Sen Toku – największe okręty podwodne II wojny światowej

Japońskie  I-400 i I-401 oraz I-402 to jedyne okręty klasy Sen-Toku. Były i są nadal największymi zbudowanymi okrętami podwodnymi o konwencjonalnym napędzie. Ich wyporność wynosiła 6.500 ton.. Były również określane jako Podwodne krążowniki. Zostały wybudowane trzy, z osiemnastu zaplanowanych, potężnych jednostek. 


Pomysł całego przedsięwzięcia pochodził od samego admirała Isoroku Yamamoto i miał się stać bronią która rzuci Amerykanów na kolana. Domyślnie okręty miały niepostrzeżenie przedrzeć się do wybrzeży ameryki i dokonać ataków na Amerykańskie miasta. Okręty podwodne posiadały hangar, który mieścił po 3 samoloty wodne Aichi M6A1 “Seiran” i dodatkowy czwarty, w częściach.

Samoloty zdolne były do przenoszenia torpedy lub bomby do 800kg. ze względu na nikłą siłę, jaką stanowił arsenał lotniczy, rozważano użycie broni biologicznej przeciw metropoliom w USA. Sen-Toku są do tej pory jedynymi okrętami podwodnymi wyposażonymi w większą liczbę własnych samolotów.

Japończycy posiadali jeszcze jedną klasę okrętów mogących przewozić samoloty wodne. Zmodyfikowany Typ “A”. Dwie jednostki I-13 oraz I-14, mogły one jednak zabierać tylko 2 samoloty. Skupmy się jednak na Sen-Toku. Pamiętajmy, że są to okręty podwodne napędzane konwencjonalnym napędem. Jednostki te miały nieprawdopodobny jak na tamte czasy zasięg 37.500 mil morskich przy ekonomicznej prędkości 14 węzłów. Dzięki wykorzystaniu chrap okręt mógł korzystać z silników spalinowych przy pełnym zanurzeniu.

Budowa I-400

W grudniu 1944 został ukończony i wyposażony pierwszy okręt klasy Sen-Toku I-400. Mierzył 122 m długości 12 m szerokości i był wyposażony w hangar dla trzech bombowców nurkujących, o długości 31 metrów i średnicy 3,5 metra. Aby stabilnie go zainstalować, zmieniono dotychczasową konstrukcję według której budowano łodzie podwodne. Kadłub składał się z jakby dwóch rur scalonych ze sobą po środku. Tworzyło to wrażenie dwóch jednostek o wspólnym dziobie i rufie. 

Całość była wysoka na 7,5 m. Na pokładzie rufowym zamontowano 140 mm działo, jedno z największych jakie zainstalowano kiedykolwiek na okręcie podwodnym.Obronę przeciwlotniczą zapewniały 4 działka 25 mm. Na arsenał torpedowy składało się osiem wyrzutni dziobowych, w dwóch pionowych rzędach po 4 z każdej strony, a w magazynie spoczywało 20 torped. Jednostka nie posiadała wyrzutni rufowych.   
Okręt miał dwie bliźniacze maszynownie w których umieszczono 4 silniki diesla, każdy o mocy 1680 KW i 2 silniki elektryczne o mocy 525 KW.

Samoloty bombowe “Seiran”, aby mogły zmieścić się w wąskim hangarze musiały mieć składane skrzydła. System był podobny do zastosowanego w amerykańskich samolotach Grumman Hellcat. Jednak japońscy konstruktorzy poszli jeszcze o krok dalej, składano również stateczniki by zmniejszyć wysokość. Po wynurzeniu samoloty były gotowe do akcji w przeciągu 45 minut. Startowały wystrzeliwane  przez katapultę pokładową, która umożliwiała start nawet przy wzburzonym morzu. 

Podwodne lotniskowce

Po akcji samoloty miały lądować na wodzie i były wciągane przez zamontowany na pokładzie żurawik. Aby skrócić czas przygotowania do startu zastosowano nowatorskie rozwiązanie. Ponieważ samoloty musiały przed startem rozgrzać swój silnik, co trwało do 20 minut dla każdego, myślano o rozgrzaniu oleju przed wynurzeniem okrętu. Startowanie silników w zamkniętym hangarze było niemożliwe ze względy na spaliny, zdecydowano się więc na zewnętrzny układ rozgrzewający olej. Rozwiązanie okazało się bardzo dobre i praktyczne.

I-400 oraz I-401 otrzymały swoje pierwsze zadanie bojowe w kwietniu 1945 roku. Został opracowany plan zniszczenia kanału panamskiego co uniemożliwiło by amerykanom szybki transfer floty wojennej pomiędzy Pacyfikiem i Atlantykiem. 20 czerwca 1945 po treningach na specjalnie zbudowanej, drewnianej makiecie śluz kanału w skali 1:1 jednostki były gotowe do akcji. Jednak nim zdążyły wypłynąć w rejs padła Okinawa i plany się zmieniły.


CZYTAJ TAKŻE:


Atak miał zostać przeprowadzony na flotę USA kotwiczącą w atolu Ulithi. W celu maksymalnego zaskoczenia samoloty “Seiran” zostały przemalowane w barwy lotnictwa morskiego stanów zjednoczonych, a piloci kamikaze mieli zniszczyć tak wiele okrętów jak to możliwe. Uderzenie planowane było na 17 sierpnia. Jednak w wyniku kapitulacji Japonii nigdy do niego nie doszło. Okręty nie chciały się poddać amerykanom i postanowiły zawrócić do Japonii 20 sierpnia otrzymano rozkaz zniszczenia broni ofensywnej. Marynarze wystrzelili wszystkie torpedy a samoloty i amunicję wyrzucili za burtę.

Zatopienie okrętów

Sen-Toku zostały jednak wytropione przez amerykańskie niszczyciele oraz łódź podwodną i poddały się. Pierwotnie odholowano je do portu w Tokio, a następnie przeniesiono do Pearl Harbor w celu zbadania. Ostatecznie okręty zatopiono, jedną z głównych przyczyn był fakt, iż ZSRR wystąpiło o udostępnienie łodzi jako zdobyczy wojennej w celu zbadania. Aby uniemożliwić to sowietom, jednostki zniszczono tłumacząc się brakiem wiedzy na ich temat.


I-400

I-400 w suchym doku w Pearl Harbor, 1946 r. / Fot. Okruchy Historii


Japońskie “krążowniki podwodne” były inspirowane sukcesami niemieckich U-botów i zwycięstwem jakie odniosły cesarskie samoloty w Pearl Harbor 7 grudnia 1941 roku. Pomimo wielu nowatorskich rozwiązań: jak dwa niemieckie peryskopy, jeden do obserwacji dziennej, drugi do nocnej. Czy pokryciu kadłuba specjalną gumową mieszanką by zakłócić pracę sonaru (skuteczność tego rozwiązania nigdy nie została potwierdzona). Po raz pierwszy zastosowano również tak zwaną gruszkę dziobową. Konstrukcja ta zwiększała hydrodynamikę konstrukcji poprawiając prędkość o 6 węzłów. 

Łodzie Sen-Toku cierpiały jednak z powodu swoich rozmiarów. Wielkość całej nadbudówki powodowała, że jednostka zbaczała z kursu przy silnym wietrze. Bezpieczna głębokość zanurzenia wynosiła jedynie 82% całkowitej długości okrętu, ta z kolei stwarzała problem przy awaryjnym zanurzeniu, okręt mógł w tedy znaleźć się pod zbyt dużym kątem. 

Jedyne w swoim rodzaju

Prędkość pod wodą była również niewielka i wynosiła 2 węzły przy użyciu silników elektrycznych i 6,5 na silnikach spalinowych, a łódź potrzebowała 56 sekund by całkowicie zniknąć pod powierzchnią wody. To prawie dwa razy tyle ile potrzebowały amerykańskie jednostki.


POLECAMY KSIĄŻKĘ:

I-400


Po zanurzeniu sternik musiał korygować kurs i trzymać 7° w prawo by zrekompensować znoszenie spowodowane asymetryczną budową, wymuszoną hangarem lotniczym. Kapitan musiał uwzględniać, na przykład po przeprowadzeniu ataku torpedowego, większy promień skrętu w prawo niż w lewo. 

Łodzie podwodne klasy I-400 były jedynymi w swoim rodzaju machinami wojennymi. Moim zdaniem nie zmieniły by biegu wojny, jednak skierowały uwagę na możliwość atakowania przez okręty podwodne celów naziemnych. To z kolei w końcowym rozrachunku, może nie doprowadziło, ale przyspieszyło użycie na nich rakiet dalekiego zasięgu. Poza tym by cokolwiek zdziałać potrzebna była by większa ilość tych jednostek. Japończycy posiadali trzy, z tego jedna I-402 została przerobiona na tankowiec, który miał transportować ropę z Indochin. Jednak nie wykonał ani jednego rejsu przed końcem wojny. 


Źródło: OKRUCHY HISTORII

OKRUCHY HISTORII

Okruchy historii to blog historyczny oparty o ciekawostki i mniej znane fakty ubogacone o zdjęcia w dobrej jakości.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.