Ludzie, którzy prawie zmienili bieg historii. Byli o włos od zabicia Hitlera!

Admirał Wilhem Canaris, szef Abwehry, był zwolennikiem Adolfa Hitlera – człowieka kreującego się na wroga układu powersalskiego oraz komunizmu. Z czasem jednak, dostrzegając terror sięgający po coraz to brutalniejsze środki, stanął w szeregu z antyhitlerowską opozycją działającą w podziemiu III Rzeszy.

“Canaris nienawidził przemocy, a zatem także wojny; dlatego właśnie nie znosił Hitlera i jego reżimu” – Generał Erwin Lauhousen von Vivermont.

“Schwarz Kapelle” – tak nazywała się działająca w podziemiu organizacja, która działała przeciwko dyktaturze Hitlera. Była jednym z kilku innych niemieckich ruchów opozycyjnych,  organizujących zamachy na Führera. Jednak nie tylko członkowie Schwarz Kapelle i wcześniej wspomniany Canaris starali się zdetronizować Hitlera. Oprócz przywódców Wermachtu był wśród nich ten, którego propaganda stawiała za wzór do naśladowania. Człowiek, który przewodził Afrika Korps oraz odpowiadał za obronę Normandii.

Mowa tutaj o feldmarszałku Erwinie Rommlu, który pomimo wielkiego oddania dla narodu i wojskowego obowiązku, po pewnym czasie zaczął dostrzegać w Furherze coś niepokojącego – coś czego jeszcze nie znał. Obłęd, bezwarunkowa chęć ostatecznego zwycięstwa i czysta nienawiść do ludzi – to wszystko niepokoiło słynnego “Lisa Pustyni”. I choć Rommel po powrocie z Afryki zmienił się nie do poznania, wciąż był dowódcą z doświadczeniem bojowym z okopów I wojny światowej. Miał misję i jak reszta wiedział, że jeśli jej nie wypełni Niemcy czeka sromotna klęska.

Próby ratowania Niemiec

Od kiedy Rommel wrócił z Tunezji nakłaniał Hitlera na kapitulację i podpisanie z aliantami traktatu pokojowego. Jaka była odpowiedź, wiemy dobrze z historii. Po klęsce na wybrzeżach Normandii Rommel stracił resztki wiary w możliwość odwrócenia losów wojny: od wschodu nadciągała Armia Czerwona,  z zachodu – Alianci.

Te wydarzenia doprowadziły 20 lipca 1944 roku do kolejnej próby zamachu, tym razem jednak cios miał zostać wyprowadzony nad wyraz śmiało, bo chciano uderzyć w czuły punkt Wolfsschanze, czyli główną bazę, z której Hitler dowodził frontem wschodnim. Zamachu dokonali porucznik Werner Karl von Haeften oraz pułkownik Claus Schenk Graf von Stauffenberg.

“Nadszedł czas, by coś zrobić. Ten jednak, który zdobędzie się na działanie, musi być świadomy, że przejdzie do historii Niemiec jako zdrajca. Gdyby jednak zaniechał działania, byłby zdrajcą własnego sumienia”.

Ładunek eksplodował, jednak ze względu na niesprzyjające warunki – zabudowę sali, otwarte okna oraz ogromny  dębowy stół, pod którym ładunek został zdetonowany – Hitler odniósł jedynie lekkie rany. Operacja Walkiria zakończyła się fiaskiem. Przed samym zamachem von Staufenberg miał powiedzieć:

Po tych wydarzeniach spiskowców aresztowano, a następnie rozstrzelano. Feldmarszałek, który w zamach nie był oficjalnie zamieszany, miał niewielki wybór: śmierć honorowa lub odejście w hańbie. Głośny proces, który oznaczał lincz na jego rodzinie nie wchodził oczywiście w grę, toteż wybrał kapsułkę z cyjankiem. Zanim wyszedł z domu, zdążył rzec do żony i syna “Umrę za 15 minut” następnie odjechał z Burgdorfem i Maiselem. Zmarł w samochodzie. Do opinii publicznej podano informacje o śmierci z powodu poniesionych przez niego ran.

Smutny koniec opozycjonistów

Historia admirała Canarisa kończy się również tragicznie, Zdradził go osobisty pamiętnik, który podarował pułkownikowi Georgowi Hansenowi. Po zeznaniach Canarisa, SS dotarło do pamiętnika, stanowiącego dla reżimu ostateczny dowód na jego zdradę. 2 lutego 1945 r. nyły szef Abwehry został osadzony w obozie koncentracyjnym na północy od Monachium. 9 kwietnia o 5:30 SS mani rozebrali go do naga,  zarzucili na szyję pętlę uplecioną ze struny fortepianu i udusili.

Co ich wszystkich łączyło? Brak wiary tak w Fürera i jego politykę oraz w ” ostateczne zwycięstwo tysiącletniej Rzeszy”. Oprócz tego większość z nich była gorliwymi chrześcijanami. Wizja zakończenia wojny, ukarania winnych i chęć zakończenia zbrodniczego ustroju. W pamięci pozostawał również obraz wielkich świętych Niemiec, o które tak walczyli podczas obydwu wojen światowych.

Tak kończą się losy chrześcijańskiej opozycji, która starała się powstrzymać nadciągającą katastrofę. Pomimo doświadczenia wojskowego, przetarciu w okopach I wojny światowej, wpływów politycznych i propagandowych nie udało się zmienić biegu historii. I choć jak mówił polski pisarz Zbigniew Herbert:

Historia jest dziełem człowieka, a nie sił przyrody, nieubłaganej dialektyki, ducha dziejów czy czegoś podobnego. Historia jest w ręku człowieka, który jest wyprostowany, odzyskał honor i swoją godność, nie da się poniżyć.”

Rommel, Canaris, von Stauffenberg, von Haeften i wielu innych – oto ludzie, którzy odzyskali honor. Ludzie, którzy nie zasługują dziś na miano zbrodniarzy, lecz tych, którzy starali się zawrócić rwący nurt historii.


Autor: Szymon Bogucki

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.