Maryna Mniszchówna. Jedyna Polka na rosyjskim tronie

Jak dowodzą historycy, mimo całego swojego łajdactwa Dymitr był autentycznie zafascynowany polską małżonką; dla niej z kolei najważniejsze były bogactwo i władza. Niewątpliwie nowo poślubiony małżonek zdawał sobie sprawę z tego, że Maryna górowała nad nim intelektem, toteż kochał ją i nienawidził równocześnie, nie potrafiąc wyzwolić się spod wpływu zimnej i bezwzględnej niewiasty, która ofiarowała mu swoje ciało w zamian za carskie apanaże.

Wspólne rządy małżonków trwały zaledwie kilkanaście dni. Większą ich część spędzili na uroczystościach weselnych. Dali się poznać jako radykalni reformatorzy z uwagi na praktykowane niespotykane do tej pory w Rosji obyczaje. Dymitr był lubiany, choć nierozumiany przez poddanych, gdyż „nie czcił miejscowych obyczajów: nie nosił brody, nie przestrzegał postów cerkiewnych, nie spał po obiedzie (co było w zwyczaju) i otaczał się obcokrajowcami, zwłaszcza Polakami”. Odczuwał natomiast głęboką sympatię do Watykanu i katolików.

Nie ma dotychczas jednoznacznej oceny Dymitra Samozwańca jako rządcy Rosji. Nie ma on stronników czy sympatyków wśród historyków rosyjskich, zapewne ze względu na pochodzenie, na powiązanie z Polską i z katolicyzmem oraz na kłamstwo, które leżało u podstaw jego władzy. Jednak pewne przesłanki wskazują na to, że był carem aktywnym i świadomym. Ogłosił liczne amnestie wobec zesłanej szlachty moskiewskiej, oddał im mienie i ziemię. Car podniósł wynagrodzenie służących, zliberalizował zależność chłopów od ich właścicieli. Za jego panowania swobodnie można było wyjeżdżać za granicę.

Druga Dymitriada

Upojeni sukcesem małżonkowie nie dostrzegli w porę, że bojarzy i kler patrzą z nienawiścią na cudzoziemskie i katolickie obyczaje cara i carowej, że razi ich buta Polaków oraz lekceważący stosunek dworu do tradycji i rosyjskich zwyczajów. W końcu stało się oczywiste, że Dymitr był potrzebny rosyjskiej arystokracji jedynie do pozbycia się Borysa Godunowa. Wczesnym rankiem 27 maja 1606 roku carską parę obudziło bicie kościelnych dzwonów. Na ratunek było już jednak za późno. Spiskowcy wdarli się do pałacu, z łatwością pokonując straże.

Dymitr próbował wyskoczyć przez okno, łamiąc przy tym nogę, ale dosięgła go kula jednego z siepaczy. Następnie, uwiązawszy zmasakrowanemu trupowi sznur do genitaliów, zawleczono go na Łobnoje Miesto i tam porzucono na urągowisko, a w końcu spalono. Kiedy pojawiły się głosy, że tak złowroga postać mogłaby się odrodzić z popiołów, prochy zamordowanego cara zostały wraz z pociskiem umieszczone w armacie i wystrzelone na zachód – w kierunku Polski. Potem nastąpił pogrom Polaków i Litwinów. Zamordowano około pięciuset osób, nawet Bogu ducha winnych pachołków. Smętny był los kobiet, które „w samych tylko koszulach albo i bez nich uwięziono, każdej na osobności figiel zrobiwszy”.

Marynie udało się uniknąć tragicznego losu męża. Wykupiwszy się kosztownościami z rąk oprawców, uciekła z pałacu pod spódnicą ochmistrzyni Barbary Kazanowskiej. Została jednak schwytana podczas rzezi obozu polskiego i 2 czerwca 1606 roku uwięziona. Nowy car Wasyl Szujski potraktował ją jako zakładniczkę i wraz z ojcem oraz najbliższymi krewnymi i służbą zesłał do Jarosławia, gdzie przyszło jej przebywać prawie przez dwa lata. Tymczasem wojewoda Jerzy Mniszech, stary cwaniak i kombinator, zawiązywał już kolejną intrygę, która miała mu przynieść nie tylko upragnioną wolność, ale również odzyskanie utraconych wpływów. Nawiązał mianowicie kontakt z kolejnym podającym się za Dymitra oszustem, rzekomo cudownie ocalonym z moskiewskiego pogromu.


Maryna Mniszchówna


 

W maju 1608 roku, na mocy rozejmu zawartego pomiędzy Wasylem Szujskim a polskim królem Zygmuntem III Wazą, Mniszchowie mogli wreszcie opuścić jarosławski obóz i wyjechać z Rosji. Tylko że wciąż żądny sławy i bogactw wojewoda sandomierski miał zupełnie inne plany. Podczas podróży powrotnej do Rzeczypospolitej postanowił zawrócić i przyłączyć się do oblegającego Moskwę Dymitra. Drugi samozwaniec, określany przez przeciwników jako Dymitr Kłamca, Łotr z Tuszyna albo Łżedymitr, szybko bowiem zgromadził pokaźne siły. W tymże samym maju jeszcze zdołał rozbić pod Bołchowem w proch i pył carską armię i z końcem czerwca stanął pod murami Kremla. Jerzy Mniszech wiązał z tymi wydarzeniami szczególnego rodzaju plany. Nie trzeba dodawać, że kluczową rolę miała w nich znowu odegrać jego córka. „Cudownie ocalony” car miał przecież żonę…

Koniec pięknego snu Maryny

Dużo czasu zabrało panu wojewodzie przekonanie Maryny, żeby potwierdziła tożsamość oszusta. Nowy Dymitr niespecjalnie przypominał poprzedniego, okazał się przy tym człowiekiem „grubych i brzydkich obyczajów”. Był pijakiem i żarłokiem, w dodatku o skłonnościach homoseksualnych. Wyraźną słabość miał na przykład do jednego z książąt Wiśniowieckich, którego obsypywał kosztownymi darami. Ostatecznie Maryna jednak uległa. Do obozu tuszyńskiego przybyła uroczyście 20 września i tam w Łżedymitrze rozpoznała swojego małżonka.

***

Wkrótce jednak uległa prawdziwej namiętności. Została kochanką atamana kozackiego Iwana Zarudzkiego, człowieka niemałych zdolności i jeszcze większych ambicji, śmiałego, wręcz brawurowego, w dodatku obdarzonego – jak to mówią – hojnie przez naturę. Przystojny watażka musiał być zapewne dla Mniszchówny przyjemną odmianą. Niebawem zaszła z nim w ciążę. Od tej chwili utraciła dotychczasowy chłodny dystans do rozgrywających się wokół niej spraw. A działy się rzeczy bardzo ciekawe…

Wojska Dymitra II rozłożyły się w Tuszynie i zagrażały stolicy Rosji. Dopiero układ ze Szwecją, zawarty za cenę znacznych ustępstw terytorialnych, pozwolił carowi Szujskiemu uzyskać pomoc zbrojną Szwedów i odsunąć Samozwańca daleko od Moskwy. Układ moskiewsko-szwedzki był jawną prowokacją wobec Rzeczypospolitej i Zygmunt III, koronowany król Szwecji, zdecydował się na interwencję w Rosji.

Hetman wielki koronny Stanisław Żółkiewski, zaprzyjaźniony z mądrym kanclerzem Janem Zamoyskim, odrzucał awanturnicze popieranie Samozwańca przez magnaterię, ale akceptował zbrojną interwencję wobec Moskwy – tylko dla doprowadzenia do ostatecznego celu – pokojowej i dalekowzrocznej ugody z rosyjskim bojarstwem. Ugody, która miała osadzić na carskim tronie królewicza Władysława za cenę jego przejścia na prawosławie. Ugody, której uwiarygodnieniem było uznanie przez polski sejm w 1609 roku wszelkich praw wiary prawosławnej w Rzeczypospolitej.

Czas Romanowów

Tymczasem Dymitr, nie czekając na wojska Żółkiewskiego, wycofał się do Kaługi. Maryna otrzymała od samego króla Zygmunta III propozycję opuszczenia Tuszyna i przeniesienia się pod Smoleńsk. Nie skorzystała z niej. „Będąc panią narodów, carową moskiewską, wracać się do stanu szlachcianki polskiej i znowu poddanką być nie mogę” – odpisała. Jednak nocą z 22 na 23 lutego 1610 roku zdecydowała się na ucieczkę. Zanim jesienią dotarła wreszcie na czele 500 kozaków Zarudzkiego do przebywającego w Kałudze Samozwańca, przyszło jej niejednokrotnie wraz ze swoim fraucymerem walczyć o życie z bronią w ręku.

***

Na początku 1611 roku pojawił się w Iwanogrodzie trzeci z kolei pretendent do rosyjskiego tronu, podający się za cudownie ocalałego carewicza Dymitra, syna Iwana IV Groźnego. W rzeczywistości nazywał się Sidorka i był prawosławnym diakonem. Udało mu się zebrać oddział kozaków, z którymi przystąpił do oblężenia Pskowa. W obawie przed Szwedami musiał się wycofać, jednak w grudniu Psków uznał go jako władcę. Szczegóły jego śmierci pozostają bliżej nieznane. Wiadomo, że w 1612 roku został pojmany i stracony.

W roku 1613 zgromadzenie narodowe – Duma – wybrało na tron carski Michała Romanowa i w ten sposób zapoczątkowało dynastię, która rządziła Rosją przez kolejnych 300 lat – do rewolucji 1917 roku. Potem na Kremlu pojawiły się potwory, przy których wszyscy samozwańcy wyglądali jak aniołki. Ale to już zupełnie inna bajka…


Czytaj także: Szokujące wspomnienia likwidatora z AK. “Lubiłem patrzeć na tryskającą krew z rozwalonej głowy”


 

[Głosów:15    Średnia:2.9/5]
Komentarze

REDAKCJA

Co Za Historia - nowoczesny portal historyczny. Udowadniamy, że przeszłość jest ciekawa!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.