Lasery, gazy bojowe i napalm. Te śmiercionośne bronie były znane już w starożytności! [WYWIAD]

Wbrew powszechnej opinii masowe stosowanie broni chemicznej nie rozpoczęło się na frontach I wojny światowej. Starożytni chętnie sięgali po techniki, które odkrywano na nowo dopiero w XX w. – Archimedes użył specjalnego lustra, aby spalić statki przeciwnika. Podobne efekty dawała dopiero skonstruowana ponad 2 tys. lat później zaawansowana broń mikrofalowa i laserowa – tłumaczy w rozmowie z portalem Co Za Historia prof. Adrienne Mayor z Uniwersytetu Stanforda.

Adam Gaafar: Przyjmuje się, że masowe wykorzystanie broni chemicznej przypada na czasy I wojny światowej. Pani udowadnia jednak, że gazy bojowe były stosowane na polu bitwy już tysiące lat temu.

Prof. Adrienne Mayor: Trujące gazy, miotacze ognia i bomby zapalające to nie tylko nowoczesne bronie – sposoby wzniecania pożarów oraz tworzenia toksycznych oparów mają naprawdę długi rodowód. Asyryjczycy stworzyli małe granaty ogniowe z ropy naftowej, a Tukidydes opisywał, że podczas wojny peloponeskiej Spartanie użyli broni opartej na smole z sosny i bryłach siarki, aby stworzyć śmiercionośny gaz trujący. Przepisy na tworzenie chmur z toksycznego dymu były tajną bronią w starożytnych Chinach i Indiach. Duszące gazy doprowadziły w 256 r. do zaczadzenia kopaczy tuneli w oblężonym mieście Dura Europos w Syrii. W czasach Aleksandra Wielkiego ogniste statki obładowane palącymi chemikaliami niszczyły flotę wroga. Piechota macedońskiego wodza spłonęła natomiast w ognistym deszczu stworzonym z rozgrzanego do czerwoności piasku, który był katapultowany z fenickiej twierdzy w Tyrze. Rzymskie katapulty na lądzie i morzu strzelały tymczasem ognistymi kulami, których głównym składnikiem była siarka. Podczas oblężenia Syrakuz na Sycylii w 212 r. p.n.e. genialny wynalazca Archimedes użył z kolei specjalnego lustra (lub mocno błyszczącego ekranu), aby spalić statki przeciwnika. Podobne efekty dawała dopiero skonstruowana ponad 2 tys. lat później zaawansowana broń mikrofalowa i laserowa.

Czy istnieją jakieś inne przykłady antycznych wynalazków, które swym działaniem przypominały broń wynalezioną w czasach nowożytnych?

Oczywiście. Najlepszym przykładem jest tutaj napalm. Broń ta została wynaleziona w latach czterdziestych XX w. podczas II wojny światowej, a jej niszczycielskie skutki były szczególnie widoczne w latach siedemdziesiątych w Wietnamie. Tak zwany „ogień grecki” posiadał bardzo zbliżone właściwości. Wspomniana broń była morskim postrachem ery bizantyjskiej, dopóki jej formuła nie została bezpowrotnie utracona. Ale już wiele stuleci wcześniej, przed wynalezieniem ognia greckiego w 668 r., połączono ropę naftową i inne chemikalia, tworząc broń opartą na trudnym do ugaszenia ogniu. Wykorzystywano ją do eliminowania rzymskich żołnierzy na Bliskim Wchodzie.

Mimo to używanie środków biologicznych i chemicznych w antyku wciąż pozostaje słabo zbadanym obszarem z zakresu historii niekonwencjonalnych technik wojennych. Z czego to wynika?

Jednym z powodów jest przekonanie współczesnych historyków, że używanie tego rodzaju broni wymaga wiedzy specjalistycznej, która nie została jeszcze rozwinięta w antyku. Drugą przyczyną jest założenie forsowane przez część badaczy, że jeśli nawet niektóre kultury starożytne wiedziały jak wytwarzać broń wykorzystująca toksyny i materiały palne, to powstrzymywały się od jej stosowania z szacunku dla „tradycyjnych zasad wojny”. Trzecim powodem są trudności w systematycznym zbieraniu bardzo rozproszonych i mało znanych opisów autorów starożytnych na temat broni biochemicznej.

Grecy wierzyli, że jako pierwszy broni toksykologicznej użył mityczny Herakles. Co jeszcze na temat tej broni mówią greckie źródła pisane?

Herakles był w zasadzie „pierwszym wynalazcą” broni biologicznej, którego opisano w literaturze zachodniej. Zaraz po tym, gdy udało mu się zabić wielogłowego węża, zwanego Hydrą lernejską, zanurzył strzały w jej jadzie. W „Odysei” Homera pojawiają się natomiast strzały z toksynami pochodzenia roślinnego. Teksty antyczne mówią nam, że Grecy i ich sąsiedzi celowo zatruwali studnie i zapasy wody obleganych wrogów. Najstarsze opisy dotyczą rośliny trującej o nazwie ciemiernik, której właściwości miały być wykorzystane w 590 r. p. n. e. podczas wojny świętej pomiędzy Atenami i jej sojusznikami a miastem Kirra położonym niedaleko Delf. Greccy historycy pisali także, że Sytowie – budzący strach konni łucznicy z rejonu Morza Czarnego – używali strzał nasączonych jadem żmii.

Herakles i Joalos walczący z Hydrą lernejską / Fot. Wikimedia Commons

W jaki sposób próbowano bronić się w starożytności przed atakami biologicznymi i chemicznymi?

Aby obronić się przed ognistymi pociskami pokrywano drewniane palisady fortów niewygarbowanymi skórami zwierząt. Kolejnym sposobem stosowanym po wojnie peloponeskiej było nakładanie warstw ałunu potasowego posiadającego właściwości ognioodporne na drewniane ściany oraz katapulty i machiny oblężnicze, zgodnie z sugestią greckiego pisarza Eneasza Taktyka. Metoda ta została użyta przez króla Pontu Mitrydatesa VI Eupatora (który starał się przy okazji stworzyć “uniwersalne atnidotum”) oraz  przez Konstantyna w 296 r. Oprócz tego Eneasz proponował smarowanie maszyn oblężniczych błotem i mokrą gliną. Niektóre rodzaje broni ogniowej można było  ugasić również za pomocą octu, ale nie znano skutecznego sposobu na ugaszenie płonącej nafty. Obrona przed zatrutymi strzałami była natomiast niewielka, ponieważ zabić mogło nawet zwykłe zadrapanie. Podobnie nie istniała obrona przed zatruwaniem studni poza przechowywaniem ukrytych zapasów wody lub budowaniem tajnych zbiorników wodnych, tak jak czynił to Mitrydates VI. 

Komentarze

ADAM GAAFAR

Redaktor naczelny portalu Co Za Historia. Interesuje się dziejami propagandy politycznej oraz historią II wojny światowej. Publikował m.in. w Focusie Historia, Wirtualnej Polsce i tygodniku Wprost.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.