Prawdziwy agent J-23! Oficer AK udawał pułkownika Wehrmachtu i oszukał feldmarszałka III Rzeszy

Oto prawdziwa legenda polskiego wywiadu. Aleksander Stpiczyński oszukiwał Gestapo, a nawet… feldmarszałka III Rzeszy. Był szpiegiem, Cichociemnym i partyzantem – dla niego nie było rzeczy niemożliwych!

Jest 26 grudnia 1942 roku. Pułkownik Wehrmachtu – baron Arnold von Lückner wyrusza pociągiem z Warszawy do Paryża. Wszystkie elementy akcji są dopięte na ostatni guzik:papiery zostały idealnie podrobione przez członków polskiego podziemia, a perfekcyjnie skrojony mundur świetnie leży na polskim agencie. Językiem niemieckim włada równie dobrze, jak rodowity mieszkaniec Berlina. Wąsik i monokl tylko uzupełniają wizerunek niemieckiego arystokraty.

Na kolejnych kontrolach podrobione dokumenty są pokazywane prawdziwym Niemcom, jako wzór dobrych dokumentów. Polski szpieg bardzo dobrze odnajduje się w swojej roli. Jednak nagle pojawia się problem. Podczas kontroli na francuskiej granicy baron von Lückner wraz z trzema esesmanami zostaje zatrzymany za brak odpowiedniej przepustki. Tajna operacja polskiego wywiadu jest bliska zdemaskowania…

Legendarny as wywiadu

Aleksander Stpiczyński, bo o nim mowa, urodził się 7 kwietnia 1898 roku we Włocławku. W 1917 roku ukończył szkołę średnią w Mohylewie, w tym też roku rozpoczął służbę w armii rosyjskiej, a pod koniec tego roku w I Korpusie Polskim. Brał udział w wojnach: polsko – ukraińskiej, oraz polsko – bolszewickiej. W połowie lat 30. rozpoczął służbę w wywiadzie. Po upadku kampanii wrześniowej wyjechał do Rumunii, a stamtąd do Francji. Generał Sikorski wysłał go do Komendanta ZWZ (Związku Walki Zbrojnej) – Grota-Roweckiego.

Stpiczyński

Ten, doceniając jego znajomość języka, a także doświadczenie wysłał go do ojczyzny. Odtąd posługiwał się pseudonimem „Wilski”, a jego zadaniem było tworzenie siatki wywiadowczej na wschodzie kraju. Służył w komórce AK pod dowództwem por. Leskiego o kryptonimie 666. Zajmowała się ona organizacją tras z okupowanej Europy na wyspy brytyjskie. Postanowiono stworzyć przejście przez Niemcy, Francję i Hiszpanię. „Wilski” miał dostarczyć tę informację do Naczelnego Sztabu w Anglii. Stąd właśnie wynikła jego podróż pociągiem do Paryża.

Stpiczyński oszukuje feldmarszałka

Wróćmy jednak do historii, od której zaczęliśmy naszą opowieść.

Baron von Lückner był iście oburzony, gdy pogranicznicy kazali mu wysiąść. Zabrano go wraz z 3 esesmanami do komendy wojskowej. Baron na miejscu dowiedział się, że wysokiej rangi wojskowy chce z nim porozmawiać. Jakież musiało być jego zdziwienie, gdy tym wojskowym okazał się feldmarszałek Rzeszy, Wilhelm List we własnej osobie. Stpiczyński znał go z pracy w wywiadzie i był bardzo przestraszony wizją zdemaskowania. Miał dużo szczęścia, ponieważ feldmarszałek nie rozpoznał go.

List był bardzo zaciekawiony sytuacją na froncie wschodnim, bo właśnie stamtąd miał przybyć baron von Lückner. Po krótkiej rozmowie „Wilski” poinformował go, że ma mało czasu, ponieważ ma zaplanowane spotkanie w Paryżu. List zadysponował swoją limuzynę i nakazał szoferowi jak najszybciej dowieźć niemieckiego arystokratę na stację. Polski szpieg zdążył na pociąg. Po przybyciu do Paryża trafił do najlepszego hotelu, tam też miał się spotkać z szefem komórki 666.


POLECAMY KSIĄŻKĘ:

Stpiczyński


Gdy nadeszła chwila spotkania, pojawił się poważny problem. Osoba, z którą miał się spotkać Stpiczyński nie pojawiła się na miejscu spotkania. Zdesperowany Wilski napisał na wielkiej tablicy w siedzibie władz Rzeszy informację, że pułkownik Arnold von Lückner prosi gen. von Hallmana o spotkanie. Dowódca komórki 666, który podszywał się pod von Hallmana był zaskoczony, a nawet zdenerwowany na swojego podwładnego.

Stpiczyński oszukuje Gestapo

Dwójka polskich szpiegów po zmianie tożsamości zajęła się rekonesansem planowanej trasy. Po wspólnej pracy nadszedł czas rozdzielenia się, Leski udał się do ojczyzny, a Wilski kontynuował swoją podróż do Londynu. Wszystko szło dobrze do lutego ’43 roku, gdy został on aresztowany przy hiszpańskiej granicy. Trafił do obozu koncentracyjnego. Podczas ucieczki został zdradzony przez współwięźnia, czego konsekwencją było wysłanie go do obozu na terenie Rzeszy.

Podczas transportu (pociągiem) wyskoczył z wagonu, w wyniku czego złamał nogę. Został aresztowany przez żandarmów, którzy oddali go w ręce Gestapo. Przed przesłuchaniem wymyślił sobie kolejną tożsamość. Opowiadał podczas przesłuchania, że jest pasażerem, który podróżuje bez biletu i podczas kontroli wychodził na zewnętrzne schodki wagonu, po czym poślizgnął się i spadł. Gestapowcy uwierzyli mu, oraz przekazali służbom francuskim.

Podczas pobytu w więzieniu przeszedł operację nogi, w której niestety nie odzyskał pełnej sprawności. Kilka tygodni po zabiegu uciekł z więzienia, oraz skontaktował się z ruchem oporu. W październiku ’43 roku przedostał się samolotem do Anglii. Jego misja zakończyła się sukcesem. Za swoje zasługi został odznaczony krzyżem VM. Jednak nie zakończył swojej służby, mimo kontuzji nogi działał w szeregach Cichociemnych, był katowany przez Gestapo, oraz trafił do kilku obozów. W jednym z nich doczekał wyzwolenia i końca wojny. Aleksander Stpiczyński dożył spokojnej starości, zmarł w Warszawie w wieku 89 lat.


Zdjęcie główne: Aleksander Spiczyński podczas wręczania mu Virtuti MIlitari / Fot. NAC


Czytaj także: Zapomniana zbrodnia. Miesiąc przed kapitulacją Niemcy spalili żywcem ponad 1000 ludzi! [ZDJĘCIA]

Stpiczyński

2 Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.