Polacy z Bośni. Byli terroryzowani przez Serbów i Chorwatów, walczyli u boku czetników i Tity

Jednym z mniej znanych aspektów II wojny światowej są dramatyczne losy polskiej mniejszości w Bośni. Podczas okupacji Jugosławii co piąty Polak ginął z rąk  nacjonalistów: ustaszy i czetników. Wielu z naszych rodaków walczyło w partyzantce Tity, ale też w oddziałach serbskich rojalistów.

Kiedy 6 kwietnia 1941 r. siły Osi najechały Jugosławię, 15-tysięczna Polonia żyjąca na terenie dzisiejszej Bośni i Hercegowiny znalazła się w bardzo nieciekawym położeniu. O ile dotychczas była to grupa, która w bałkańskim kotle pozostawała niejako na uboczu, o tyle teraz każdy miał jakiś powód, aby jej nie cierpieć. Dla Niemców Polacy z Bośni byli tylko kolejnymi podludźmi, chorwaccy ustasze nienawidzili ich jako wrogów Hitlera, a dla czetników – wyznawców prawosławia – problemem było to, że nasi rodacy zamiast w cerkwi, modlą się w kościele. Na dodatek polscy Jugosłowianie musieli zmagać się niekiedy z własnymi krajanami, wśród których nie brakowało volksdeutschów.

Ich losy w okupowanej Jugosławii, wojenne wojaże oraz geneza osadnictwa na Bałkanach są dziś praktycznie nieznane również  u nas. A były to bezapelacyjnie życiorysy obfitujące w wiele dramatycznych wydarzeń. Dość wspomnieć, że Polacy z Bośni często walczyli po przeciwnych stronach barykady. Podczas bratobójczej wojny, w której stawką była odmienna wizja niezawisłej Jugosławii, jedni szli do serbskich czetników, podczas gdy inni sprzymierzali się z partyzantami marszałka Josipa Broz-Tity. 

Polacy z Bośni – geneza

Początki osadnictwa Polaków w Bośni sięgają 1878 r., kiedy na mocy postanowień berlińskich ziemie te znalazły się pod panowaniem Austro-Węgier. Koronie zależało na ekonomicznej ekspansji w tej prowincji, zwłaszcza, że po kilku stuleciach tureckiej dominacji była ona mocno zacofana pod względem cywilizacyjnym. 

Do Bośni przybywali głównie Polacy z Galicji, wśród których zaborca prowadził rekrutację na stanowiska administracyjne. Decyzja ta była w dużej mierze spowodowana niechęcią Bośniaków do urzędników austriackich i węgierskich. Na Bałkanach osiedlali się też ubodzy rolnicy z Wołynia i Bukowiny oraz chłopi z zaboru rosyjskiego, którym car zabronił dzierżawienia gruntów. W 1910 r. liczba Polaków na terenie tej prowincji wynosiła ok. 11 tys. osób, które mieszkały w 12 osadach. 

Po zakończeniu I wojny światowej i odzyskaniu niepodległości przez Polskę część polskich urzędników zaczęła opuszczać Bośnię. Prowincja weszła wówczas w skład Królestwa Serbów, Chorwatów i Słoweńców (późniejszej Jugosławii). Polskie osadnictwo na tym terenie wciąż jednak kwitło. Przed wybuchem II wojny światowej tutejsza Polonia  liczyła ok. 15 tys. osób. Wśród nowo przybyłych znalazło się wielu robotników z łódzkich fabryk. 

W rozwoju polskiej mniejszości na Bałkanach nieocenione były starania dwóch pokoleń pochodzącej ze Śląska Cieszyńskiego rodziny Burdów. To dzięki nim w prowincji kultywowano polskie życie społeczno-gospodarcze. Pierwszym przedstawicielem rodu, który zawitał w Bośni był Wiktor Burda – ceniony przedsiębiorca działający w branży rybołówstwa.  Powodem jego przybycia była naturalnie chęć wzbogacenia się. W związku z prowadzoną przez Habsburgów polityką modernizacji tych ziem, Bośnia stanowiła bowiem dla handlarzy interesujący kierunek ekspansji gospodarczej. 

Dobry polski konsul

Drugą ważną postacią dla polskiej mniejszości w Bośni był syn Wiktora, Artur Burda.  Realizując wolę ojca przeniósł się ze Szwajcarii do Królestwa SHS, aby przejąć rodzinne gospodarstwo. Ambitny i inteligentny Artur  szybko dał się poznać jako szczodry filantrop. W 1927 r.  został Konsulem Honorowym RP w nowo otwartej placówce dyplomatycznej w Banja Luce. Traktował tę nominację bardzo poważnie. Pomagał członkom Polonii w dochodzeniu ich praw oraz w wypełnianiu stosownych formalności.

Artur Burda zadbał również o kultywowanie polskiej kultury w Bośni. Z jego inicjatywy organizowano kursy języka polskiego oraz powołano Związek Polaków w Jugosławii. Zorganizował także szkolnictwo we wsiach Stari i Novi Martina. Artur nie zakończył swojej działalności także podczas okupacji Bośni przez Niemców i ustaszy – prohitlerowską grupę chorwackich nacjonalistów. Był to niezwykły akt odwagi, zważywszy na fakt, że okupant zakazał prowadzenia w Jugosławii polskiego życia kulturalnego. 


Zobacz także: Nieznane fakty o Wehrmachcie! Krwawa zemsta jakiej dokonali wzbudza przerażenie

Polacy z Bośni


Od 1941 do 1944  r. Artur Burda i jego najbliżsi byli kilkakrotnie aresztowani. Prawdziwe niebezpieczeństwo nastało ok. 1942 r., gdy w okolicach jego gospodarstwa rybnego zabito kilku niemieckich żołnierzy. Burda został zatrzymany pod zarzutem organizowania ruchu oporu, ale udało mu się uniknąć kary śmierci. Gestapo aresztowało za to 70 innych podejrzanych, których zamierzało rozstrzelać. Artur Burda przekonał jednak Niemców, że ludzie ci są niewinni i zapłacił za nich wysoki okup.

Kolejne epizody z życia honorowego konsula to gotowy scenariusz na film. Niemcy darzyli go podobno takim szacunkiem, że pomimo pewnych podejrzeń wobec niego, nigdy nie zdecydowali się go zabić. Tymczasem Burda odrzucał kolejne propozycje podpisania volkslisty i organizował pomoc dla Żydów. Był więziony w obozie przejściowym, skąd zamierzano wysłać go do prawdziwych przedsionków piekła – Dachau lub chorwackiego obozu Jasenovac. W 1944 r. został wysłany na roboty przymusowe do Nowej Topoli, ale udało mu się zbiec. Wrócił do Banja Luki, gdzie doczekał końca wojny. 

Polacy przeciw sobie

Polacy z Bośni musieli się także mierzyć z serbskimi partyzantami, którzy byli dla nich takim samym – a często nawet większym – zagrożeniem niż okupant. Osadnicy byli prześladowani, a nawet mordowani zarówno przez ustaszy, jak i członków Królewskich Wojsk Jugosłowiańskich w Ojczyźnie. Pomimo wcześniejszych, przyjaznych relacji pomiędzy II RP i Królestwem Jugosławii, oddziały Drazy Mihailovicia dopuszczały się wobec Polaków licznych grabieży. W wyniku wprowadzanego terroru ginął co piąty przedstawiciel Polonii w Bośni!

Prześladowani mieszkańcy wiosek często uciekali więc w szeregi partyzantki komunistycznej. 7 maja 1944 r. w ramach Narodowej Armii Wyzwolenia Jugosławii sformowano polski 5. Batalion, który włączono do 14. Brygady Środkowo-Bośniackiej. Szacuje się, że w oddziałach marszałka Broz-Tity walczyło łącznie 3 000 naszych rodaków

Co może jednak intrygować – część Polaków dołączyła także do czetników. W partyzantce rojalistów  stawiali czoła najbardziej bezwzględnym wrogom – siłom zbrojnym ustaszy oraz bojówkom albańskim. Rząd RP w Londynie zdawał sobie oczywiście sprawę z tego, w jak skomplikowanej sytuacji znaleźli się Polacy z Bośni. Dlatego 18 października 1943 r. polskie dowództwo wydało rozkaz, aby nie angażować ich w konflikty wewnętrzne, w których uczestniczą czetnicy. 

W wojennej pożodze spełnienie tych żądań okazało się jednak niemożliwe. Pod koniec globalnego konfliktu rojaliści zaczęli wymagać od Polaków, aby walczyli z komunistami. Komuniści natomiast – aby polski batalion strzelał do każdego czetnika, bez względu na jego narodowość. Niektórzy próbowali uciekać, inni do końca trwali przy swoich dowódcach, biorąc udział w bitwach przeciwko własnym krajanom. 

Po wojnie wielu Polaków postanowiło przystać na propozycję marszałka Tity i wróciło do ojczyzny. Większość repatriantów została osiedlona w Bolesławcu i okolicach. W Jugosławii zostało ok. 4 tys. osób pochodzenia polskiego. 


Zobacz także: Para z piekła rodem! Małżeństwo ludobójców, które siało terror na Bałkanach

Polacy z Bośni

ADAM GAAFAR

Redaktor naczelny portalu Co Za Historia. Interesuje się dziejami propagandy politycznej oraz historią II wojny światowej. Publikował m.in. w Focusie Historia, Wirtualnej Polsce i tygodniku Wprost.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.