Szokujące słowa niemieckiego historyka! “Od początku wojny Polacy byli…”

“Od pierwszego dnia wojny Polacy z dnia na dzień stali się dosłownie zwierzyną łowną” – pisze niemiecki historyk Jochen Böhler w obszernym artykule opublikowanym na łamach poniedziałkowego “Frankfurter Allgemeine Zeitung”. Podkreśla, że “niewielka wiedza w Niemczech o kierunku i skutkach niemieckiej polityki okupacyjnej w Polsce nie wynika z braku informacji”. 


Böhler zwraca uwagę, że w RFN nie podjęto zdecydowanej inicjatywy mającej rozliczyć Niemcy z wojennej przeszłości. Jako przykład przywołuje postać “kata Woli” Heinza Reinefartha, który po zakończeniu największego konfliktu w dziejach ludzkości nie stanął przed sądem, lecz został… szanowanym w kraju burmistrzem Westerlandu. Władze miasta miały przypomnieć o zbrodniach Reinefartha dopiero w 70. rocznicę Powstania Warszawskiego, odsłaniając pamiątkową tablicę. 

Historyk przypomina również, że przez długi czas – aż do lat 90. XX w. – jedyną publikacją dotyczącą niemieckich zbrodni w Polsce była wydana w 1961 r. książka Martina Broschata “Narodowosocjalistyczna polityka wobec Polski”. Jednocześnie zauważa, że sytuacja uległa w ostatnich latach poprawie, ponieważ nowe pokolenie historyków zaczęło wykorzystywać w swoich pracach materiały źródłowe obu stron – sprawców i ich ofiar. 

O sytuacji w okupowanej Polsce Böhler pisze następująco:

Będąc Polakiem, można było w ciągu sześciu lat stracić w każdej chwili cały majątek, trafić do obozu koncentracyjnego, zostać zmuszonym do pracy niewolniczej na miejscu lub w Reichu, a także w ramach akcji odwetowych za zamachy polskiego podziemia być zastrzelonym. 

Od pierwszego dnia wojny Polacy z dnia na dzień stali się dosłownie zwierzyną łowną – dodaje niemiecki historyk. Autor artykułu w “FAZ” powołuje się m.in. na dokumenty Głównej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, stwierdzając, że o ile polityka niemiecka z czasów I wojny światowej była imperialistyczna, o tyle ta z czasów kolejnego konfliktu światowego była już rasistowska. Böhler pisze także o Państwie Podziemnym, które podejmowało próby poinformowania świata o Holokauście. 

Jochen Böhler, CC BY-SA 3.0 de, via Wikimedia Commons

Postać Jochena Böhlera jest dobrze znana polskim historykom i publicystom zajmującym się XX wiekiem. Przez lata pracował w Niemieckim Instytucie Historycznym w Warszawie, a obecnie współpracuje m.in. z Collegem im. Imre Kertesza (węgierskiego Żyda, który przeżył niemieckie obozy koncentracyjne – przyp. red.) w Jenie. Jest uważany za jedynego współczesnego historyka niemieckiego, który w szerokim zakresie podejmuje badania związane z kampanią wrześniową oraz niemieckimi zbrodniami na Polakach w pierwszych latach okupacji. Autor głośnej książki “Najazd 1939. Niemcy przeciw Polsce”. 

 

Źródła: Polskie Radio, TVN24, Najwyższy Czas

Zdjęcie główne: Zakładnik ks. Kazimierz Stepczyński wśród zakładników przed egzekucją w Bydgoszczy, wrzesień 1939 r. / Fot. Wikimedia Commons

REDAKCJA

Co Za Historia - nowoczesny portal historyczny. Udowadniamy, że przeszłość jest ciekawa!

9 Comments

  • Też, ale przede wszystkim widział w jego wypowiedzi zagrożenie dla jednego z filarów systemu bezpieczeństwa Rosji, którym jest strefa buforowa. Poroszenko nie miał zamiaru w ten sposób zaogniać konfliktu z Moskwą. Duda nie powinien popełniać takich błędów. Wyraźnie widać, że potrzebuje kogoś takiego jak na przykład prof. Włodzimierz Marciniak, który dobrze rozumie realia Wschodu. Prezydent, zamiast rzucać konfrontacyjne uwagi, powinien przedstawiać projekty pomocy Ukrainie, na przykład w kwestii odbudowy tamtejszego indywidualnego rolnictwa. Akurat na tym Polska zna się dobrze, mamy ekspertów, odpowiednie instytucje do tego. Jednocześnie w stronę Rosji powinien płynąć pozytywny przekaz. Trzeba rozumieć czarną dziurę, w którą ona wpadła, i umieć wyciągnąć do nich rękę. Trzeba zrozumieć nadzieje, jakie Putin pokłada w zachodnich sankcjach, licząc, że w ten sposób zdynamizuje przedsiębiorczość w rosyjskim rolnictwie. Polska mogłaby wesprzeć Kreml w budowie spółdzielczości, kontraktacji i doradztwa rolniczego na wsi. Ważne jest także, by Duda dobrze przygotował się do wyjazdu do Pekinu. W Chinach dochodzi do przesilenia, które Polska może odczuć poprzez Niemcy. Trzeba na to reagować, a to wymaga przygotowania. Jeśli natomiast Duda pojedzie do Pekinu, zacznie tam po swojemu ględzić i pouczać Chińczyków, to tylko się tam spali.

  • Dość niezręczne były wypowiedzi prezydenta dotyczące problemu imigracji i zestawienie z nimi zagadnienia migracji spowodowanej konfliktem na Ukrainie. Olbrzymie fale uchodźców z Bliskiego Wschodu napływające przez Bałkany Zachodnie i Morze Śródziemne w kierunku południowych granic UE są jakościowo innym zjawiskiem niż rzekoma, masowa imigracja Ukraińców do Polski. Nawet w okresie największego nasilenia konfliktu na Majdanie i w Donbasie, polskich granic nie szturmowało dziesiątki tysięcy zdesperowanych Ukraińców, w tym w większości kobiet z małymi dziećmi. Nie odniesienie się wprost przez Andrzeja Dudę do postawionego przez niemieckich przywódców pytania o imigrację z Bliskiego Wschodu zostanie raczej chłodno odebrane przez berlińskie elity.
    Reasumując, nie przesadzajmy z tymi zachwytami!

  • Przyznam, że nie za bardzo przemawiają do mnie peany prawicowych dziennikarzy i polityków o dzisiejszej (28.8) “perfekcyjnej” wizycie prezydenta Andrzeja Dudy w Berlinie. Fakt, wizyta miała sprawny przebieg, a jako podróż inaugurująca bezpośrednie kontakty nowego prezydenta na odcinku niemieckim może stanowić dobry punkt wyjścia i swoiste przetarcie szlaków do dalszej aktywności w kierunku zachodnim.

  • Prawdziwym dramatem jest to ze Piotr ma racje i to się co roku pogłębia.

  • Najbardziej niewiarygodny jest fakt, że dla nas … to żadna sensacja czy nowinka to wiadomości, które u nas dzieciaki “wypijają z mlekiem matki” a przynajmniej tak było do niedawna Ale ja osobiście doświadczyłem i niemalże namacalnie przekonałem się jak niewiele przeciętny zachodnioeuropejski obywatel wie co tak naprawdę się u nas działo i na jaką skalę Co gorszę ich wiedza w ogromnej części składa się z wyimaginowanych danych i fałszywych, tendencyjnych informacji lansowanych przez poprawność polityczno-historyczną zachodu Rozmawiałem swego czasu z Hiszpanem i Francuzem pracując na zachodzie Ludzie około dziś już 50-tki Otóż oni przekonani byli (zwłaszcza Francuz!!!), że u nas wyglądało to (okupacja) jakiś level no może półtora gorzej niż we Francji Coś na podobieństwo tego co się działo w Niderlandach a nawet jeśli było ciut gorzej to wynikało z tego, że niepotrzebnie i bezsensownie próbowaliśmy się “szarpać z administracją okupacyjną”! Przecież wystarczyło spokojnie przeczekać i później wspomóc zwycięską koalicję … Co do Stalina, komunizmu w Polsce z związanego z tym syfu biedy i prześladowań “niepotrzebnie sami opowiedzieliśmy się po wojnie za sojuszem z Stalinem ….!!!!” O dziwo kolega z Hiszpanii wiedział troszku więcej na temat sytuacji w okupowanej Polsce lecz już wiedza polityczna powojenna była podobna do kolegi z Francji. Oczywiście nie wiem na ile ich przekonałem ale obawiam się że niezbyt dobrze mi poszło zwłaszcza jak usłyszeli, że Stalinowi sprzedali nas alianci.

    • ZGADZAM SIĘ Z PANEM PIOTREM……

    • Dokladnie tak jest. Historia Polski jest mocno zakamuflowana w krajach Europy.

      • weteran z Iraku.

        (7 sierpnia 2018 - 17:05)

        Najtrudniej pod tym względem ocenić Gabriela Narutowicza – człowieka o największym politycznym doświadczeniu z badanej „prezydenckiej” grupy. Zdaniem niektórych, prezydentura tego polityka mogłaby znacząco zmienić dalsze losy II RP… Czy rzeczywiście tak było? Ten człowiek o niebanalnym, twardym charakterze, dążący zaraz po wyborze do pojednania narodowego niewątpliwie chciałby wywrzeć mocny wpływ na politykę. Czy udałoby mu się przezwyciężyć partiokrację, udobruchać odsuniętego na boczny tor Piłsudskiego i ugruntować w Polsce ustrój demokratyczny?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.