Jak Niemcy zniszczyli polskie dobra kultury. Wbrew ugodzie spalili tysiące cennych rękopisów!

W październiku 1944 r. Niemcy – wbrew postanowieniom układu kapitulacyjnego – celowo spalili bezcenne zbiory Biblioteki Ordynacji Krasińskich w Warszawie. Dziś zabytkowy gmach stoi pusty, a przed wejściem widnieje napis informujący, że budynek grozi zawaleniem. Przedpremierowy fragment książki Marcina Ludwickiego “Płonące pustkowie. Warszawa od upadku Powstania do stycznia 1945. Relacje świadków“.


Biblioteka Ordynacji Krasińskich, najokazalsza i najnowocześniejsza siedziba biblioteczna przedwojennej Warszawy, obchodziła w 1944 roku stulecie istnienia. Początki rodzinnych księgozbiorów, z których ją utworzono, sięgały jednak XVI wieku. Od 1860 roku Krasińscy udostępniali jej zasoby w pałacu Czapskich przy Krakowskim Przedmieściu, a w 1913 roku Edward Krasiński przeniósł zbiory do specjalnie na potrzeby biblioteki budowanego gmachu przy ulicy Okólnik 9.

Przed wybuchem wojny zbiory biblioteczne ordynacji Krasińskich liczyły około 250 tys. jednostek. Według szacunków z 1930 roku, dokonanych w związku z otwarciem gmachu biblioteki przy Okólniku, obejmowały m.in.: 5815 rękopisów, 1755 druków z XV i XVI wieku, 86 292 tytuły dzieł nowszych (w ponad 200 tys. tomów), 809 atlasów, map i planów, 670 dyplomów. Spis nie obejmował znacznej liczby rękopisów. Tych ponad 250 tys. jednostek przechowywanych było w trwałych, nowocześnie zabezpieczonych magazynach położonych na sześciu niskich kondygnacjach.

Każdy z nich stanowił jedną wąską salę z umieszczonymi w środku rozsuwanymi żelaznymi półkami (wyrób polskiej firmy Zielezińskich). Ich  konstrukcja zapewniała dostęp do książek bez konieczności użycia drabin. Mocna żelbetowa konstrukcja zapewniała bezpieczeństwo przeciwpożarowe. Komunikację zapewniały trzy windy – zewnętrzna, wewnętrzna osobowa i towarowa. W magazynach zainstalowane zostało centralne ogrzewanie, oświetlenie elektryczne i odkurzanie.

Wojenna pożoga

Z oblężenia Warszawy we wrześniu 1939 roku zbiory biblioteczne ordynacji Krasińskich wyszły niemal
nietknięte. Podczas bombardowania zniszczona została jedynie centralna, reprezentacyjna część pałacu
(w tym wyposażenie czytelni). Do sierpnia 1940 roku biblioteka była zamknięta. W następnych miesiącach prowadzono w niej prace porządkowe i zabezpieczające. W maju 1941 roku Niemcy włączyli bibliotekę do utworzonej rok wcześniej Staatsbibliothek Warschau. Następnie rozpoczęli wielką akcję przemieszczania warszawskich zbiorów bibliotecznych.

W gmachu przy Okólniku znaleźć się miały zbiory najcenniejsze. Do pozostawionych w nim kolekcji specjalnych Krasińskich dołączono rękopisy i stare druki dwóch największych bibliotek warszawskich: Narodowej i Uniwersyteckiej. Podczas Powstania, w nocy z 4 na 5 września 1944 roku, pięć bomb zniszczyło dwa piętra budynku. Magazyny Biblioteki Ordynacji Krasińskich spłonęły niemal w całości.
Część książek uratowano, wyrzucając je przez okna. Zniszczeniu nie uległy jednak zbiory najważniejsze,
umieszczone w betonowych podziemiach.

Palenie zbiorów

25 października 1944 roku Niemcy podjęli decyzję o spaleniu biblioteki. Było to jawne pogwałcenie warunków układu kapitulacyjnego z 3 października, który zobowiązywał okupanta do zabezpieczenia dóbr i instytucji o wysokiej wartości dla kultury europejskiej.  Jeden z pracowników biblioteki wspominał po wszystkim:

„Stajemy. Cisza. Wszystkie okna magazynu czarne i puste. (…). Schodzimy (buty grzęzną w popiele)
do ogromnych piwnic. Musiały być podpalane każda oddzielnie, systematycznie. A tu zgromadzono największe skarby: rękopisy, starodruki, rysunki, ryciny, nuty. Biblioteka Załuskich, zbiory Stanisława Augusta, reszta zbiorów raperswilskich, archiwa Krasińskich, cimelia z wszystkich bibliotek Warszawy. Nic. Nic. Z górą 100 000 pozycji rękopiśmiennych, nie wyzyskanych, nie drukowanych nigdy i już nigdy. Od iluminowanych złotem miniatur z XIV w. przez bezcenne silvarerum polskie do nieznanych listów Żeromskiego, Reymonta, Berenta. Nic.

Znów ręce opadają bezwładnie, jak wtedy przy okrutnych meldunkach strat bliskich. Bezsilni wleczemy się ciemnymi korytarzami piwnicznych suteren: w najgłębszej, wielkiej kotłowni góra może stu skrzyń drewnianych – całkiem pustych (przygotowanych do ewakuacji zbiorów). Ich jedynie Niemcy nie podpalili. Bo – po co? Stoimy oświetlając paru świeczkami sklepioną pieczarę. Wreszcie bierzemy puste skrzynie, po dwóch każdą (przydadzą się w innych bibliotekach), i powoli ruszamy. Potykając się na gruzach, przechodząc po górach cegły na wysokości I piętra, idziemy przez ulicę w milczeniu – kondukt niosący 10 długich, drewnianych skrzyń – pustych: nawet bez prochów”.


CZYTAJ TAKŻE:


W sumie w Bibliotece Krasińskich spłonęło niemal 80 000 starych druków (w większości
cenne polonika), 26 000 rękopisów, 2500 inkunabułów, 100 000 rysunków i rycin, 50 000 nut i teatraliów, bogate zbiory kartograficzne, część katalogów i inwentarzy. Rękopisów przetrwało 78, w tym 5 kodeksów średniowiecznych).

Ratowanie zbiorów

Wstrząśnięci pracownicy pojechali do kolejnej biblioteki ordynackiej, do Zamoyskich na Żabią. W budynku przylegającym do Pałacu Błękitnego przechowywano bezcenne zbiory, które Zamoyscy gromadzili od stuleci, od czasów hetmana Jana. W okresie międzywojennym w zbiorach biblioteki znajdowało się 70 000 dzieł (97 000 tomów), przeszło 2000 rękopisów, 624 dyplomy pergaminowe, kilkanaście tysięcy autografów, kolekcja rycin, numizmatów oraz 315 map i atlasów. We wrześniu 1939 roku po nalotach i pożarach pałacu oraz kompleksu osiemnastu sal mieszczących czytelnię naukową,
katalogi, magazyny zniszczeniu uległo ok. 50 000 dzieł – 30 proc. zbiorów. Ocalała jedynie główna sala biblioteczna wraz z dziesięcioma bocznymi gabinetami.


biblioteka ordynacji krasińskich


Salę tę wraz z pałacem Niemcy podpalili 8 września 1944 roku. Tym razem spłonęło 10 000 starych
druków, map, atlasów, globusów, większość zbioru graficznego oraz cenny zbiór numizmatyczny. Przetrwała jedynie część księgozbioru ukryta jeszcze w czerwcu tego roku w bibliotecznych podziemiach,
z cennymi XV- i XVI-wiecznymi drukami i biblioteką Zygmunta Augusta.

Budynek biblioteki zastali zatem wypalony. Część zbiorów mogli zabrać od razu, mieli przecież skrzynie
z Okólnika. W ciasnych piwnicach jednocześnie mogło pracować tylko kilka osób, część bibliotekarzy pojechała zatem do Biblioteki Narodowej na Rakowiecką. Pozostali zaczęli delikatnie układać w skrzyniach bezcenne druki („setną część całej Biblioteki” – zanotował Makowiecki), zabijać skrzynie już wypełnione, spisywać ogólnie zawartość.

Zaczęli też przeszukiwać głębiej położone piwnice. W jednej z nich ktoś natknął się na gnijące zwłoki. Kustosz Biblioteki Ordynackiej rozpoznał starego woźnego. Zaczęli kopać grób: „nie można pozwolić, by tak gnił. Każdy na kwadrans odchodzi od książek i w twardej ulicznej ziemi kopie”. 

REDAKCJA

Co Za Historia - nowoczesny portal historyczny. Udowadniamy, że przeszłość jest ciekawa!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.