Jak powstała włoska mafia? Nieznane fakty o największych gangsterach w historii

Kiedy wreszcie Włochy zostały zjednoczone, nowa władza zaczęła wprowadzać prawa, które jednak nie do końca podobały się miejscowym na południu kraju. Pomimo liberalizacji życia, podniesiono podatki i wdrożono obowiązkowy zaciąg do wojska. Nie za bardzo było to na rękę rolnikom z południa, którzy musieli dla nowego kraju oddawać swoich synów, czyli ręce do pracy. W odpowiedzi ogłoszono stan wyjątkowy w południowych prowincjach. Wzmagało to nieufne podejście do rządzących i działało na korzyść mafii, która stała się substytutem organu sprawiedliwości i zapewniała bezpieczeństwo. Cała ta sytuacja zakorzeniała i integrowała coraz bardziej zorganizowane struktury przestępcze w społeczeństwie sycylijskim. Młodzi ludzie woleli stać się “żołnierzami” którejś z rodzin, niż iść do wojska. Tak organizacje, rodziny, czy jak kto woli mafia stała się integralną częścią sycylijskiego społeczeństwa.Chyba każdy widział film, lub czytał książkę pod tytułem “Ojciec chrzestny”. Jest to obraz mafii, który przypadł do gustu nawet samym zainteresowanym. Wielu amerykańskich mafiosów jak i nawet capo miało na liście ulubionych pozycji kinowych ten właśnie film, mimo tego, że honorowe zasady i reguły tam przedstawione są mocno przesadzone. Jak można przeczytać w książce “Krótka historia mafii sycylijskiej”:

” Ponoć podsłuchiwani przez FBI mafiosi ryczeli ze śmiechu, oglądając na ekranach tak wyidealizowanego Corleonego.”
Sama postać “Don Corleone” była wzorowana na kilku mafijnych bossach, prowadzących swe interesy w Ameryce. Jednak jak znaleźli się oni za oceanem? Odpowiedzi udzieli nam właśnie jeden z protoplastów ekranowego capo di tutti capi, niejaki Vito Casio Ferro. Ta nietuzinkowa postać urodziła się w 1862 roku w Palermo. Vito wychowywał się wśród tamtejszej niższej sfery jak i wieśniaków z miasteczka Bisacquino, gdzie jego ojciec pracował jako strażnik majątku. Od wczesnych lat lubował się w szykownych ubraniach i zwracał uwagę na swój wizerunek. Musiał no to wszystko jakoś zarobić. Pośredniczył w handlu zwierzętami i ziemią, do tego zarządzał przewozem przesyłek pocztowych. W okresie swojej młodości postanowił związać się z socjalistami i zapisał się do związków zawodowych fasci siciliani dei lavoratori. W pewnym momencie interesy związków zawodowych i mafijnych rodzin zaczęły się ze sobą zbiegać.
 
W 1893 roku socjaliści osiągnęli szczyt swojej popularności, doszło więc do spotkań i rozmów przedstawicieli obu stron. Chodziło o wzajemną koegzystencję. Związkowcy liczyli na ochronę i nie przeszkadzanie w dążeniu do celów. Mafia zaś, liczyła na korzyści, gdyby związkowcom faktycznie udało się mieć wpływ na politykę, a co za tym idzie przeprowadzić reformę rolną. W owym okresie, rodziny przestępcze czerpały z kontroli plantacji i sprzedaży płodów rolnych największe zyski.
 
Właśnie wtedy Vito przeszedł przez rytuał inicjacyjny i stał się jednym z “ludzi honoru” w Bisacquino. Już w 1893 roku skazano go za próbę wymuszenia 10.000 lirów, jednocześnie jednak, został uniewinniony z powodu braków dowodów.  W 1894 w obliczu narastających niepokojów społecznych włoski rząd zdelegalizował związki fasci siciliani dei lavoratori i ogłosił na Sycylii stan wyjątkowy.  Casio Ferro został doraźnie skazany na areszt domowy, ale wolność i swoboda była mu zbyt droga więc uciekł do Tunezji. Tam szybko nawiązał kontakty z włoską społecznością i zajął się przemytem. Okazał się dla lokalnych szmuglerów właściwą osobą, posiadał bowiem liczne kontakty na Sycylii. Dzięki mafijnym wtyczkom i socjalistycznym kolegom proceder nabrał prawdziwego rozmachu.
 
Głównym towarem były kradzione z pastwisk zwierzęta, można to porównać do dzisiejszego handlu kradzionymi samochodami. Po kilku miesiącach aktywnej działalności, nasz bohater wrócił na Sycylię, by jeszcze sprawniej kierować swoją siatką. Wolność zapewniła mu oficjalna obietnica, że już nigdy nie będzie się zajmował polityką. Ferro miał już inne plany na to jak ułożyć sobie życie. Zaczął pracować na swoją legendę. Wiedział, że musi stać się zarówno groźny jak i godny szacunku. By odnieść sukces jako “Padrino” musiał zdobyć sobie zaufanie i posłuch wśród zwykłych ludzi, oraz respekt w bardziej wpływowych kręgach. Jak pisze w swojej książce Tomasz Bielecki:
“Vito Cascio Ferro zaczął pracować na to miano już pod koniec XIX w. Wiedział, że potrzebuje oddolnego uprawomocnienia mającego swe źródło w obawie, ale i w szacunku. Dowodzą tego palermiańskie opowieści o tym, jak przewrotnie o ten respekt zabiegał. Gdy mimo wielokrotnych monitów pewien rzemieślnik z Corleone nie mógł się doczekać zapłaty za narzędzia sprzedane na kredyt do Tunisu, zwrócił się po pomoc do Cascia Ferra. Ten ostatni cieszył się już sławą człowieka z dużymi wpływami, zarówno w legalnych, jak i szemranych interesach robionych między Sycylią a Tunezją, i obiecał wytwórcy, że wkrótce zmusi dłużnika do szybkiego uregulowania rachunków. Istotnie, rzemieślnik już po kilku dniach dostał przesyłkę poleconą z wyczekiwaną sumą, ale nadaną nie w Tunisie, lecz… w Palermo. Czy Cascio Ferro był gotów do hojnego rozdawania pieniędzy pokrzywdzonym, by zyskać popularność? Otóż nie. Ponoć znał wcześniej sprawę tunezyjskiej wierzytelności, a kiedy dłużnik wreszcie wysłał pieniądze, Ferro, korzystając ze znajomości na poczcie (po czasach pracy jako agent odpowiedzialny za przewozy pocztowe), przechwycił przesyłkę z Tunisu i przepakował ją w kopertę w Palermo.”
Jak więc się okazało miał talent do promowania swojej osoby i zyskiwał coraz większy szacunek oraz uznanie. Coraz więcej rodzin z okolic Corleone, Bisacquino i Palermo uznawały jego autorytet. Na przykład doradzał miejscowym “ludziom honoru” by ci wystawiali ze swoich kręgów osoby kandydujące na radnych by w ten sposób obsadzać stanowiska w lokalnych władzach. Co procentowało oczywiście wpływami politycznymi i protekcją.
 
Don Vito stał się osoba znaną i szanowaną, ludzie poznawali go na ulicach i kłaniali mu się a dorożkarze w Palermo okazywali swój respekt całując go po rękach. Bywał w klubach dla dżentelmenów i cieszył się dobrymi stosunkami z deputowanym Domenikiem De Michelem Ferrantellim. Znane były powszechnie jego działania przestępcze, jak na przykład porwania dla okupu, wymuszenia i ściąganie haraczy. Jednak potrafił swoje “interesy” prowadzić w symbiozie z lokalnymi władzami. Na początku XX wieku zdecydował się wyjechać do Ameryki. Ciężko powiedzieć czy było to spowodowane chęcią ucieczki przed jednym z wielu postępowań przeciwko niemu, czy zamiarem powiększenia swojej strefy wpływów. Druga opcja wydaje się prawdopodobniejsza, gdyż USA stawały się nowym rynkiem zbytu dla przemytników i pośredników. Do kraju “wielkich możliwości” przybyło wielu prostych Włochów, którzy niejednokrotnie nie potrafili pisać w ojczystym języku, nie wspominając już o mówieniu po angielsku, byli więc skazani na pomoc innych.
 
Mimo to liczyli na spełnienie się ich marzeń o dostatku i godnym życiu. W zamian za to byli wykorzystywani i wyzyskiwani przez swoich rodaków lub szukając łatwego grosza przyłączali się do grup przestępczych. Don Vito przebywał w Ameryce jedynie do 1907 roku, ale przypisuje się mu zapoczątkowanie w tym kraju i udoskonalenie, sprawnie funkcjonującego już we Włoszech, procederu ściągania haraczy. W książce “Krótka historia mafii sycylijskiej” można przeczytać:
“Don Vito instruował swych współpracowników takimi mniej więcej słowy: 
– Musicie zbierać śmietankę, nie rozbijając butelki. Nie doprowadzajcie ludzi do bankructwa niepoważnymi, zbyt wygórowanymi żądaniami. Oferujcie im ochronę, pomoc w rozwijaniu biznesu. Wtedy będą zadowoleni, że wręczają wam opłaty. Z wdzięczności będą was całować po rękach”
Pomagał również rodzinie Morello w przerzucaniu z Włoch i rozprowadzaniu fałszywych dwu i pięciodolarowych banknotów. Raz nawet został zatrzymany przez ambitnego policjanta Giuseppe „Joe” Petrosino, Włocha, który w wieku 13 lat wyemigrował z rodzicami do stanów. Vito został oskarżony o dilerkę fałszywymi banknotami, jednak jak to w takich sytuacjach bywało, świadkowie nie byli w stanie nikogo rozpoznać. W kwietniu 1903 roku na nowojorskiej ulicy znaleziono ciało mężczyzny wepchniętego do beczki. Ofiara nosiła ślady pobicia, miała liczne rany od noża i przekłute uszy. Do tego odcięte genitalia wepchnięto jej w usta. Nie było wątpliwości że to jakieś porachunki mafijne. Śledztwem zajął się Petrosino, szybko ustalono na podstawie sekcji zwłok i znalezionych przy ofierze śladach, że przed śmiercią przebywał w lokalu Giuseppe Morello.
 
[Głosów:18    Średnia:3.8/5]
Komentarze

OKRUCHY HISTORII

Okruchy historii to blog historyczny oparty o ciekawostki i mniej znane fakty ubogacone o zdjęcia w dobrej jakości.