Niemieccy komandosi w mundurach NKWD. Najbardziej brawurowa akcja III Rzeszy

Niemcy przebrani w mundury NKWD nabierają Sowietów i zdobywają ważny strategicznie region. Nie, to nie jest scenariusz kolejnego filmu akcji. To historia jednej z największych, jak i jednej z ostatnich udanych operacji III Rzeszy.

Był lipiec 1942 r. Führer krzątał się nerwowo po pokoju, niezadowolony z  przebiegu wojny ze swoim ideologicznym wrogiem. Wehrmachtowi udało się wprawdzie zdobyć Rostów nad Donem, torując III Rzeszy drogę na Kaukaz, jednak dla Hitlera to wciąż było za mało. Niemiecka machina wojenna potrzebowała coraz więcej ropy naftowej. W końcu Hitler zwrócił się bez ogródek do swoich generałów:

“Panowie! Jeśli nie weźmiemy Majkopu i Groznego, to będę musiał zakończyć tę wojnę”.

Tylko jak to zrobić, aby Sowieci nie uszkodzili prewencyjnie instalacji naftowych i nie przenieśli urządzeń wiertniczych w inne miejsca? Był jeden sposób, po który Hitler chętnie sięgał w nadzwyczajnych sytuacjach – sławetni niemieccy komandosi, którzy nieraz udowodnili, że nie ma dla nich rzeczy niemożliwych.

Szkolenie z… picia wódki

Do akcji wybrano jednostkę Brandenburg, która w przebraniach NKWD miała przedostać się do obozu wroga, a następnie zdobyć jego zaufanie i za pomocą działań dywersyjnych ułatwić Wehrmachtowi zdobycie miasta. Wydaje się niemożliwe? Nie dla tych komandosów. Odpowiedzialny za przygotowanie operacji ppor. Adrian von Fölkersam wybrał do tego zadania 62 Niemców bałtyckich i sudeckich, którzy biegle posługiwali się  językiem rosyjskim. Do tego posiadali  już doświadczenie w przeprowadzaniu zadań specjalnych na terenie Kaukazu.

Przed rozpoczęciem akcji, którą zaplanowano na koniec lipca/początek sierpnia 1942 r., brandenburczycy wzięli udział w specyficznym szkoleniu w Prusach Wschodnich. Podczas kursu uczyli się żargonu typowego dla NKWD, struktury organizacyjnej sowieckiej bezpieki oraz… picia ogromnych ilości wódki. Jak zatem widać, von Fölkersam dopracował swój plan w najdrobniejszych szczegółach i starał się przygotować na dosłownie każdą ewentualność. Sam przybrał na potrzeby akcji fałszywą tożsamość – odtąd przedstawiał się jako major NKWD Truszyn.

Dodatkowo dowódca komandosów starał się wykorzystać powszechny strach krasnoarmiejców przed NKWD. W drodze do Majkopu “major Truszyn” i jego ludzie natknęli się na radzieckich żołnierzy. Brandenburczycy wykorzystali to spotkanie najlepiej, jak tylko mogli. “Wśród was są zdrajcy ojczyzny!” – warknął von Fölkersam w stronę sołdatów. Następnie upozorował rozstrzelanie rzeczonych wichrzycieli i załadował kilku przerażonych Sowietów na ciężarówkę. W drodze do Majkopu brandenburczycy natknęli się na enkawudzistów, którym wytłumaczyli, że mają ważną misję do wykonania.A ponieważ w NKWD wieści roznoszą się lotem błyskawicy, w Majkopie wiedzieli już o wydarzeniach z udziałem “Truszyna”. 

Zdobycie miasta

Spotkani po drodze enkawudziści nie tylko niczego nie podejrzewali, ale bezpiecznie przetransportowali Niemców do miasta. Von Fölkersam z miejsca przystąpił do rozpoznawania terenu. Tymczasem wieczorem czekała na niego i jego ludzi zakrapiana impreza. Generał NKWD zapraszał na wódkę w podziękowaniu “za wspaniały przykład, który dał radzieckim żołnierzom major Truszyn”.

Następnego dnia, 7 sierpnia, na Majkop ruszyło kolejne niemieckie natarcie. Brandenburczycy mieli wykorzystać fakt, że Sowieci są zajęci obroną miasta. Chaos powstały w wojennej pożodze pozwolił im dostać się do centrali radzieckiego dowództwa, którą od razu wysadzili w powietrze. Właśnie został wykonany pierwszy punkt planu: przerwano łączność pomiędzy sowieckimi oddziałami. Następnie niemieccy komandosi opanowali radiostację telefoniczną, z której nadali fałszywy komunikat, że zarządzono ewakuację miasta.

Sowieci odpowiedzieli na apel. Tym samym Majkop został zdobyty bez poniesienia przez Niemców poważnych strat – nad ranem, 9 sierpnia 1942 r., zółnierze Wehrmachtu wkroczyli do praktycznie pustego miasta. Najistotniejsze jest jednak to, że w trakcie odwrotu Sowietom udało się wysadzić tylko jedną instalację naftową. Plan niemieckiego sztabu  – choć wydawał się z początku niemożliwy do zrealizowania – zakończył się pełnym sukcesem.

Spektakularna akcja brandenburczyków nie zdołała jednak odwrócić biegu wojny. Klęska pod Stalingradem, przerwanie blokady Leningradu, klęska na Łuku Kurskim oraz systematyczne niszczenie pól naftowych przez Sowietów – to wszystko sprawiało, że zdobycie Majkopu okazało się ostatecznie drobną kroplą w morzu niezaspokojonych potrzeb wodza III Rzeszy


Zdjęcie główne: Adrian von Fölkersam (z prawej) obok Otto Skorzeny’ego w Budapeszcie,  1944 r. [Bundesarchiv, Bild 101I-680-8283A-30A / CC-BY-SA].

[Głosów:15    Średnia:4.3/5]
Komentarze

II wojna światowa w obiektywie

II wojna światowa w obiektwie - jedna z największych stron na polskim FB poświęconych historii. Ciekawe zdjęcia okraszone są szegółowymi opisami, a w przyszłości planowane sa także autorskie, profesjonalne filmy. Zachęcamy do wsparcia strony na: https://patronite.pl/IIwojnaswiatowawobiektywie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.