Piękne i niebezpieczne. Seksagentki do zadań specjalnych

Wojny i rewolucje zawsze były domeną mężczyzn. Przypuszczalnie z tego właśnie powodu przez długie lata pokutował pogląd, że działalność wywiadowcza również powinna stanowić ich monopol. Tymczasem związek pomiędzy pracą wywiadowczą a seksem jest tak stary, jak samo szpiegostwo.  Fragmenty książki Przemysława Słowińskiego “Kobiety wywiadu”


Jeden z najlepszych agentów wywiadu w historii ludzkości Richard Sorge twierdził na temat kobiet, że „są one absolutnie niezdolne do prowadzenia działalności wywiadowczej. Nie rozumieją nic z wielkiej polityki ani nie znają się na sprawach wojskowych. Dotyczy to również sytuacji, gdy każe się im szpiegować własnego męża”. Tymczasem związek pomiędzy pracą wywiadowczą a seksem jest tak stary, jak samo szpiegostwo. Już starożytni Babilończycy, Egipcjanie, Kartagińczycy, Żydzi czy Rzymianie przy wykonywaniu tak męskiego zajęcia, jakim jest szpiegostwo, często i z upodobaniem korzystali z usług kobiet agentów.



Jak opisuje Biblia, w X wieku przed naszą erą piękna Dalila dzięki powabom swojego ciała i wyrafinowanej sztuce miłosnej wydobyła od Samsona sekret jego nadludzkiej siły, co w efekcie pozwoliło Filistynom na zgładzenie mocarza. W czwartej księdze mojżeszowej występuje prostytutka Rahab, która ratuje życie dwóm szpiegom Jozuego ściganym przez ludzi króla Jerycha. Jest to pierwsza w historii wzmianka o spotkaniu przedstawicieli dwóch najstarszych profesji. 

Subtelną wartość kobiety szpiega doceniali Czyngis-chan, Attyla, a nawet prorok Mahomet. Zawdzięczali im zresztą niemało swoich zwycięstw. Wszyscy oni wiedzieli doskonale, że kobiety to idealne „narzędzia” przełamywania oporu mężczyzn, gdy trzeba wydobyć od nich określone tajemnice. Dobry Bóg tak skonstruował świat, że pociągająca, piękna dziewczyna potrafi sparaliżować wolę najbardziej nawet samczego mężczyzny i uczynić z niego posłuszną marionetkę. Działalność kobiet powodowanych pragnieniem przygody, ideałami, patriotyzmem, miłością lub po prostu pieniędzmi pozostawiła głęboki ślad w dziedzinach tak starych, a jednocześnie wciąż aktualnych, jak wywiad i kontrwywiad. 

Burdel SS na podsłuchu

W profesji szpiega uroda i seksapil to najważniejsze atuty przemawiające na korzyść kobiet. Nie od dziś bowiem wiadomo, że informacje łatwiej jest wyciągnąć kobiecie od mężczyzny niż odwrotnie. Wiele razy połączenie dwóch najstarszych zawodów świata, prostytucji i szpiegostwa, przynosiło pożądane efekty. Podczas miłosnego uniesienia dużo łatwiej wyznać tajemnicę lub nawet… sprzedać ojczyznę. W razie potrzeby, w awaryjnej sytuacji, można też nadać całej sprawie kontekst seksualny (molestowanie, gwałt) odwracając uwagę od głównego wątku.

Jeszcze przed wybuchem drugiej wojny światowej późniejszy szef niemieckiego wywiadu Sicherheitsdienst (SD) Walter Schellenberg – wówczas kierownik kontrwywiadu „Amt IVE” w IV departamencie gestapo – zaczął tworzyć z polecenia Reinharda Heydricha zakamuflowany dom publiczny w Berlinie. Wyposażony w najnowocześniejszą aparaturę podsłuchową, aparaty fotograficzne i kamery służyć miał do zdobywania dowodów na niegospodarność, nieudolność, nieuczciwość, a nawet zdradę wśród najwyższych dostojników państwowych. Ten wyjątkowy burdel rozpoczął działalność w marcu 1940 roku w trzypiętrowej kamienicy przy Giesebrechtstrasse 11, tuż przy głównej ulicy metropolii Kurfürstendamm.

Prowadziła go doświadczona puffmutti Katharine Schmidt, zwana popularnie „Kitty”; od jej imienia przeszedł do historii jako „Salon Kitty”. Wdzięki zwerbowanych prostytutek, a także „porządnych Niemek”, patriotek, nawet pań z wyższych sfer pragnących w ten nieco osobliwy sposób służyć ojczyźnie, przyciągały do przybytku różne ważne osobistości. Ukryte magnetofony nagrywały zwierzenia dyplomatów, urzędników i funkcjonariuszy sprytnie wyciągane od nich przez udające namiętność, odpowiednio wyszkolone panienki. Gdy jednak przychodził hitlerowski dostojnik popierany przez Heydricha lub Himmlera, aparaturę natychmiast wyłączano. 

Seks stał się również metodą kontrolowania lojalności pracowników – depozytariuszy najrozmaitszych tajemnic. Zrozumiałe, że większość informacji na temat seksszpiegostwa utrzymywana jest w ścisłej tajemnicy, od czasu do czasu coś przenika jednak do publicznej wiadomości. A to zeznania szpiegów skazanych za zdradę ojczyzny, a to znów media opisują nieudane operacje, bądź relacje agentów zwerbowanych przez przeciwnika. Nie ulega wątpliwości, że to jedynie wierzchołek góry lodowej. 

Seksagenci w akcji

W sztuce wykorzystywania seksu do zadań wywiadowczych i kontrwywiadowczych specjalizowali się zwłaszcza Rosjanie z dawnego KGB. Swoich agentów obojga płci i wszelkich orientacji seksualnych, przeznaczonych do wykonywania tego typu zadań, szkolili w położonym 200 kilometrów od Kazania ośrodku w Wierchnoje. Ten swoisty „uniwersytet uwodzicieli” był tak tajny, że próżno go było szukać na jakiejkolwiek mapie. Rosjanie o swoich umiejętnościach nie zapomnieli widać do dzisiaj, czego przykładem jest opisana w tej książce sprawa Anny Chapman.

Zwolennikiem wykorzystywania seksu do szpiegowania był także Markus Wolf, wieloletni szef Głównego Zarządu Wywiadu (Hauptverwaltung Aufklaerung – HVA) przy wschodnioniemieckim Ministerstwie Bezpieczeństwa Państwowego (Ministerium für Staatssicherheit – MfS), znanym lepiej pod nazwą Stasi. Dzięki uwodzeniu sekretarek zachodnioniemieckich polityków przez odpowiednio wyszkolonych do tego agentów wywiad niesławnej pamięci NRD przez cztery dziesięciolecia uzyskiwał dostęp do najbardziej tajnych materiałów.

Do legendy przeszedł niejaki Karl Halman, zwany przez współpracowników „Czerwonym Casanovą”, który uwiódł i skłonił do zdrady kilkanaście podstarzałych urzędniczek zachodnioniemieckiej administracji. Najgłośniejszym echem odbiła się sprawa Leonory Sutterlin, sekretarki zatrudnionej w Ministerstwie Spraw Zagranicznych Rządu Republiki Federalnej, której udało się wykraść ponad trzy tysiące dokumentów stanowiących tajemnicę państwową. Zrobiła to nie do końca świadomie, na prośbę swojego męża Heinza, nie wiedząc, że jest on agentem Stasi działającym pod pseudonimem „Runge”. Aresztowana w 1961 roku Leonora, nie mogąc pogodzić się z tym, jak perfidnie została wykorzystana, popełniła w więzieniu samobójstwo. 

Agentki rozgrzeszone przez rabina

Zgodnie ze słowami generała majora Meira Amita, szefa Amanu (wywiadu wojskowego) w latach 1962–1963 oraz Mosadu (1963– 1968), „Kobieta jest bronią innego rodzaju, ponieważ ma talenty, których mężczyzna nie posiada. Umie słuchać. Prowadzenie rozmowy w łóżku nie stanowi dla niej problemu. Historia współczesnego wywiadu zna wiele kobiet używających seksu z korzyścią dla swojego kraju. Nie przyznawać się do tego, że Izrael też tak postępuje, byłoby głupotą. Nasze kobiety są ochotniczkami o wysokich zasadach moralnych, które wiedzą, jakie ponoszą ryzyko. Wymaga to specjalnego rodzaju odwagi. Nie chodzi po prostu o sypianie z kimś. Chodzi o dopuszczenie mężczyzny do przekonania, że kobieta pójdzie z nim do łóżka, jeśli on powie jej coś istotnego. Niełatwo opisać umiejętności, jakie trzeba mieć, by to osiągnąć”.


Czytaj także:


Agentki Mosadu, których tajne misje mogą wymagać uprawiania seksu z wrogiem, otrzymały od rabina z Tel Awiwu Ariego Szwata specjalne błogosławieństwo. W napisanej na ten temat książce pod wiele mówiącym tytułem Nielegalny seks dla dobra bezpieczeństwa narodowego rabin zezwolił izraelskim kobietom na uprawianie seksu z wrogiem dla pozyskania ważnych informacji, twierdząc, że zezwala na to również żydowskie prawo: „Agentka uprawiająca seks z inwigilowaną osobą służy wyższemu dobru, w związku z czym może być rozgrzeszona”.

Na temat mężczyzn świątobliwy mąż nie zająknął się nawet jednym słowem, uznając najwidoczniej, że tego typu dylematy brzydszej płci nie dotyczą. Wspomniał jedynie, że w wypadku mężatek, jeśli dobro misji wymaga pójścia z obcą osobą do łóżka, jej mąż powinien się z nią rozwieść, a po zakończeniu misji ponownie poślubić.

[Głosów:11    Średnia:3.8/5]
Komentarze

REDAKCJA

Co Za Historia - nowoczesny portal historyczny. Udowadniamy, że przeszłość jest ciekawa!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.