskiego do stopnia generała broni. Na generale nie zrobiło żadnego wrażenia przywrócenie mu obywatelstwa przez PRL (1971) ani osobiste przeprosiny nadesłane przez Mieczysława Rakowskiego (1989). A kiedy w Polsce odbyły się wreszcie wolne i demokratyczne wybory, Stanisław Maczek był już zbyt słaby na podróż do kraju.

Do końca życia pozostawał wielkim optymistą i nie stronił od żartów. Na początku 1994 roku został decyzją prezydenta RP Lecha Wałęsy odznaczony Orderem Orła Białego. Generał Stanisław Maczek zmarł 11 grudnia 1994 roku w Edynburgu i zgodnie ze swoją wolą został pochowany na Polskim Wojskowym Cmentarzu w Bredzie.


#SłynniDowódcy to seria przedstawiająca sylwetki najciekawszych wojskowych z okresu II wojny światowej. Z naszego cyklu dowiesz się m.in. jak wyglądały kulisy zabójstwa admirała Yamamoto, dlaczego brytyjski marszałek Montgomery kazał budować na pustyni drewniane czołgi oraz przeczytasz o mniej znanych bitwach pancerników gen. Maczka. 


Więcej ciekawych życiorysów wybitnych polskich generałów znajdziesz w książce Szymona Nowaka “Niechciani generałowie”. Książka do kupienia na tej STRONIE

Stanisław Maczek

[Głosów:31    Średnia:2.8/5]
Komentarze

REDAKCJA

Co Za Historia - nowoczesny portal historyczny. Udowadniamy, że przeszłość jest ciekawa!

1 Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.