Lądowanie w Normandii. Jak Polacy ratowali D-Day

O 6:30 na okręcie podniesiono polską banderę i niszczyciel włączył się do akcji. Od pierwszych chwil prowadził ostrzał umocnień wzdłuż plaż Ouistreham przed pierwszą falą amfibijnych czołgów. By wspomóc barki saperskie okręt musiał podejść bliżej brzegu. Komandor Romuald Nałęcz-Tymiński, dowódca polskiego niszczyciela wspomina:

“… wraz z HMS Middleton ORP Ślązak dał bliskie wsparcie saperskim barkom inwazyjnym, podchodząc do brzegu na około milę. Niemieckie baterie strzelały do naszej formacji gęstym, ale na szczęście niecelnym ogniem. Widocznie były przytłoczone siłą bombardowania naszych okrętów.”

Później przeniesiono ogień na cele drugoliniowe, by przypadkiem nie razić lądujących na plaży aliantów.
“Ślązak” był przypisany do wspierania oddziału komandosów, 41 Royal Marine Comando, z którym nawiązał łączność około godziny 10:45. Dwie godziny później obserwator poprosił o wsparcie ogniowe. Polski okręt ogniem bezpośrednim zlikwidował oddział niemieckiej piechoty, stwarzającej problemy komandosom. Od 13:45 do 14:10 przy pomocy obserwatora, ogniem pośrednim niszczyciel likwiduje kolejne nieprzyjacielskie umocnienia.

Dowódca zgrupowania “S” w skład, którego wchodził “Ślązak”, wydał rozkaz ostrzału salwami przy ponownym korygowaniu ognia między serią, nie zezwalając na ciągłe bombardowanie. Romuald Tymiński opowiada o wydarzeniu:

“Zapytałem obserwatora, czy będzie korygował nasz ogień. Oświadczył on zdenerwowanym głosem, że nie jest to możliwe. Dodał przy tym, że sytuacja jest tak poważna, że żaden z nich nie może podnieść głowy z indywidualnych okopów.”

“Uratowaliście naszą skórę”

Bez namysłu, ignorując rozkaz dowódcy zgrupowania, polski niszczyciel zaczął bombardować wskazane pozycje ze wszystkiego czym dysponował. Po około 40 minutowym ogniu zgłosił się obserwator, meldując cofnięcie się Niemców z lasku. Jednocześnie poprosił o ostrzał zabudowań, skąd nieprzyjaciel nadal poważnie zagrażał oddziałowi. “Ślązak” ponownie zagrzmiał ze swojej artylerii pokładowej, przez kolejne 20 minut. Jak się okazało podjęte decyzje zakończyły się pełnym sukcesem. Można to wywnioskować z relacji kapitana polskiej jednostki: 

“Gdy powiadomiliśmy obserwatora, że zakończyliśmy bombardowanie, usłyszeliśmy w mikrofonie jego entuzjastyczny głos: Sądzę, że uratowaliście naszą skórę. Dzięki wam za to. Tymczasem dowódca Force S kontradmirał. Talbot nadał do nas sygnał: Ślązak. Dobra robota. Wieczorem, przed zakończeniem z nami łączności, obserwator artyleryjski raz jeszcze nadał: Dzięki od komandosów”

Znów Polacy okazali się niezastąpieni. Na plaży “Omaha” gdzie lądowali Amerykanie, niemieckie stanowiska były dobrze rozmieszczone na wzgórzach górujących nad plażą. Przyczyniło się to do wysokich strat w tym sektorze. Najwyższych ze wszystkich innych miejsc lądowania.. Życie straciło około 3.000 żołnierzy. Można się pokusić o stwierdzenie, iż w małym stopniu miał na to wpływ brak polskich okrętów w tym rejonie. 


Czytaj także: Odcinał ręce, stopy i genitalia. Wybił połowę populacji. Do dziś stawiają mu pomniki


Oddział rangersów, który natrafiając na zazębiające się gniazda MG42 poprosił o wsparcie artyleryjskie, został ostrzelany przez własne okręty. Sytuacja była tym poważniejsza, że zginął obserwator koordynujący ostrzał. Dopiero przy pomocy reflektorów i alfabetu morsa, udało się Amerykanom przekazać, że są ostrzeliwani przez własne okręty. Polskie jednostki w trakcie operacji “Neptun”, jak brzmiał morski kryptonim lądowania w Normandii, odznaczyły się wyjątkową skutecznością i celnością. Za co niejednokrotnie marynarze otrzymywali liczne pochwały.   

D-Day: udział polskich pilotów

Inne polskie okręty jak ORP “Błyskawica” i ORP “Piorun” miały za zadanie osłaniać armadę przed ewentualnym kontratakiem i krążyły w pewnej odległości po kanale La Manche. Liczne polskie transportowce przewoziły zaopatrzenie i sprzęt dla lądujących sił. Jako ciekawostkę można przytoczyć dwa statki liniowe, “Batory” i “Sobieski”. Zostały one przebudowane i na ich pokładach przewieziono wojska inwazyjne, które w pewnej odległości od stref lądowania przesiadały się do okrętów i barek desantowych. Zdobywcy normandzkich plaż byli przez chwilę gośćmi polskiej floty pasażerskiej.

Przed dniem lądowania jak i w jego trakcie cały czas w walkach brali udział polscy lotnicy. W operacji wzięło udział 8 dywizjonów myśliwskich i 3 bombowe. W pierwszym dniu Luftwaffe działało dość ospale, więc bombowce mogły bez problemów wykonywać postawione przed nimi zadania. Samoloty robiły po 4 loty bojowe dziennie. Polacy od początku odznaczali się wysoką skutecznością, do czego z reszta Brytyjczycy zdołali się już przyzwyczaić. Do 25 czerwca zaliczono im 38 zestrzeleń. Dywizjony 302, 308 i 317 Ubezpieczały lądowanie na plaży “Sword”.

D-Day

Polacy ubezpieczali również plaże “Gold” i “Juno”. W pierwszych dniach nasi lotnicy zestrzelili najwięcej niemieckich samolotów. Największy sukces odnotował 305 Dywizjon Bombowy “Ziemi Wielkopolskiej”. Polacy wyposażeni w superszybkie i lekkie bombowce Mosquito zniszczyli w Nomeny pod Nancy niemieckie zapasy paliwa, około 13 milionów litrów. Spowodowało to poważne problemy w zaopatrzeniu i unieruchomiło na pewien czas jednostki zmotoryzowane i pancerne. Brytyjska prasa pisała: “Tym brawurowym atakiem Polacy wstrzymali niemieckie jednostki i wygrali bitwę o Francję.”  

I znów można przytoczyć słowa Churchilla, wypowiedziane do polskich lotników w odniesieniu do walk nad brytyjskim niebem: “Nigdy tak wielu nie zawdzięczało tak wiele tak nielicznym”. Wkład polskich żołnierzy na okrętach i w samolotach jest niezaprzeczalny i o dużym znaczeniu. Dlaczego więc świat stara się tak szybko o tym zapomnieć? Dzis przypada kolejna rocznica D-Day, nie pozwólmy by polska flaga zniknęła z miejsca upamiętnienia na normandzkiej plaży – Pamiętajmy. 


Źródło: Okruchy Historii

[Głosów:46    Średnia:3.4/5]
Komentarze

OKRUCHY HISTORII

Okruchy historii to blog historyczny oparty o ciekawostki i mniej znane fakty ubogacone o zdjęcia w dobrej jakości.

1 Comment

  • Przyzwyczailiśmy się lub raczej , przyzwyczajono nas bagatelizować sukcesy Polaków Jak inni wykazali się bochaterstwem to wow a jak rodak coś uczyni to reszta odwraca głowy i nie widzi Sam tego doświadczyłem
    Kto nas tak zaprogramował ? Czemu nie promujemy swoich ?
    Kiedy odejdą homo sowietikus ?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.