Genialne oszustwo polskiego dowódcy. Znacznie liczniejsi wrogowie uciekali w popłochu przed garstką Polaków

O tym jak dziesięciu kosynierów skutecznie udawało cały batalion… kosynierzy

Jest poranek, 9 grudnia 1863 roku. Powstańczy oddział liczący około 150 piechurów, ponad 20 kawalerzystów i 10 kosynierów wychodzi ze wsi Ujny udając się do miejsca planowanego postoju, do Huty Szczeceńskiej (obecnie Huta Szklana w gminie Pierzchnica). Dowodzący oddziałem major Karol Kalita de Brenzenheim ps. “Rębajło” rozkazuje pozostać w Ujnach konnej pikiecie pod dowództwem wachmistrza Truskolaskiego. Jej zadaniem jest ostrzec powstańców na wypadek pojawienia się we wsi wojsk carskich, które od jakiegoś czasu prowadziły szeroko zakrojone działania mające na celu odkrycie miejsc pobytu polskich oddziałów powstańczych w świętokrzyskich lasach. kosynierzy

Mimo iż Huta Szczeceńska była zamieszkała wyłącznie przez ubogich węglarzy, to w istniejących tam wówczas dziesięciu chałupach powstańcy zostali bardzo ciepło przyjęci. Mieszkańcy podzielili się żywnością, kto czym mógł a zmęczeni powstańcy znaleźli w końcu miejsce do odpoczynku. Ledwie rozpalili ogniska a już od strony Ujen przygalopował kawalerzysta z informacją, że we wsi pojawił się silny oddział polskiej kawalerii pod dowództwem generała Hauke Bosaka. Rębajło wydał rozkaz, aby pikieta przepuściła generała wraz z oddziałem oraz by wzmożono czujność na wypadek gdyby w ślad za Polakami podążały carskie wojska.

Koło południa w obozie pojawił się generał. Oceniwszy ograniczone możliwości rozkwaterowania swojego licznego oddziału w Hucie Szczeceńskiej odesłał kawalerię w inne miejsca w województwach krakowskim i sandomierskim. Sam poprosił o możliwość dwugodzinnego odpoczynku pod opieką majora Rębajły.

Genialny dowódca

Po krótkim śnie, około 14-tej Hauke Bosak wraz z pułkownikiem Chmielińskim udali się konno w stronę Cisowa, gdzie generał planował przeprowadzić reorganizację oddziałów powstańczych. Tuż po opuszczeniu obozu przez generała dało się słyszeć od strony Ujen strzały. Był to umówiony znak, że do wsi wkraczają wojska carskie. Bez wątpienia podążały w ślad za oddziałem generała Bosaka.

Rębajło przygotowywał się do przyjęcia bitwy rozlokowując pododdziały powstańcze w różnych miejscach polany oraz w chałupach węglarzy. Mieszkańcy Huty na wieść o zbliżającej się bitwie uciekli wraz z żywym inwentarzem do lasu. W przeciągu pół godziny na skraju polany, od strony Ujen pojawiła się szpica kozacka. Strzały oddane przez powstańców powaliły dwóch pierwszych kozaków.

kosynierzy
Karol Kalita de Brenzenheim, pseud. Rębajło / Fot. Wikimedia Commons

Kiedy tylko kozacy zaczęli się wycofywać, na skraju lasu pojawili się moskiewscy piechurzy. Wojska carskie stanowiły liczebny, szacowany na 500 żołnierzy oddział pod dowództwem majora Bentkowskiego (wg innych źródeł oddział ten liczył 650 piechurów i 50 kozaków). Po pierwszej wymianie ognia powstańcy na rozkaz swojego dowódcy zamarkowali ucieczkę z pola bitwy opuszczając zajęte chałupy węglarzy. Pewni zwycięstwa Rosjanie wylegli na polanę goniąc wycofujących się powstańców.

Rębajło mając do dyspozycji o wiele mniejsze siły musiał więc uciec się do fortelu. Wziąwszy pod osobistą komendę dziesięciu strzelców oraz dziesięciu kosynierów ulokował się w międzyczasie za Rosjanami i wydał rozkaz krzycząc na całe gardło: “Batalion kosynierów do ataku broń!” Nakazał też kosynierom uderzać kosami o siebie, strzelcom strzelać i robić jak najwięcej hałasu dezorientując wroga. kosynierzy

Dzielni kosynierzy

Plan Rębajły się powiódł. Żołnierze carscy bali się bowiem konfrontacji z wyposażonymi w długie kosy powstańcami i zaczęli w popłochu uciekać przed “kilkusetosobowym” oddziałem kosynierów, dodatkowo nękani przez powstańców, którzy tylko markując ucieczkę, tak naprawdę zamknęli moskali w pułapce. 


Czytaj także: Budził strach i podziw u wrogów! To co zrobił na polu bitwy stało się legendą

kosynierzy


Bitwa pod Hutą Szczeceńską zakończyła się efektownym zwycięstwem powstańców. Straty wojsk carskich to blisko 50 zabitych i rannych pozostawionych na placu boju. Po stronie powstańczej według różnych źródeł nie było zabitych lub było ich tylko kilku. I chociaż bitwa nie miała już strategicznego znaczenia dla upadającego Powstania Styczniowego przyniosła sporą sławę Karolowi Kalicie, który niebawem został awansowany do stopnia podpułkownika, a jego oddział został przeformowany w Trzeci Pułk Stopnicki. Dzięki temu do oddziału Kality licznie przybywali kolejni rekruci zwiększając liczebność oddziału do około 500 powstańców w szczytowym momencie.

W obecnej chwili Huta Szklana jest niezamieszkałą miejscowością, będącą przysiółkiem wsi Holendry położoną w bezpośrednim sąsiedztwie rezerwatu Białe Ługi. To malownicza, leżąca wśród cisowsko-orłowińskich lasów polana. Pozostały tu jedynie pojedyncze zabudowania po ostatnich mieszkańcach; hale po PGR-ze i budynek daczy letniskowej jakiegoś prominenta z okresu PRL-u. Próżno jednak tu dziś szukać jakichkolwiek śladów upamiętniających ważne dla polskiej historii wydarzenie, jakim była Bitwa pod Hutą Szczeceńską.


Napisane na podstawie: Pułkownik Rębajło (Karol Kalita), Ze wspomnień krwawych walk, wyd. i oprac. Aleksander Medyński, „Słowo Polskie”, Lwów 1913

Zdjęcie główne: Kosynierzy przed bitwą na obrazie Józefa Chełmońskiego (fotografia ilustracyjna) / Fot. Wikimedia Commons


Czytaj także: Grecka mitologia mogła mieć naukowe podstawy! Starożytni “badali” kości gryfów i cyklopów

kosynierzy

ROMUALD SADOWSKI

Romuald Sadowski, urodzony w 1968 roku w Kielcach. Ukończył studia doktoranckie w Instytucie Organizacji i Zarządzania w Przemyśle "Orgmasz" w Warszawie. Miłośnik gór, pasjonat historii i społecznik. Muzyk, malarz i fotografik - samouk. Mieszka w Ujnach k/Pierzchnicy. Żonaty z Dorotą z d. Mochocką, ma dwoje dzieci: syna Jakuba i córkę Marię.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.