Najdziwniejsza bitwa II wojny światowej. Amerykanie i Niemcy walczyli w niej ramię w ramię!

Każdy więzień miał swój pokój a Daladier otrzymał nawet pozwolenie na używanie radia na którym słuchał stacji BBC. Mogli oni również zabrać ze sobą żony lub kochanki, co wielu z nich uczyniło. Wolny czas spędzali na kłótniach i wzajemnym uprzykrzaniu sobie życia, jak można wyczytać w “Ostatniej Bitwie”: “Chociaż w zamku Itter przebywali wyłącznie Francuzi, uważający się w dodatku za patriotów, trudno znaleźć towarzystwo bardziej zróżnicowane politycznie, wybuchowe i kłótliwe.”

Najlepiej o tej sytuacji może świadczyć pewne kuriozalne wydarzenie z lata 1944 roku. Więźniowie oddelegowani z KL Dachau do pracy przymusowej w zamku jako służba, opracowali dla siebie i dla przetrzymywanych zakładników plan ucieczki do Szwajcarii. Niestety spalił on na panewce ponieważ francuscy prominenci odmówili wzięcia w niej udziału. Powodem były wzajemne animozje i różnice. Najwidoczniej nie było aż tak najgorzej dawnym francuskim włodarzom w niemieckiej niewoli.

Sytuacja zmieniła się pod koniec kwietnia 1945 roku. Kiedy Hitler popełnił samobójstwo w berlińskim bunkrze, wydarzenia wokół zamku Itter nabrały tempa. Amerykańska ofensywa wdzierała się w głąb Niemiec nie napotykając już zorganizowanego oporu. Walkę przeciw aliantom podejmowali jedynie starcy i dzieci ze zmobilizowanego naprędce Volkssturmu, oraz fanatyczne oddziały SS, które jednak w ostatnich dniach wojny raczej mordowały swoich rodaków niż walczyły z wrogiem. Widząc niemalże już na horyzoncie Amerykanów, 1 maja Eduard Weiter uciekł z zarządzanego przez siebie obozu w Dachau do zamku w Itter.

Najprawdopodobniej to właśnie on przekazał Wimmerowi rozkaz Himmlera, który mówił by zlikwidować wszystkich więźniów osadzonych w twierdzy. Następnego dnia, 2 maja SS-Obersturmbannführer Weiter idąc w ślady swojego wodza popełnił samobójstwo. Całkiem inny plan na swoją przyszłość miał natomiast jego podwładny. Nie zamierzał wykonywać rozkazu Reichsführera. 3 maja niejaki Zvonimir Čučković, najprawdopodobniej Chorwat opisywany jako jugosłowiański członek komunistycznego ruchu oporu, opuścił Itter z napisanym po angielsku listem w ręku. Čučković był więźniem obozu w Dachau, do Itter oddelegowano go zaś do pracy w charakterze służącego i “konserwatora”, czyli sprzątacza, elektryka, złotą rączkę.

W tym momencie mamy do czynienia z dwoma wersjami wydarzeń. W jednej jest mowa, że służący otrzymał list, w którym proszono Amerykanów o interwencję i ratunek dla przetrzymywanych w zamku, od współwięźniów. Komendant placówki puścił go zaś pod pretekstem zrobienia sprawunków w mieście. W drugiej wersji natomiast to sam Wimmer miał być autorem listu, na korzyść tego mogło by przemawiać kilka późniejszych szczegółów jak i fakt, że nie zamierzał uśmiercać Francuzów. Jeśli to niemiecki komendant wysłał służącego do aliantów, to biorąc pod uwagę jego wcześniejszą “karierę” z pewnością nie był powodowany miłością do bliźniego.

Jego pobudki musiały być czysto behawiorystyczne. Na tym etapie wojny, każdy kto nie chciał “chwalebnie” zginąć za III Rzeszę i Führera, walczył praktycznie o własna skórę. W każdym razie, nasz Chorwat udał się do pobliskiego Wörgl, tam natknął się na szukających dezerterów i defetystów SS-manów, którzy wyciągali z domów ludzi i na miejscu ich mordowali. Čučković dziwnym trafem nieniepokojony przez nich skierował się w stronę Innsbrucka. Z jego relacji wynikało, że resztki SS szykowały się do obrony tworząc na drodze blokady i zasadzki. Mógł przez nie przejść ponieważ otrzymał od Wimmera przepustkę a rozkaz SS-Hauptsturmführera nawet pod koniec wojny miał swoją wagę. Zastanawiająca jest tu właśnie ta przepustka. Czy komendant placówki obozu koncentracyjnego mógł wierzyć, dając przepustkę więźniowi aby ten zrobił zakupy, że on kiedykolwiek wróci?

Jeszcze tego samego dnia Zvonimir Čučković dotarł do Innsbrucka i natknął się na żołnierzy 409 Batalionu 103 Dywizji Piechoty wchodzącej w skład VI Korpusu armii USA. Tam przekazał list i informacje o prominentnych więźniach, przetrzymywanych o niecałe 80 km. Amerykanie zorganizowali ekspedycję dopiero na następny dzień, 4 maja. Niestety mniej więcej w połowie drogi, w okolicach miejscowości Jenbach została ona zatrzymana przez huraganowy ogień artyleryjski i w efekcie zawrócona.

4 maja rankiem komendant placówki, Sebastian Wimmer, postanowił ją opuścić. Wraz ze swoimi żołnierzami z SS-Totenkopf zrzucił mundur i uciekł w cywilnym ubraniu. Oficjalnie jego dalsze losy nie są znane. Jednak chciałbym na chwilę się zatrzymać przy tej postaci, ponieważ uważam ten epizod za dosyć ciekawy. Tym bardziej, że historia tego człowieka niby urywa się w tym miejscu jednak nie oznacza to jej końca. Wimmer był przed wojną monachijskim policjantem, w marcu 1935 roku wstąpił do SS gdzie robił dalszą karierę. Wcielono go do SS-Totenkopfstandarte “Oberbayern”, stacjonował jako oficer w obozie KL Dachau. W swojej karierze służył w takich zbrodniczych jednostkach jak 3 Dywizja Pancerna SS “Totenkopf”, czy 2 Dywizja Pancerna SS “Das Reich”.

Od września 1942 został kierownikiem wydziału III w KL Majdanek. W październiku 1944 został mianowany zastępcą komendanta obozu koncentracyjnego w Dachau jak również kierownikiem placówki w Itter. Był to człowiek, który całą wojnę zajmował różne kierownicze stanowiska w obozach koncentracyjnych i hitlerowskim aparacie zagłady. Większość źródeł kończy jego historię w momencie ucieczki z ostatniego prowadzonego przez niego więzienia. Jednak można znaleźć kilka informacji, które rzucają światło na dalsze jego losy jak i może na fakt dlaczego oficjalnie milczy się o nim. Jednym z takich źródeł jest Hans Fuchs, rolnik z posiadającego głębokie tradycje, tyrolskiego gospodarstwa Litzl w Itter.

[Głosów:188    Średnia:2.8/5]
Komentarze

OKRUCHY HISTORII

Okruchy historii to blog historyczny oparty o ciekawostki i mniej znane fakty ubogacone o zdjęcia w dobrej jakości.

1 Comment

  • Ciekawe spojrzenie. Historia niby mi znana, ale najwidoczniej nie do końca. Tragiczny koniec głównych postaci świadczy raczej o fakcie, że na wojnie nie ma dobrych i złych. Są raczej same ofiary.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.