Odbicie Mussoliniego. Brawurowa akcja komandosów Hitlera

Spotkanie w kwaterze niemieckiego dyktatora odbyło się już 26 lipca, a więc w dzień po uwięzieniu Mussoliniego. 27 lipca miała rozpocząć się wyprawa odwetowa. Skorzeny został oddelegowany do Luftwaffe i oddał się pod dowództwo gen. Kurta Studenta, któremu powierzono dowodzenie całą operacją. Zaraz po tym nastąpiło spotkanie obu panów, podczas którego omówiono szczegóły akcji. Obaj byli doświadczonymi żołnierzami i dobrze wiedzieli, iż w przypadku powodzenia operacji “Eiche”, bo taki nadano jej kryptonim, zaszczyty i wyróżnienia, jakie otrzymają, będą ogromne.

Dlatego też już wtedy postanowili działać na własną rękę, aby samotnie, nie bacząc na drugiego zorganizować odbicie Mussoliniego i przywiezienie go bezpiecznie na terytorium III Rzeszy. Gwarantowało to niezwykłą wdzięczność Hitlera, a ten potrafił szczodrze się odpłacić. 28 lipca cały sprzęt wraz z komandosami był już we Włoszech. Miejsce pobytu Mussoliniego wciąż nie było Niemcom znane.


Duce


Włosi doskonale zdawali sobie sprawę z możliwości zorganizowania przez Niemców operacji pomocy byłemu wodzowi narodu włoskiego. Wybrali zatem najprostsze z możliwych rozwiązań – nieustannie zmieniali miejsce uwięzienia duce, przenosząc go w taki sposób, aby nikt nie wykrył, gdzie obecnie się on znajduje. Wywiad niemiecki odkrył jednak, iż Mussolini najprawdopodobniej przetrzymywany był w hotelu Campo Imperatore, w górskim masywie Abruzzów.

Trzy plany odbicia Duce

12 września nadszedł dzień, który wybrano jako odpowiedni do zrealizowania śmiałego i niebezpiecznego planu. Skorzeny nieco sceptycznie podchodził do pomysłu, w którym wiele spraw pozostawało nierozwiązanych. Na wszelki wypadek postanowił przygotować trzy możliwości odwrotu. Samoloty wystartowały z lotniska Practica di Mare o godzinie 13:00 i skierowały się w stronę masywu Gran Sasso.

Tego samego dnia o świcie wyruszyła inna grupa, dowodzona przez majora Mossa. Jej zadaniem było zajęcie kolejki górskiej prowadzącej do Campo Imperatore, która umożliwiała bezpieczny powrót żołnierzy Skorzenego i Studenta. Lądowanie na małej łące obok hotelu, więzieniu duce, miało się odbyć o godzinie 14:00. Samoloty sformowane były w trzy grupy, z których drugą stanowili komandosi Skorzenego. Gdy zbliżali się do masywu, jego grupa wysforowała się naprzód.

Łąka, na której lądowali, z bliska wydawała się być w jeszcze gorszym stanie niż to wcześniej przewidywano. Pilotom udało się jednak bezpiecznie sprowadzić maszyny na ziemię. Dzięki sprytowi dowódcy jako pierwsza lądowała na wyznaczonym miejscu grupa Skorzenego. Komandosi ruszyli przed siebie, szukając miejsca, w którym mógł przebywać duce. Szybka akcja uniemożliwiła obronę zdezorientowanym Włochom.

Niemcy bez problemów poradzili sobie z kiepsko wyszkolonymi obrońcami, a sam Skorzeny uwolnił duce, odnajdując go w labiryncie pomieszczeń. Kolejka, którą mieli opanować Moss i jego ludzie została zdobyta, jednak lotnisko, z którego miał wystartować duce – nie. Jedna droga odwrotu została odcięta. Pozostawały jeszcze dwie ewentualności, jednak po uszkodzeniu jednego z samolotów Fieseler Storch kolejna z branych pod uwagę opcji została stracona.

Trzecia ewentualność była najbardziej ryzykowna. Drugi ze Storchów krążył nad wzniesieniem, a kierował nim kapitan Gerlach. Wprawdzie Gerlach był świetnym pilotem, lecz zadanie, jakie mu przydzielono, wydawało się praktycznie niewykonalne. Łąka, na której kapitan posadził samolot i z której mieli startować, była zasłana wrakami maszyn. Z pomocą Włochów drżących o własne życie, udało się ją Niemcom nieco uprzątnąć. Drugi problem stanowiła długość wyboistej powierzchni przymusowo zamienionej na pas startowy. Tego już zmienić się nie dało.

Włoska Republika Socjalna (Salo)

Skorzeny postanowił jednak zaryzykować, postawił wszystko na jedną kartę i razem z Gerlachem i Mussolinim wsiadł do samolotu. Zwalisty dowódca był potężnym obciążeniem dla niewielkiego samolotu. Skorzeny wiedział, że albo poleci z duce i cała nagroda oraz uznanie otoczenia niemieckiego wodza przypadnie jemu, albo straci ją na rzecz Studenta. Wystartowali. Pilot próbował jeszcze wykorzystać efekt katapulty (żołnierze trzymali samolot, aby osiągnąć większą prędkość startową), lecz na niewiele się to zdało.

“Lotnisko” szybko się skończyło i samolot zaczął gwałtownie opadać. Zbawienny podmuch wiatru podniósł maszynę do góry, a po chwili nowy podmuch wzniósł ją jeszcze wyżej. Wszyscy trzej panowie bezpiecznie dolecieli do Practica di Mare i stamtąd udali się do Hitlera. Podróż nie trwała długo, choć zaplanowano przystanek w Wiedniu – na odpoczynek po męczącym dniu. Führer, w dowód wdzięczności, odznaczył Skorzenego Krzyżem Rycerskim i awansował do stopnia SS-Stürmbannführera. Wielka kariera Skorzenego dopiero się rozpoczynała. 


CZYTAJ TAKŻE:

Nastolatki hajlowały na terenie Auschwitz. Sprawa trafia do prokuratury


Co ciekawe, na froncie włoskim sporo zdążyło się zmienić. W międzyczasie Badoglio zdołał doprowadzić do pokoju między Włochami i aliantami. Dokumenty sygnowano w w Cassible. Informację o podpisaniu dokumentu przez obie strony podano do wiadomości publicznej dopiero 8 września (mimo iż gen. Castellano złożył podpis 3 września).

Zauważalny stał się zatem podział Półwyspu Apenińskiego na południową część, w której umacniali się Amerykanie i Brytyjczycy, oraz północną część, gdzie wkroczyły jednostki niemieckie. I to właśnie z terytorium na północ od Rzymu Adolf Hitler wiązał największe nadzieje. Tym bardziej że miał obok siebie Benito Mussoliniego, którego poplecznicy wciąż stanowili siłę zdolną do przeciwstawienia się zwolennikom nowego rządu.

Duce przebywał we wrześniu w kwaterze Hitlera, skąd ogłosił swój powrót do władzy i utworzenie Włoskiej Republiki Socjalnej na terenie północnych Włoch. W przemówieniu radiowym do narodu nawoływał do ukarania uczestników spisku, nie mówiąc nic o swojej roli w doprowadzeniu Włoch do klęski. Wciąż kreowano go na bohatera, choć Włosi doskonale zdawali sobie sprawę, iż wymysły propagandy nijak się mają do rzeczywistości. Mussolini miał nadzieję na powrót do Rzymu, jednak nie mógł zrealizować tego marzenia ze względu na sprzeciw Niemców i brak masowego poparcia swojego narodu.


Źródło: II wojna światowa. Blog Mateusza Łabuza

[Głosów:2    Średnia:5/5]
Komentarze

MATEUSZ ŁABUZ

Twórca portalu II wojna światowa, autor kilkuset recenzji książek historycznych oraz licznych artykułów poświęconych przede wszystkim Polsce i Polakom w latach 1939-45. Prywatnie siatkarz plażowy i miłośnik skandynawskich kryminałów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.