Bestialska rzeź bezbronnych cywilów. Rosjanie w jeden dzień zabili 20 tys. mieszkańców Warszawy

Po przegranej bitwie pod Maciejowicami 10 października 1794 r. upadek insurekcji kościuszkowskiej był kwestią nadchodzących dni. Do niewoli dostał się sam Tadeusz Kościuszko, a sytuacja Warszawy stała się krytyczna. Przegrana bitwa była momentem kulminacyjnym całego powstania, po niej polski opór stał się chaotyczny i nieskoordynowany. 

Znacząco podupadło morale, wśród obrońców stolicy byli żołnierze spod Maciejowic – świadkowie klęski, załamani odwrotem, co miało swe przełożenie na stan ducha sił mających odpierać rosyjski atak. Z polskich nastrojów zdawał sobie sprawę Aleksander Suworow – głównodowodzący siłami rosyjskimi. Początkowo planował ruszyć do decydującej rozprawy z siłami Kościuszki dopiero wiosną 1795 r., lecz rosyjskie zwycięstwo pod Maciejowicami przyspieszyło ofensywę.

Suworow po Maciejowicach kazał swemu podwładnemu – Fersenowi – iść w kierunku Mińska Mazowieckiego, a sam ruszył z Brześcia celem połączenia się z wojskami Fersena. Armia innego rosyjskiego dowódcy – Derfeldena – miała podążać za Suworowem. Celem wszystkich armii rosyjskich stała się Praga.

26 października 1794 r. pod Kobyłką siły Suworowa rozbiły jedną z cofających się dywizji powstańczych. Tam Rosjanie rozłożyli się obozem i podjęli przygotowania do szturmu. Trwały one do 2 listopada. Zdołano dość dobrze rozeznać się w siłach obrońców, gromadzono zapasy żywności. 2 listopada Rosjanie zwinęli obóz.

Obrona Pragi 

Suworow podzielił swe wojska na trzy części, które rozłożyły się wokół Pragi. 3 listopada rosyjska artyleria ostrzelała silnym ogniem polskie pozycje, zaś na 4 listopada Suworow wyznaczył generalny szturm.

Polskie dowództwo rozważało różne plany w stosunku do zbliżającego się wroga. Pojawił się pomysł stoczenia bitwy w otwartym polu, padła też propozycja przeniesienia ośrodka powstania na tereny zachodnie Rzeczpospolitej. Ostatecznie zdecydowano się na obronę Pragi. Rozpoczęto przygotowania do obrony. Wzmacniano i rozbudowywano okopy i szańce. Linie obronne miały kształt trójkąta. Podstawę stanowiła Wisła, północne ramię miało długość 2 km, wschodnie ramię ok. 3 km. Oba ramiona stykały się przy tzw. Piaskowej Górze. Mniejsze fortyfikacje miały za zadanie bronić Saskiej Kępy. 

Północnym skrzydłem obrony dowodził gen. Jasiński, wschodnim gen. Zajączek (nominalny dowódca całości obrony), zaś Saskiej Kępy bronił ppłk Jabłonowski. Komunikacja Pragi z Warszawą była utrzymywana tylko przy pomocy jednego mostu przy ul. Brukowej. Fakt ten postanowił wykorzystać Suworow, atakując jednocześnie na całej linii.

4 listopada o godzinie trzeciej nad ranem wojska rosyjskie zajęły wyznaczone pozycje. Rosjanie zostali podzieleni na 7 kolumn. Szturm zaczął się o 5 rano. Zaatakowano północną część polskich umocnień oraz rejon Piaskowej Góry. Początkowo Polacy stawili zacięty opór, lecz przewaga była po stronie napastników. Silny ostrzał artyleryjski, rosyjscy strzelcy wyborowi oraz saperzy wyszkoleni do pokonywania umocnień sprawiły, że postępy rosyjskie były szybkie.

Obrona polska została przerwana po godzinie walk, zaś o 6:30 padł przyczółek mostowy. Upadła też obrona Saskiej Kępy. Ppłk Jabłonowski został okrążony przez Rosjan, którzy przedarli się przez błota, obeszli umocnienia i zaatakowali od tyłu. Nie popisał się gen. Zajączek, który nie panował nad całością działań. W trakcie bitwy Rosjanie stracili ok. 500 poległych i 2 tys. rannych, straty polskie były podobne. Walka zakończyła się ok. godziny 9 rano, jednak najstraszniejszy i najbardziej krwawy czas miał dopiero nadejść.

Rzeź Pragi

Masakra cywilnej ludności Pragi była motywowana nienawiścią Rosjan do zbuntowanego miasta. W jednym z listów Suworow pisał, iż „zgnieść ich doszczętnie [Polaków], a dla budzącego zgrozę widoku wiarołomnej stolicy zatknąć tam sztandary najpotężniejszej monarchini – taki jest wielki cel”. Prócz motywu politycznego istniał też motyw rabunkowy. Sam Suworow mówił swym żołnierzom, że „Gdy mury zostały opanowane, bierz łupy… Łup jest rzeczą świętą. Zdobędziesz obóz – wszystko twoje; zdobędziesz fortecę – wszystko twoje”.

Co prawda 3 listopada Suworow wydał instrukcję swym wojskom jak m.in. mają się zachowywać na Pradze. Jeden z jej punktów mówił wprost:

“Nie wbiegaj do domów, nieprzyjaciela proszącego o łaskę oszczędzaj, nie zabijaj bezbronnych, nie walcz z babami, nie ruszaj małolatów”.

Ludność cywilna usiłowała uciec przed rozszalałym żołdactwem moskiewskim jedynym ocalałym mostem, lecz nadaremnie. Na Pradze rozszalała się prawdziwa orgia zabijania i zniszczenia. Nie oszczędzano nikogo, zabijano kobiety, starców, dzieci, a nawet zwierzęta. Historyk Henryk Mościcki zostawił taki plastyczny opis rzezi:

„Oderwane od piersi matek niemowlęta brano na spisy, by nie urosły do zemsty; zakonnice, zamknięte w klasztorze Bernardynek, zgwałcono i zarżnięto; dziewiętnastu Bernardynów i siedmiu starców kalek, rezydujących w klasztorze, poniosło śmierć męczeńską. Z domów wywlekano nieszczęsnych, by wśród pijackiej uciechy wymyślną zadać im śmierć. Niebawem place zasłane były ohydnie zsiekanymi trupami, bez odzieży, w jednej przerażającej masie wtłoczonych w błoto, bezkształtnych, a jednak drgających jeszcze niekiedy spazmami życia gromad i zwalisk… Obok ciał ludzkich piętrzyły się stosy bezładnie porzuconych sprzętów, krwawiły się pokaleczone trupy koni, psów, kotów, nierogacizny, gdyż rozjuszone widokiem krwi żołdactwo nie przepuszczało nawet zwierzętom. Zapalona od kul i kozackich żagwi Praga stanęła w płomieniach i dymie, dachy zawalały się z trzaskiem wśród przeraźliwego wycia zdobywców”

Do ludzi uciekających z Pragi, niekiedy wpław przez Wisłę, Rosjanie otworzyli ogień, powiększając tym samym liczbę ofiar. Skala okrucieństwa była tak wielka, że poruszyła nawet niektórych oficerów rosyjskich. Jeden z nich, Lew Nikołajewicz Engelhard (Engelhardt według innego źródła), dowódca pułku grenadierów syberysjkich, opisywał masakrę ludności w taki sposób: 

„Ażeby wytworzyć sobie prawdziwy a straszny obraz szturmu tego po jego ustaniu, trzeba było być jego naocznym świadkiem. Do samej Wisły na każdym kroku spotkać się dawali zabici i umierający różnego stanu ludzi; na brzegu rzeki piętrzyły się stosy żołnierzy, cywilnych, Żydów, księży, zakonników, kobiet i dzieci. Na widok tego wszystkiego serce zamierało w człowieku, a obmierzłość obrazu duszę jego oburzała. W czasie bitwy człowiek nie tylko nie czuje w sobie żadnej litości, ale rozzwierzęca się jeszcze, lecz morderstwa po bitwie, to hańba”.

Inny oficer – pułkownik Christofor Lieven, dowódca pułku muszkieterów tulskich, widząc jak jeden z żołnierzy rosyjskich morduje rannych siekierą, zaprotestował, mówiąc, że można zabijać tylko uzbrojonego przeciwnika w walce. W odpowiedzi usłyszał od sprawcy: „Wszystko to psy, walczyli przeciw nam, więc muszą zginąć”.

Rzeź Pragi wstrząsnęła Warszawą, złamała całkowicie wolę oporu i wymusiła rozpoczęcie rozmów kapitulacyjnych. Podkreślał to Suworow w swym liście do carycy Katarzyny: „Widząc swą straszną hańbę, zadrżała wiarołomna stolica”. 6 listopada Warszawa skapitulowała, zaś 18 listopada Tomasz Wawrzecki, następca Kościuszki na stanowisku głównodowodzącego insurekcją, ostatecznie złożył broń. 

Upadek insurekcji był wstępem do III rozbioru Polski. Rosyjska władczyni mile przyjęła wieść o upadku Warszawy. Jej wojska dokonały zemsty na mieście, z którego w kwietniu 1794 r. musiały w popłochu uchodzić przed powstańcami. Caryca ustanowiła nawet Krzyż za Zdobycie Pragi, a Suworow został mianowany feldmarszałkiem. Ponadto Rosjanie zrabowali księgi z Biblioteki Załuskich oraz archiwalia Korony i Litwy, które wywieźli do moskiewskich i petersburskich zbiorów. 

Szacunkowa liczba ofiar rosyjskiego mordu cywilów na Pradze waha się między 15 a 25 tys., a według innego źródła wynosi od 13 do 20 tys. Rzeź Pragi upamiętniają dziś krzyż pamiątkowy przy ul. Jagiellońskiej, niedaleko cerkwi św. Marii Magdaleny, tablica na ścianie kościoła Matki Boskiej Loretańskiej przy ul. Ratuszowej oraz symboliczny grób gen. Jasińskiego i T. Korsaka na cmentarzu przy ul. Grochowskiej oraz kamień przed bazyliką św. Michała i św. Floriana.

 

Źródło: Red is Bad

RED IS BAD

Polska firma odzieżowa specjalizująca się w produkcji ubrań z motywami patriotycznymi. Została założona w 2012 r. przez Jakuba Iwańskiego i Pawła Szopę. Firma stawia na najwyższej jakości ubrania patriotyczne, wyprodukowane w Polsce, cechujące się trwałością i komfortem noszenia. Jeśli zdecydujesz się na wybór marki RED IS BAD™ to możesz liczyć na najwyższą jakość wykonania i wzornictwa, bez uznania jakichkolwiek kompromisów. Marka angażuje się w wiele akcji społecznych, utrwalających pamięć o polskich bohaterach.

1 Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.