Krwawa Niedziela w Bydgoszczy – pogrom volksdeutschów czy niemiecka prowokacja?

Mimo wielu prób, mimo coraz lepszej dokumentacji Krwawa Niedziela pozostaje historyczną zagadką sprzed lat.


W polskiej historiografii przyjęło się opisywać ją jako zajście inspirowane przez Niemców, sprowokowane, a nawet spreparowane przez nazistowską propagandę. Niemieccy historycy przychylają się raczej do tezy o polskim pogromie volksdeutschów, wskazując na antyniemieckie nastroje i brak jednoznacznych dowodów na niemiecką prowokację.

Czy można ustalić, po czyjej stronie jest prawda? Dzisiaj zapewne już nie. Można natomiast odtwarzać to, co działo się w Bydgoszczy 3 września 1939 roku i próbować wyciągnąć wnioski, które niekoniecznie muszą się wpisywać w jeden lub drugi historyczny trend. 

Życie w “małym Berlinie”

Lata dwudzieste były dla Bydgoszczy prawdziwie gorącym okresem przebudowy. Objęła ona przede wszystkim stosunki społeczne i strukturę etniczną miasta, które po I wojnie światowej uchodziło za jeden z wyrazistych przykładów wielonarodowości. Po 123 latach zaborów miasto trafiło ponownie w polskie ręce, przy czym znaczną odsetek jego mieszkańców stanowili rodowici Niemcy.

W okresie międzywojennym część z nich opuściła Bydgoszcz, mimo iż miejsce to miało silne niemieckie tradycje. Do tego stopnia, że nazywano je wówczas „małym Berlinem”. Na jakiś czas rozwiązało to problem nieporozumień między Niemcami i Polakami, którzy teraz stanowili zdecydowaną większość populacji miasta. W przededniu wybuchu II wojny światowej w „małym Berlinie” zaczęło wrzeć.

Społeczność niemiecka wzrastała w siłę, żywo wspierana przez służby III Rzeszy, dla których wszelkie tendencje rozsadzające od środka polską państwowość były zjawiskiem pożądanym. Jeszcze przed rozpoczęciem konfliktu na terenach polskich nazistowski wywiad prowadził szeroko zakrojone operacji umożliwiające zaktywizowanie czynnika proniemieckiego do zbliżającej się wojny z Polakami.

Volksdeutsche ochoczo wspierali Berlin. Jednocześnie, wraz z coraz silniejszym przekonaniem o nieuchronności konfliktu, rósł poziom wzajemnej nieufności między Polakami a Niemcami. Ci pierwsi zdawali sobie sprawę, że ze względu na niekorzystną lokalizację w przypadku niemieckiej agresji Bydgoszcz szybko stanie się miastem frontowym. Ci drudzy, czekali na szansę odzyskania miasta, które niedawno znajdowało się pod pruskim zarządem. Krwawa Niedziela

Kampania wrześniowa

Wybuch wojny 1 września 1939 roku zastał Polaków nieprzygotowanych do odparcia zmasowanego uderzenia armii Adolfa Hitlera. Broniące odcinka północno-zachodniego oddziały Armii „Pomorze” gen. Władysława Bortnowskiego szybko wycofywały się w kierunku południowym i wschodnim. Wojna szybko zawitała do Bydgoszczy. W pierwszych dwóch dniach trwały przygotowania do ewakuacji miasta, która ostatecznie ruszyła 3 września. Krwawa Niedziela

Przez Bydgoszcz wiódł szlak bojowy wycofującej się części 9. i 15. Dywizji Piechoty z Armii „Pomorze”, ale także licznych uciekinierów – ludności cywilnej, która w popłochu uciekała przed niemieckimi wojskami. Około godz. 10.15 3 września z prywatnych posesji padły strzały do wycofujących się oddziałów Wojska Polskiego oraz cywilnych uchodźców. Po krótkim dochodzeniu ustalono, iż ogień otwarli niemieccy dywersanci chowający się teraz w swoich domach głównie w rejonie ulicy Jagiellońskiej i Gdańskiej. W zamachu zginęło co najmniej kilka osób, przy czym strzelaniny wybuchały w różnych miejscach, a łączne straty polskie oszacowano ostatecznie no ok. 40 zabitych.


Czytaj także: Kurt Gerstein. Esesman, który próbował powstrzymać Holokaust


Warto podkreślić, że część ofiar mogła być efektem bezładnej strzelaniny, w której uczestniczyli także polscy obrońcy miasta. Popłoch i chaos przyczyniły się do spontanicznych wymian ognia, w których nie do końca było wiadomo, kto i do kogo strzela. Nie ułatwia to trudnego już zadania odtworzenia wydarzeń z 3 września 1939 roku. Krwawa Niedziela

Reakcja Polaków

Na polecenie komendanta garnizonu miasta mjr Wojciecha Albrychta sformowane zostały oddziały, które miały ustalić winnych ostrzelania sił polskich. Nadzór nad operacją przejął gen. Zdzisław Przyjałkowski, który w tym czasie dowodził 15. Dywizją Piechoty. Miasto przeczesywano w poszukiwaniu członków niemieckiej V Kolumny, jak nazywano dywersantów sprzyjających III Rzeszy. Materiał dowodowy operacji był wielokrotnie analizowany przez polskich i niemieckich historyków, którzy starali się ustalić, co tak naprawdę wydarzyło się w niedzielę 3 września w Bydgoszczy. 

Polscy żołnierze penetrowali kolejne domostwa, wywlekając podejrzanych mieszkańców, z których przynajmniej część zidentyfikowano jako Volksdeutschów wyposażonych w niemiecką broń charakterystyczną dla sił Wehrmachtu. Już to mogło sugerować, że V Kolumna była dozbrajana przez wojsko III Rzeszy, dysponując wyposażeniem umożliwiającym prowadzenie dywersji na tyłach Wojska Polskiego. Warto podkreślić, że w mieście panował wówczas chaos. Wszechogarniająca atmosfera podejrzliwości nie sprzyjała prowadzeniu sprawiedliwych działań przeciwko dywersantom. Tych, którzy zostali złapani z bronią w ręku, zabijano na miejscu. 

Krwawa Niedziela w Bydgoszczy

Polscy zakładnicy na Starym Rynku w Bydgoszczy w czasie publicznych egzekucji. / Fot. Archiwum Główne Akt Dawnych (domena publiczna).

W wielu wypadkach mogło dojść do rozstrzelania osób niewinnych, posądzonych jedynie o sprzyjanie Niemcom ze względu na pochodzenie narodowościowe. Egzekucje wykonywano doraźnie, bez jakiegokolwiek wyroku. Polakom udało się zidentyfikować osoby, które z pewnością nie pochodziły z Bydgoszczy, ubrane w charakterystyczny strój sportowo-militarny. Określono je jako przysłanych do miasta niemieckich funkcjonariuszy, którzy mieli za zadanie podstępne atakowanie polskich żołnierzy.

Szacowanie strat 

3 września wieczorem gen. Bortnowski meldował: „Samosądy natomiast w stosunku do ludności niemieckiej dokonywane przez żołnierzy wspólnie z ludnością cywilną są nie do opanowania, gdyż policji na większości obszaru już nie ma”. Już choćby te słowa wskazywać mogą na charakter rozstrzeliwań na terenie Bydgoszczy. Wobec braku nadzoru ludność polska mogła przystąpić do rozprawy z Volksdeutschami. Relacja ta nie jest jednak poparta konkretnymi danymi. Bortnowski zanotował jedynie, że na ulicach ciągle słychać strzały, co sugerowałoby trwającą walkę lub spontaniczne wymiany ognia. Krwawa Niedziela

W nocy z 3 na 4 września ponownie doszło do ostrzelania wycofujących się sił polskich. I tym razem siły polskie przystąpiły do pospiesznego wymierzania sprawiedliwości. Były za to odpowiedzialne siły Straży Obywatelskiej i policji. Zniszczono jeden z niemieckich kościołów protestanckich. W świetle relacji i ogólnego charakteru zajścia możemy domniemywać, że wielu Volksdeutschów zostało zabitych niesłusznie.

Tymczasem siły Armii „Pomorze” opuszczały Bydgoszcz. W naprędce sformowanym obozie przy koszarach 62. Pułku Piechoty przetrzymywano około 600 Niemców, których 4 września zwolnionych do domów bez wyciągania dalszych konsekwencji.

5 września do miasta wkroczyły oddziały Wehrmachtu. Z miejsca przystąpiono do ustalania winnych krwawej rozprawy z Niemcami oraz szacowania strat. Z perspektywy kilkudziesięciu lat badań historycznych nie udało się ustalić jednoznacznej liczby zamordowanych. Instytut Pamięci Narodowej szacuje ją na ponad 360 osób, z czego 263 miało być zameldowanych w Bydgoszczy. Liczba ta obejmuje wszystkich zabitych w mieście, niezależnie od nacji. Krwawa Niedziela

Krwawa Niedziela pretekstem do prześladowań

Według szacunków Pawła Kosińskiego około 250 osób miało mieć narodowość niemiecką. Dane te mogą być oczywiście zaniżone ze względu na przyjętą metodologię obliczeń. Według różnych szacunków straty niemieckie mogły wynieść do 300 ludzi zabitych, przy czym warto podkreślić, że w liczbie tej powinny być zawarte również osoby zabite w trakcie walki i wymiany ognia z siłami polskimi.


Czytaj także: Dlaczego Al Capone tak długo żył na wolności?


Mimo iż sytuacja nie była pewna, we wrześniu 1939 roku sformowana doraźnie niemiecka Policyjno-Kryminalna Komisja Specjalna ds. Wyjaśniania Polskich Zbrodni orzekła całkowitą winę Polaków. Działalność organu była zaprzeczeniem idei sprawiedliwości. Okupant postanowił pociągnąć ludność polską do odpowiedzialności zbiorowej i jeszcze we wrześniu zaczął eksterminację mieszkańców Bydgoszczy. W ciągu kilku kolejnych miesięcy ofiarami nazistowskich zbrodni padło ok. 13-15 tys. Polaków rozstrzelanych i pochowanych w masowych mogiłach.


>> Na następnej stronie: Reakcja Niemców na wydarzenia w Bydgoszczy i historyczne spory wokół tego zagadnienia >>>

Komentarze

MATEUSZ ŁABUZ

Twórca portalu II wojna światowa, autor kilkuset recenzji książek historycznych oraz licznych artykułów poświęconych przede wszystkim Polsce i Polakom w latach 1939-45. Prywatnie siatkarz plażowy i miłośnik skandynawskich kryminałów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.