Legenda o “rycerskim” Wehrmachcie. Tak powstawał mit o nieskazitelnej armii Hitlera

                                                                                         

Początek Zimnej Wojny i konieczność zajęcia stanowiska w związku ze stratami podczas II wojny światowej przyczyniły się do powstania legendy o „czystym” Wehrmachcie w Niemczech Zachodnich. W różnej formie spotkał się z nią każdy, kto sięgnął po wspomnienia niemieckich oficerów.

Wśród dziewiętnastu oskarżonych przedstawicieli systemu nazistowskiego sądzonych przez międzynarodowy trybunał w Norymberdze znalazło się pięciu członków najwyższego dowództwa armii niemieckiej. Wypowiedzi żołnierzy w mundurach bez dystynkcji były niemal identyczne. W ich pewnych siebie i aroganckich przemowach wciąż powtarzały się słowa o poczuciu obowiązku, ewentualnie zaznaczali, że sprawiedliwość „dyktują zwycięzcy”, a wszystkie ich działania były spowodowane poczuciem honoru wojskowego.

Nikt z nich nie czuł odpowiedzialności za miliony ofiar niemieckich działań wojennych. Obok byłego marszałka Göringa, sądzonego między innymi za działalność w partii nazistowskiej, najwyższy wymiar kary usłyszeli jedynie były szef sztabu generalnego marszałek Wilhelm Keitel i jego współpracownik, szef sztabu operacyjnego generał pułkownik Alfred Jodl. Warto zaznaczyć, że egzekucja Jodla wywołała wśród Aliantów spory. Jeden z sędziów mówił nawet o porażce sprawiedliwości. Z tego powodu w 1953 r. jego proces przeprowadzono ponownie, jednak zupełną rehabilitację Jodla uniemożliwił nacisk amerykańskiego komisarza okupacyjnego.

Erich Raeder został skazany na dożywocie, a Karl Dönitz na dziesięć lat pozbawienia wolności. Znamienne jest, że wielu amerykańskich oficerów marynarki wojennej z admirałem Nimitzem na czele ubolewało nad wyrokiem Dönitza. On sam bez oznak żalu skomentował to jako „typowy przykład amerykańskiego poczucia humoru”. Procesy te były bardzo skomplikowane, ponieważ wraz z eliminacją nazizmu próbowano również pozbyć się podstaw niemieckiego militaryzmu.

Kesselring i von Manstein

Podobną strategię obrony, opartą na zakłamywaniu rzeczywistości i świadomym zatajaniu informacji, wybrali oskarżeni w ramach procesu dowództwa naczelnego, który odbył się w 1948 r. Czternastu feldmarszałków i generałów nie wyraziło najmniejszego żalu nawet wobec przerażających dowodów na ich zbrodnie wojenne i zbrodnie przeciwko ludzkości. Wszyscy uważali, że nie ponoszą za nie odpowiedzialności osobistej i odwoływali się do odgórnie wydanych rozkazów. Ich zdaniem winni byli zwłaszcza ci, którzy w czasie procesu już nie żyli. Ponieważ sędziowie wymierzali sprawiedliwość jedynie na podstawie winy indywidualnej, bez względu na strukturę hierarchii wojskowej, w tym przypadku kary były stosunkowo łagodne.

Paradoks tej sytuacji był widoczny już podczas procesu marszałka Alberta Kesselringa (1946/1947) oraz później, podczas procesu bardzo popularnego Ericha von Mansteina (1949). W drugiej połowie lat 40. stosunek opinii publicznej do procesów był znacznie łagodniejszy. Wyraźną rolę w tej kwestii odegrała rozpoczynająca się Zimna Wojna – zwycięskie kraje zachodnie zawiązujące w Europie nowe sojusze przymykały oczy na zbrodnie dawnych wrogów, a przyszłych sprzymierzeńców.

Kesselring, sądzony za okrucieństwa popełnione pod jego dowództwem we Włoszech, wciąż nie zgadzał się z zarzutami i twierdził, że „niemieccy żołnierze pomimo krwawej sztuki wojny kierowali się względami humanitarnymi, kulturalnymi i ekonomicznymi, które rzadko występują w wojnach tego typu“. W rzeczywistości w konsekwencji działań Wehrmachtu we Włoszech w latach 1943–1945 zginęło 46 000 internowanych żołnierzy włoskich i jeńców wojennych, 37 000 osób deportowanych z powodów politycznych, 16 000 włoskich cywilów i 7 400 Żydów. Wbrew słowom Kesselringa, nie świadczyło to o „czystej“ wojnie.

Jeszcze większy wpływ zimnej wojny był odczuwalny podczas procesu von Mansteina. Pierwszy strateg , zawsze wierny rządowi nazistowskiemu, regularnie dostawał raporty z działalności Einsatzgruppe D, która podlegała jego 11 Armii. Jednak w nowej sytuacji geopolitycznej popularny oficer miał stać się „symbolem pojednania“, w ten sposób chciano rozgrzeszyć Niemców. Przeciwko „poniżaniu” niemieckiego marszałka występowali głównie Brytyjczycy, a wyidealizowany pogląd o jego nienaganności zaszedł tak daleko, że były premier Churchill opłacał jego brytyjskiego obrońcę.

Mimo że von Mansteina skazano na 18 lat pozbawienia wolności, został zwolniony już w 1953 r., a jego „dobre imię” w ogóle nie ucierpiało. Był przedstawiany jako uosobienie pruskiego honoru wojskowego, co dobrze widać w mowie jego obrońcy: „Dla Niemiec Manstein nigdy nie będzie zbrodniarzem wojennym. Jest bohaterem swojego narodu i nim pozostanie.“ To właśnie von Manstein stał się jednym z głównych bohaterów legendy o „nieskazitelnym Wehrmachcie“, którą zaczęli podczas Zimnej Wojny tworzyć nie tylko byli generałowie niemieccy, ale także ich dawni wrogowie z Zachodu.

Polegli Niemcy zbrodniarzami?

Procesy przedstawicieli systemu nazistowskiego od początku były prowadzone tak, by uniknąć późniejszych fałszywych interpretacji i legend. Jak tłumaczył jeden z amerykańskich oskarżycieli: 

„Bez skazania dwóch czy trzech feldmarszałków i dwunastu generałów, podobnie jak to było po I wojnie światowej, ludzie mogliby odnieść wrażenie, że generałowie byli lub są dobrymi, starszymi, dobrze wykształconymi panami, którzy nie dopuszczali się czynów, o jakie zostali oskarżeni, a nawet nie chcieliby mieć z nimi nic wspólnego. Zdemaskowaliśmy ich i teraz muszą się pokazywać w prawdziwym świetle. Jestem przekonany, że dzięki temu w przyszłości ludzie nie będą ślepo wierzyć w mundury generałów i nie będą od nich oczekiwać ponownej chwały Niemiec”.

Ze względu na sytuację polityczną oraz zręczną argumentację oskarżonych i ich obrońców, legenda o honorowym Wehrmachcie, sprowadzonym na złą drogę przez podstępny system polityczny, stawała się coraz bardziej wyraźna. W znacznej mierze wpłynęły na to również starania zwykłych Niemców o usprawiedliwienie ofiar wojny. W Wehrmachcie w latach 1935–1945 służyło ponad 18 milionów Niemców, więc była to w tych czasach nieodłączna część niemieckiego społeczeństwa, a nie zwykła instytucja. Znacznie łatwiej było więc traktować poległych synów jak bohaterów, a nie jak zbrodniarzy.

Jak zauważył Wolfram Wette, autor ciekawego opracowania na ten temat, proces gloryfikacji armii niemieckiej w Niemczech Zachodnich zaczął się od najbardziej kontrowersyjnego zjawiska – Holocaustu. Uczestnictwo Wehrmachtu w tych przerażających i zbrodniczych działaniach nie zostało uwzględnione ani w Norymberdze, ani podczas kolejnych procesów. Niemieckim przedstawicielom wojskowym z biegiem czasu udało się wmówić, że za śmierć milionów niewinnych Żydów odpowiadali jedynie członkowie SS, podlegający bezpośrednio rozkazom Hitlera i Himmlera.

II ŚWIATOWA

Największy konflikt w dziejach pod lupą! Czasopismo II światowa szczegółowo zajmuje się największym konfliktem w dziejach ludzkości. W każdym numerze będziesz mógł przeczytać o życiu żołnierzy i cywili, bitwach lądowych, morskich i powietrznych, elitarnych jednostkach czy legendarnych broniach. Na jego łamach poświęcamy dużą uwagę analizom taktyki oraz tła politycznego wojny. Nie zapomnij zapytać w swoim kiosku!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.