Jak powstała włoska mafia? Nieznane fakty o największych gangsterach w historii

Do dziś przetrwało powiedzenie, że włoska mafia drżała jedynie przed Mussolinim. W jaki sposób powstała i jak próbowano z nią walczyć? Opowiada autor bloga Okruchy historii.

Majowy dzień był ciepły i pogodny. Nad Sycylią niebo było niemalże bezchmurne, ale dzięki lekkiemu wietrzykowi słońce niezbyt dawało się we znaki. Miasteczko Piana dei Greci, oddalone zaledwie godzinę drogi od Palermo, pękało w szwach. Ludzie tłoczyli się na ulicach a okna domów wypełniały ciekawskie twarze. Służby porządkowe starały się zapanować nad tłumem. W oddali dało się już zauważyć długi konwój, gapie mocniej naparli na korowód milicjantów. Ci jednak zdołali, przy pomocy funkcjonariuszy w cywilu, utrzymać porządek.

Mussolini jechał w limuzynie bez dachu, jego ochrona, tłocząca się wokół samochodu i ustawiona przy drodze, była bardzo liczna i elegancko umundurowana. Dokładnie tak jak lubił premier. Benito kątem oka obserwował siedzącego obok i uśmiechającego się przesadnie Francesco Cuccia, burmistrza miasteczka. Jednak to nie był jedyny tytuł jaki nosił współpasażer włoskiego premiera. Przyszłemu dyktatorowi Włoch obił się o uszy jego inny tytuł, Don Ciccio, “człowiek honoru” – mafiozo. Ludzie na Sycylii jak i nawet niektórzy w partii faszystowskiej Włoch mówili, że to on uwolnił wyspę od czerwonych koszul. Mussolini zdawał sobie sprawę, że Cuccia i jemu podobni od lat robią to samo co faszyści odkąd doszli do władzy. Mianowice zwalczają swoją “konkurencję” i socjalistów wszelkimi sposobami, nie stroniąc od przemocy i mordu. 

Jednak ten dziwny, teatralnie obnoszący się z Krzyżem Kawalerskim Królestwa Włoch na piersi człowiek, działał mu na nerwy. 
Limuzyna zwolniła wjeżdżając w uliczki Piana dei Greci, tak by tłum mógł dokładnie przyjrzeć się nowemu premierowi. Mussolini czuł się wspaniale, wiwatujący tłum wprawił go w wyśmienity humor. Wszystko zostało zrujnowane gdy Francesco Cuccia odwrócił się w jego stronę i pompatycznie wyszeptał:
– “Ekscelencjo, pan jest ze mną i pod moją ochroną. Po co tylu gliniarzy?”

Przyszły dyktator zaskoczony takim pytaniem uśmiechnął się przez zaciśnięte zęby. Jednak nim zdołał cokolwiek powiedzieć lub zrobić, burmistrz zwrócił się w stronę tłumu.  -“Niech nikt nie śmie nawet tknąć Mussoliniego. Jest moim przyjacielem. I najlepszym człowiekiem na świecie”
Faszystowski lider poczuł jak wzbiera w nim wściekłość. Miał ochotę wypchnąć burmistrza ze swojego samochodu a najlepiej by ten wpadł przy tym pod koła samochodu. Zachował jednak kamienną twarz, w końcu ludzie mu się przyglądali a on musiał odegrać swoją rolę perfekcyjnie.

Samochód podskakiwał na szosie prowadzącej w stronę Palermo. Tym razem jednak obok Benito Mussoliniego, zamiast pyszałkowatego burmistrza – mafiosa siedział sekretarz premiera i ze spokojem wysłuchiwał krzyków swojego szefa.
-“Słyszałeś, co powiedział? Ja jestem pod jego ochroną?!” Przyszły Duce już wiedział co musi zrobić. Nie może nikomu pozwolić by zachowywał się protekcjonalnie w stosunku do niego. A już na pewno, każdy kto chciałby stawiać się na pierwszy plan musi ponieść karę…

*Sfabularyzowany tekst na podstawie książki Tomasza Bieleckiego “Krótka historia mafii sycylijskiej”.
***

O włoskiej mafii słyszał chyba każdy, jednak jak powstała i dlaczego akurat nazywa się “mafia”, nie wszyscy wiedzą. Historię jej powstania, jak również najciekawsze epizody i postacie, bardzo trafnie w swojej książce pod tytułem “Krótka historia mafii sycylijskiej” opisał Tomasz Bielicki. W oparciu o jego publikację chciałbym przybliżyć pierwsze chwile tej nietuzinkowej “organizacji”.

Zacznijmy może od legendy, którą powtarzali członkowie jak i ludzie pragnący dodać romantyzmu tej przestępczej organizacji. Wszystko miało się zacząć już w średniowieczu od tajemniczego bractwa Beati Paoli. Miało ono pomagać i bronić uciśnionych, prostych ludzi, niczym włoska wersja Robin Hooda. Właśnie z tych korzeni i tradycji miała czerpać późniejsza Cosa Nostra, czyli mafia sycylijska. Jednak już samo istnienie takowego bractwa jest wątpliwe.

 
Co do samej nazwy to sformalizowała się ona dosyć późno i została rozpropagowana przez teatr w latach 1863 – 1865. Przyjęto bowiem, że słowo mafia jest skrótem od słów które krzyczeli powstańcy sycylijscy w trakcie walk w Palermo, zwanych “nieszporami sycylijskimi” w 1282 roku. Zawołanie to brzmiało: “Morte ai Francesi indipendenza anela” , czyli: Śmierci Francuzów pożąda niepodległość. Pierwsze litery tego zawołania w języku włoskim tworzą słowo M.A.F.I.A.
Tak więc pierwsza organizacja przestępcza, przypisuje sobie tradycje szlachetnych wojowników o prawa i wolność włoskiej ludności. Jednak są to jedynie historie mające na celu upiększenie i złagodzenie faktycznej działalności i początków Mafii. Ta zaś zaczęła się kształtować dopiero w XIX wieku z sycylijskich gangów przestępczych. Ewoluowały one do zorganizowanych grup, nazywających siebie rodzinami. Jej członkowie pierwotnie obwołani byli “ludźmi honoru”, gdyż od samego początku starano się na zewnątrz zachować wizerunek instancji walczącej sprawiedliwie i honorowo o rozstrzyganie sporów oraz problemów, tam gdzie zawiodła biurokracja.
 
Trzeba nam wiedzieć, że Włochy były państwem podzielonym na mniejsze księstwa rządzone w sposób absolutystyczny a wręcz feudalny. Stan ten trwał aż do 1859, jednak nawet po zjednoczeniu półwyspu apenińskiego, południe a szczególnie Sycylia były traktowane po macoszemu. Taka legenda więc trafiała wśród zwykłych ludzi na podatny grunt. Być może właśnie to a na pewno w znacznej mierze przesądziło o wyjątkowości i sukcesie Cosa Nostry. Mafiosi, rozumiejąc mentalność wyspiarzy jak i rolę tradycji w ich życiu, “podłączyli” się bardzo szybko pod Kościół katolicki czyniąc ze swych organizacji na pozór coś w rodzaju zakonu a na pewno ludzi działających w zgodzie z Bożą wolą. Już sam rytuał przyjęcia nowego członka na łono organizacji był czymś mistycznym. W swojej książce Tomasz Bielecki pisze:
 
“Jeżeli zdradzę, to niech me ciało spłonie, tak jak płonie ta karta! – brzmi opisana po raz pierwszy już w XIX w. klątwa z obrzędu wejścia nowego człowieka do kręgu mafijnego, z czasem coraz częściej nazywanego rodziną. Płonąca karta czy papier to święty obrazek najczęściej z wizerunkiem L’Annunciaty (Matki Boskiej w scenie zwiastowania), czasem ze świętym Antonim bądź z Michałem Archaniołem. Kandydat na „człowieka honoru” powinien ów obrazek splamić własną krwią z nakłutego igłą lub nożem palca wskazującego prawej ręki (tego, którym pociąga się za cyngiel).”
 
Propagując wiarę, mafia zyskiwała często poparcie duchownych a niejednokrotnie ich oddanie w roli członka organizacji. Ludzie z “rodziny” zajmowali również określone miejsca na wszelkiego rodzaju wydarzeniach religijnych. To w której kolejności szło się za świętą figurą lub krzyżem, mówiło wtajemniczonym gdzie znajduje się w hierarchii mafijnej dana osoba. Powiązanie wiary i honoru ze swoimi działaniami i tłumaczenie ich tym, okazało się wyjątkowo skutecznym narzędziem działającym aż do dziś. Jak opisuje Bielicki w książce “Krótka historia mafii sycylijskiej”. Jeden z mafiozów, Leonardo Messina, który zgodził się współpracować z prokuraturą zeznawał w 1992 roku:
“Nauczano mnie, że mafia narodziła się po to, by zaprowadzać sprawiedliwość. Czy wiecie, że teraz przed Chrystusem czuję się zdrajcą? W czasach, gdy zabijałem, chodziłem do kościoła ze spokojem w duszy. Jednak teraz, kiedy jestem skruszony, o nie… Nie modlę się ze spokojem.”
Na sukces mafijnych organizacji wpłynęły znajomości i dobre stosunki z Karbonariuszami. Byli to patrioci, walczący z absolutyzmem, odegrali oni dużą rolę w procesie zjednoczenia Włoch. Jednak przedtem, za czasów panowania Franciszka II Burbona, władcy Królestwa Obojga Sycylii, byli prześladowani i masowo wtrącani do więzień, gdzie nawiązywali kontakty z przestępcami. Romantyczne odwołania do honoru, braterstwa i sprawiedliwości, szerzone przez członków zorganizowanych band kryminalistów, padały na podatny grunt ideałów działaczy wolnościowych. Tak nawiązywał się znajomości i zacieśniały stosunki z ludźmi, którzy po zjednoczeniu Italii, niejednokrotnie zasiadali na wysokich stanowiskach rządowych.

OKRUCHY HISTORII

Okruchy historii to blog historyczny oparty o ciekawostki i mniej znane fakty ubogacone o zdjęcia w dobrej jakości.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.