Największa afera obyczajowa II RP. Bohater wojenny molestował małe dziewczynki!

Pod koniec marca 1932 r. Poznaniem wstrząsnęło wykrycie szajki pedofilów. W proceder zamieszani byli szanowani obywatele miasta, w tym były powstaniec wielkopolski i prawdziwy celebryta tamtych czasów. Nic dziwnego, że afera szybko obiegła cały kraj… Poniżej oryginalny artykuł z przedwojennego tygodnika “Tajny Detektyw!”. 

W ostatnich dniach zdemaskowano w Poznaniu zwyrodnialców, zajmujących poważne stanowiska w miejscowym społeczeństwie, którzy pod rozmaitemi pretekstami zwabiali nieletnie dziewczęta do swoich mieszkań i dopuszczali się zbrodni shańbienia. 

***

Jeśli kto kiedykolwiek choć raz był w stolicy Wielkopolski – a zaryzykujemy stwierdzenie, że cała niemal Polska musiała ją oglądać z racji Powszechnej Wystawy Krajowej – temu niewątpliwie gród Przemysława musiał zaimponować pod każdym względem. Jeśli po ostatnim spisie ludności Poznań jest na trzecim miejscu, to naprawdę ma Polska się czem chlubić i miała co zagranicy pokazywać podczas pamiętnej “Pewuki”. Bo miasto zakrojone jest istotnie na miarę europejską. Długie, szerokie, czyste ulice, uregulowany ruch komunikacyjny, imponujące gmachy, nęcące oko wystawy, tętniące życiem kawiarnie i lokale rozrywkowe, piękne ogrody i parki, przebijający na każdym kroku dobrobyt życia – mimo ciężkich czasów – oto dzisiejszy Poznań!

W ostatnich kilku latach gród Przemysła zrobił kolosalne wręcz postępy, rozbudowując się wszerz i wzdłuż. Z inicjatywą czynników miejskich szła w parze inicjatywa prywatna, powstawały jak grzyby po deszczu całe osiedla willowe, potężne bloki mieszkalne magistrackie, jednem słowem Poznań zmierzał szybkiemi krokami do miana: europejskiego miasta. 

To była jedna strona medalu. Ta, o której się wspomina z zadowoleniem, mówiąc o stolicy Wielkopolski.

Zaułki przestępczości.

Ale jest niestety i odwrotna strona. Z rozrostem miasta zaczęły się mnożyć i zaułki przestępczości. Ten do niedawna jeszcze spokojny Poznań, w którym reporterzy miejscowych pism codziennych stale narzekali, że się “nic nie dzieje”, dzisiaj mają nadmiar sensacji: Dembecki, Hałas, Lewandowska, fałszerze pieniędzy z “mistrzem” Tłustowskim na czele, 20-osobowa “jaczejka” [dawniej: podstawowa komórka partii ZSRR – przyp. redakcji] komunistyczna, defraudanci w jednym z najpoważniejszych banków poznańskich – oto wokandy minionych dni i najbliższej przyszłości Poznania, nie licząc drobnych przestępstw, które są chlebem codziennym każdego miasta, i każdego sądu. Z tem się trzeba pogodzić i temu się nie należy dziwić. To są, że się tak wyrazimy “sprawy” już ustalone, budzące mniej lub więcej zainteresowania w tych, czy owych sferach. Ale w ostatnich dniach zaszła rzecz stokroć gorsza. Jeśli afera szantażowa Lewandowskiej była grą na wielką skalę, jeśli była sensacją dla prasy poznańskiej, to afera, o której poniżej pisać będziemy, przerosła wszystko o głowę, co dotychczas Poznań miał. Społeczeństwo naszej dzielnicy zostało wprost uderzone obuchem w głowę. 

Afera, która ujawniona została przed dwoma tygodniami, jest tak potworną sensacją, że aż pióro wzdraga się pisać, ze względu na jej “bohaterów”.

Pisać jednak trzeba, musi się, bo milczeć w takich sprawach nie wolno. Jak grom z jasnego nieba uderzyła w spokojny Poznań wiadomość w poniedziałek 21 ub. m. o aresztowaniu dwóch znanych obywateli pod zarzutem dopuszczania się przez nich czynów niemoralnych z nieletnimi dziewczętami, niemal dziećmi.

Lotem błyskawicy rozniosła się ta wiadomość po mieście, docierając wszędzie i wszędzie budząc niesłychane poruszenie. Nie dawano wprost wiary, aby ci “szanowni” obywatele, poważni ojcowie rodzin, ludzie inteligentni, mogli się byli dopuścić tego rodzaju hańbiących czynów, za które zamknęły się za nimi bramy więzienia karno-śledczego przy ul. Młyńskiej. A jednak fakt pozostał faktem.

Faryzeusze.

Aresztowani zostali z polecenia śledczego p. Furowicza dwaj panowie: 1) Feliks Piekucki, ppłk. rez., były komendant miasta, komendant Legjonu Wielkopolskiego, organizacji, jak wiadomo, pozostającej pod wpływami Narodowej Demokracji, aranżer religijnej imprezy widowiskowej podczas Kongresu Eucharystycznego, znany w szerokich kołach Poznania jako działacz społeczny, 2) Feliks Hirschberg, właściciel pierwszorzędnej restauracji “Hungaria” przy Placu Wolności, b. sędzia pokoju, działacz na terenie Czerwonego Krzyża. 

Czy nie mogło zawrzeć jak w ulu na taką wiadomość? Przecież za kratkami więziennemi znaleźli się ludzie żonaci (Piekucki coprawda był od szeregu lat rozwiedziony z żoną – przyp. Red.). Ojcowie dorosłych córek i synów, którzy zawsze mieli na ustach wzniosłe hasła, którzy niejednokrotnie oburzali się na podupadłą moralność – a sami dopuszczali się ohydy wstrętnej, czynów niemoralnych z dziewczętami od 12-14 lat.

Naturalnie nie skończyło się na tych dwóch tylko aresztowaniach. W ciągu najbliższych kilku dni osadzeni zostali w więzieniu kupiec Władysław Andrzejewski i kupiec Alfons Pawlicki. Ci czterej, to byli główni członkowie klubu zwyrodnialców, którzy uwodzili nieletnie dziewczęta, urządzając wyuzdane orgie w mieszkaniach Piekuckiego i Andrzejewskiego, bądź też w podnajętych pokojach. Naturalnie ktoś im musiał być w tem pomocny. Nikt inny, jak zdeprawowane magiery, które wiodły niecny handel ciała nieletniemi dziewczynkami.

Również one w liczbie czterech znalazły się w więzieniu. Były to: Marja Hermannowa, lat 54, jej córka Małgorzata Genzlerowa, lat 24, marszantka Helena Stróżykówna, lat 35 oraz Marja Mehringowa, wdowa, lat 45. Aresztowane  Stróżykówna, Genzlerowa i Mehringowa zostały poddane w więzieniu policyjnem badaniu lekarskiemu, po którem odstawiono je do szpitala miejskiego na oddział chorób wenerycznych.

Galerja fotografij.

Przeprowadzone rewizje w mieszkaniach aresztowanych wydały sensacyjne rezultaty. W mieszkaniu p. Andrzejewskiego znaleziono 150 fotografij, które aż nadto przejrzyście mówiły o winie aresztowanych. Wszelkie zaprzeczenia trafiłyby w próżnię. Fotografja, ta wierna odbitka rzeczywiśtości, mówiła wszystko.

Tak więc kłębek rozpusty został wprawną ręką policji i sędziego śledczego Furowicza uchwycony w przeciągu niespełna tygodnia. Śledztwo nie jest jednakże jeszcze zakończone. Toczy się w dalszym ciągu z niezmożoną energją, a spodziewać się należy, że przyniesie dalsze sensacyjne odkrycia.

Aresztowani Piekucki i Hirschberg nie żałowali starań przez swych adwokatów, aby mogli być wypuszczeni przed świętami za grubemi kaucjami. Sąd odrzucił jednak ich wnioski i niewątpliwie posiedzą w czterech ścianach więziennych aż do czasu, gdy śledztwo zostanie ukończone.

Jedno jest ustalone, że niecny ten proceder uprawiali aresztowani zwyrodnialcy (i pozostający jeszcze na wolności) od kilku lat. Finansistą był wedle wszelkiego prawdopodobieństwa restaurator Hirschebrg, jako najzasobniejszy w mamonę, “szefem sztabu” jednakże całego klubu ohydnych zwyrodnialców był sam p. Piekucki. Nic dziwnego, że zdemaskowanie tego “świętoszka”wywołało w pewnych sferach Poznania wielką konsternację. Obóz, do którego Piekucki był przynależny, teraz się go na gwałt wypiera.

W następnym numerze ujawnimy szczegóły wykrycia tej potwornej afery, która poruszyła cały Poznań. 

ZACHOWANO ORYGINALNĄ PISOWNIĘ

 

Źródło: “Hipokryci”, “Tajny Detektyw!”(5 kwietnia 1932 r., nr 14). 

REDAKCJA

Co Za Historia - nowoczesny portal historyczny. Udowadniamy, że przeszłość jest ciekawa!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.