Marlene Dietrich

Los Angeles, rok 1936
Bal trwał w najlepsze. Marlene dopiła szampana i zaczęła się rozglądać za służącym roznoszącym drinki. Czuła na sobie spojrzenia wielu ludzi. Była wszak gwiazdą, gwiazdą świadomą swojej wielkości.
Od jakiegoś czasu mężczyzna o wściekłych blond włosach nie przestawał się jej przyglądać. Pomimo, iż nie był w jej typie, zaszczyciła go spojrzeniem. Nieznajomy potraktował to jako zaproszenie. Podszedł do niej zdecydowanym krokiem.
– Dobry wieczór frau Dietrich, możemy zamienić pare słów?
Westchneła w duchu.. Znowu oni! Zmusiła się do uśmiechu, wszak była świetną aktorką.
– Czym mogę panu służyć?
Mężczyzna grzecznie się przedstawił, podał jej też swoją kartę wizytową. Przebiegła wzrokiem po literach. Pruski arystokrata? Siłą woli powstrzymała ironiczny uśmiech, który pchał się jej na usta.
– Frau Dietrich, wielkim marzeniem naszego fuhrera oraz wielu zwykłych Niemców jest pani powrót do Rzeszy. Wszyscy czekają na naszą wspaniałą gwiazdę, która bez wątpienia będzie potrafiła dać wiele radości tęskniącym za nią Niemcom.
Tak jak wcześniej powstrzymała ironię, teraz starała się powstrzymać gniew. Wiedziała, co się dzieje w Niemczech i już dawno temu poprzysięgła sobie, że tak długo, jak brunatna zaraza rządzi w jej ojczyźnie – jej stopa tam nie postanie.
Niemiec mówił i mówił, rozpościerał przed nią miraże bycia pierwszą gwiazdą trzeciej rzeszy. Słuchała go jednym uchem. Dyskretnie rozejrzała się po sali. Pod jednym z filarów sali dwóch mężczyzn prowadziło cichą rozmowę, co pewien czas patrząc na nią i jej rozmówce. Znała ich. Chłopaki z amerykańskiego kontrwywiadu. Puściła do nich oko. Jeden z nich zasalutował jej kieliszkiem.
Postanowiła przerwać rzekę słów swojego rozmówcy.
– Czy byłby pan tak miły i podał mi kieliszek szampana?
Ten się uśmiechnął i podszedł do jednego z chłopców z tacą. Kiedy wrócił, zobaczył jak jakiś młodzian odpala jej papierosa. Obdarowała usłużnego mężczyznę promiennym uśmiechem, po czym odprawiła go ruchem dłoni. Była już gotowa. Czas zrobić temu nazistowskiemu gnojkowi piekło.
Niemiec niósł dwa kieliszki, wyciągnął dłoń z jednym z nich w kierunku Marlene. Aktorka, patrząc mu w oczy, strzepała do niego popiół. Wyraźnie stracił cały rezon. Patrzył w jej oczy, które tak bardzo przypominały tłuczone szkło.
– Pruski arystokrata, tak? Posłuchaj nazistowski szczurku, jeżeli ty jesteś arystokratą, to ja jestem najświętszą Marią panną. Jesteś SSmanem w służbie SD. Wierność twym honorem? To teraz podnieś swoje psie uszy i słuchaj, bo to ostatni raz, kiedy rozmawiam z którymś z was. Dopóki ten wredny pokurcz rządzi w Niemczech, ja tam nie wrócę! Brzydzę się szaleństwem, które was opętało!
Z satysfakcją patrzyła jak jej rozmówca robi się na zmianę blady i czerwony. Widać było, że jest wściekły i chce coś powiedzieć. Nie pozwoliła mu na to. Wrzuciła niedopałek papierosa do jednego z kieliszków, by następnie odwrócić się na pięcie i odejść z gracją.

Marlene Dietrich, a właściwie Marie Magdalene Dietrich przyszła na świat 27 grudnia 1901 w miejscowości Schöneberg, która jest obecnie dzielnicą Berlina. Jej ojcem był oficer policji, a matka zajmowała się domem. Już od najmłodszych lat wpajano przyszłej gwieździe i jej o rok starszej siostrze dyscypline i nieomal wojskowy dryl. Sama Marlene w swoich wspomnieniach napisała, że w domu musiała się nauczyć ukrywać swoje uczucia. Wymagała tego od niej rodzina.
Krótko po I Wojnie Światowej dziewczyna wyjechała do szkoły z internatem w Weimarze. Tam też pierwszy raz poczuła, czym jest wolność i samodzielność. Spodobało się jej to.

Typem seks bomby raczej nie była, miała problemy z otyłością, niektórzy twierdzili wręcz, że jest mało kobieca. Zauważyła, że bardzo cieszy się, kiedy ludzie ją lubią. To miało jej pozostać aż do końca życia.
Tuż przed swoimi 19 urodzinami rozpoczęła studia w Berlińskiej Akademii Muzycznej. Wynajęła stancje i… Nagle się okazało, że bardziej od nauki kręcą ją imprezy i towarzystwo innych ludzi. Nie miała żadnych kompleksów, eksperymentowała w łózku z meżczyznami i kobietami. Wybiegając trochę w przyszłość – nigdy nie kryła swojego biseksualizmu. Z chęcią przesiadywała z homoseksualistami. W Berlinie, który w tamtym czasie uchodził za jedno z najbardziej dekadenckich miejsc w Europie nikomu to nie przeszkadzało.
Zamarzyła się jej kariera aktorska, co próbowała jej wybić z głowy matka, która chciała by jej córka została skrzypaczką. Skończyło się to tym, że pewnego pięknego dnia Marie wpadła do domu rodzinnego z zabandażowaną ręką i stwierdziła, że ma zakaz grania od lekarza. Czy faktycznie coś jej się stało – pojęcia nie mam, ale matka w końcu jej odpuściła.
W latach 20 zeszłego stulecia przez świat przetoczył się wielki kryzys, który najmocniej był odczuwany w USA oraz Republice Weimarskiej. By przeżyć, dziewczyna zaczęła pozować do zdjęć w rozmaitych reklamach, m.in. rajstop, butów czy okładek płyt. Zaczęła też dbać o siebie, nadwaga powoli odchodziła w zapomnienie. Musiało jej to odchudzanie całkiem nieźle pójść, bo jej nogi uważane były za jedne z najpiękniejszych w Berlinie. To właśnie dzięki nim udało się znaleźć prace jako tancerka kabaretowa, gdzie zahaczyła na siedem lat. W tym samym czasie zaczęła używać imienia Marlene.
W 1923 roku poślubiła Rudolfa Siebera, a po roku przyszło na świat ich jedyne dziecko – córka Maria.
Marlene grywała epizody w teatrze i w filmach niemych. To właśnie w teatrze jej gra wpadła w oko reżyserowi Josefow Von Sternbergowi, który postanowił zaangażować ją do swojego nowego filmu ”Błękitny anioł”. Obraz ten stał się przepustką do Hollywood. Z samym filmem wiąże się ciekawa anegdota. Odtwórcą jednej z głównych ról był Emil Janings, uznany w tamtym czasie aktor, który miał już na swoim koncie oskara. Wyczuł on w obiecującej aktorce zagrożenie i zaczął traktować Marlene ze złością i zawiścią. W jednej ze scen filmu miał ją dusić. Tak się w tym zapomniał, że o mały włos nie doszło do tragedii. Szczęśliwie ekipie udało się go odciągnąć od Dietriech.
A potem nasza bohaterka wylądowała w USA i zagrała w filmie “Maroko”. Partnerował jej młodziutki Gary Cooper. Za role w tym filmie Marlene została pierwszy i jak się okazało, ostatni raz nominowana do nagrody akademii. Był to bardzo odważny obraz, uznaje się go za pierwszy film w którym doszło do pocałunku dwóch kobiet.
Nakręcono z nią jeszcze kilka filmów, w większości z nich grała zimną i zarazem zmysłową femme fatale. Obowiązkowo, nieomal w każdym z tych obrazów, miała do wykonania jakąś piosenke.
Także za oceanem jej metamorfoza z grubawej blond Niemki w kobietę bliską zjawisku dobiegła końca. Była już prawie na szczycie. I właśnie w tamtym czasie przypomnieli sobie o niej Niemcy, a dokładniej ich nazistowska część. Marlene nienawidziła jednak Hitlera i każdorazowo na propozycje powrotu do Niemiec reagowała nerwowo. Pozwolę sobię na drobną dygresję – teraz już rozumiecie, czemu nazywanie wszystkich Niemców z tego czasu nazistami jest krzywdzące i nieprawdziwe?
Epicentrum jej nienawiści do austriackiego malarza i jego popleczników nastapiło w 1944 roku, kiedy to ruszyła do Europy, by koncertować dla amerykańskich żołnierzy. W Niemczech jeszcze długo po wojnie wielu ludzi nie umiało jej tego wybaczyć..To tourne było bardzo ważną częścią jej życia. Zostawiła bowiem film i już w całości poświęciła się estradzie.
Po wojnie była już gwiazdą przez wielkie G. Jej występy na całym świecie zawsze wypełniały widownie do ostatniego miejsca.
Szczerze zaprzyjaźniła się z francuską mega gwiazdą Edith Piaf. Gdy ta zmarła, Marlene zniosła to bardzo ciężko..
W 1959 roku poznała Burta Bacharacha – aranżera i kompozytora, który później stał się jej najbliższym przyjacielem i powiernikiem. To on namówił Marlene do wykonania utworu “Gdzie są kwiaty z tamtych lat”. Artystce piosenka absolutnie się nie podobała.. I stała się jakby przypadkiem, jednym z jej największych przebojów. Polską wersję tego utworu wykonuje Sława Przybylska. Jeżeli ktoś lubi sentymentalne klimaty, to polecam

Scenariusz każdego koncertu gwiazdy był starannie określony, liczyło się piękne wejście, ubiór.. Wszystkie te gadżety projektowano specjalnie z myslą o niej. Natomiast każdy utwór był poprzedzany krótką historią o jego powstaniu lub anegdotą z życia artystki.
Marlene dawała około 60 koncertów rocznie.
W latach 60′ dwukrotnie gościła Polsce, koncertowała w Warszawie, Gdańsku i Wrocławiu. Jako support do jej występu grali Niebiesko – Czarni.
Kiedy Marlena usłyszała Czesława Niemena śpiewającego piosenkę „Czy mnie jeszcze pamiętasz?”, kupiła od niego prawa do utworu i napisała własny tekst mówiący o tęsknocie za ojczyzną. Tak powstała piosenka „Mutter, hast du mir vergeben” – Marlena zapisała w testamencie, że wszystkie składanki wydawane po jej śmierci mają się kończyć tym utworem.
Ostatni koncert miał miejsce w Sydney, w 1975 roku. Od tego czasu powoli odchodziła z życia publicznego. Można było zobaczyć ją jeszcze kilka razy na małym ekranie, m.in. przy jej boku w filmie “Mały żigolo” wystąpił David Bowie.
To teraz pomówmy o jej życiu prywatnym, bo tu się działo. Jak już wspominałem – Marlene była osobą biseksualną. Owszem, formalnie pozostawała mężatką, ale tylko formalnie. Co ciekawe – ze swoim mężem żyła w przyjaźni, zdarzyło się, że wspomagała go finansowo, kiedy jego partnerka zaniemogła.
Jej kochankowie i kochanki…Tu podam tylko tych znanych: Gary Cooper, Remarque, Jean Gabin, Frank Sinatra, John Wayne, Kirk Douglas. A z kobiet m.in.: Imperio Argentyna i Mercedes de Acosta. W tym miejscu ustalmy coś – Marlene nie była puszczającą się za pieniądze wywłoką jak Mata Hari. Marlene kochała życie, znała swoją wartość i jak już wspomniałem – to była prawdziwa gwiazda i celebrytka.
Kiedy zaczęła ją dopadać starość, znosiła to baaardzo ciężko. Zamknęła się w swoim paryskim domu na niemal 13 lat..Plotka głosi, że by zapomnieć o swoich latach potrafiła wypijać dwie butelki whiskey dziennie..
Zmarła z powodu niewydolności nerek i serca 6 maja 1992 roku. Pochowano ją w rodzinnym Berlinie. Podczas uroczystości w 100. rocznicę jej urodzin burmistrz Berlina, Klaus Wowereit, przeprosił aktorkę za to, że Niemcy nie docenili jej twórczości za życia..
(b)

[Głosów:4    Średnia:4.3/5]
Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.