Generał SS, który ograbił Kraków. Na tropie zaginionych polskich dzieł sztuki

Był prawa ręką Hansa Franka i osobą odpowiedzialną za wywóz bezcennych polskich dóbr kultury z Krakowa. Generał SS Otto von Wächter zdołał uniknąć powojennego procesu, jednak śmierć dopadła go tuż przed planowanym wyjazdem do mekki nazistów – Argentyny. Fragmenty bestsellerowej książki Magdaleny Ogórek “Lista Wächtera. Generał SS, który ograbił Kraków”.


9 lipca 1949 r., Rzym

Ukrywający się nieopodal Watykanu austriacki zbrodniarz wojenny, SS-Gruppenführer i generał policji 48-letni Otto von Wächter, protegowany Heinricha Himmlera, pisze list do swojej małżonki, przebywającej niedaleko Salzburga:

Leżę w łóżku i ledwo dyszę, mam gorączkę. […] Wczesną porą nadal miałem ponad 39°C, pojechałem jednak autobusem w miasto – niestety na stojąco, ponieważ autobus był pełny – i poszedłem od razu do znanego mi od dłuższego czasu lekarza. Zbadał mnie: płuca i wszystko w porządku, najpewniej jakieś wyziębienie, które łapie się tutaj dość łatwo. […] Potem pojechałem do siebie, jechałem 20 km jak osłabiona mucha. Mam nadal ponad 39 stopni, cieszę się, że lekarz przygotuje mi herbatę i mam nadzieję, że do jutra wydobrzeję.

Skreślając te słowa, Otto von Wächter nie domyśla się nawet, że będzie to jeden z jego ostatnich listów. Trawiony coraz wyższą gorączką, trafia do szpitala Santo Spirito i umiera kilka dni później. Lekarze zapisują w karcie choroby: „przyczyna zgonu – żółtaczka zakaźna”. 14 lipca 1949 r. historia Ottona von Wächtera, oczekującego na przerzut do Argentyny „szczurzym korytarzem”, niespodziewanie dobiega końca.

Lipiec 1950 r., siedziba Kontrwywiadu Armii Stanów Zjednoczonych (CIC)

Do centrali CIC w Waszyngtonie wpływa notatka, z której wynika, że agent specjalny CIC Joseph Luongo poczynił wobec swojego bardzo ważnego źródła niepokojące obserwacje. Oficer CIC raportuje, że jego informator ma kontakty z Sowietami, bezspornie wskazujące na współpracę z Kominternem.

Odnotowuje też, że ów informator – prawdopodobnie agent dwóch wywiadów, był obecny na pogrzebie generała SS Ottona von Wächtera, gdzie przechwalał się, że to on otruł austriackiego esesmana. Notatka zostanie odtajniona przez CIA dopiero w 2001 r.

4 lata wcześniej – 1946 r., Bolzano, Włochy

Ukrywający się Otto von Wächter czeka na sygnał z Watykanu. Dwóch wysokich hierarchów Kościoła katolickiego szuka dla niego kryjówki w Rzymie. Wächter wysyła do swojej małżonki Charlotte kilka listów:

Oczekuję z zaciekawieniem Twojego listu już ze względu na meble itp. rzeczy – niektóre cenne ryciny mogłabyś zabrać już ze sobą, ale tylko jeśli byś miała na to ochotę. H.G.IO jest już [ich] bardzo ciekaw. Wierzę, że będziecie się wspaniale dogadywać! 

Przy okazji wzięcia niektórych artystycznych rzeczy, jak już wspomniałem w ostatnim piśmie, można by co nieco tu sfinansować – na ten temat będziemy musieli szczegółowo porozmawiać, ponieważ widzę parę możliwości rozwoju na przyszłość. Dobre jest to, że H.G.9.B. czuje się w tym temacie bardzo dobrze!
Bardzo dziękuję za spis, ryciny są bardzo interesujące. Odnośnie dywanów popyt obecnie nie jest łatwy, tak jak i możliwości transportu. Wszystko omówimy. Ważne, abyś dobrze wiedziała, co tam jest! – pilne są meble i zegar stojący ze względu na umeblowanie!

Z rzeczy zawodowych, o których pisałem Ci przedwczoraj, pilne są szafy, zegar stojący, parę krzeseł i pejzaży, ponieważ H.G. chce urządzić swoje mieszkanie miło i przyjemnie. Na inne rzeczy jeszcze jest czas.

W ten oto sposób Otto von Wächter bardzo sprytnie pisał o możliwości upłynnienia dzieł sztuki, zagrabionych podczas II wojny światowej m.in. na terenach okupowanej Polski. Wächter do 1942 r.3 był gubernatorem dystryktu krakowskiego, następnie decyzją Heinricha Himmlera został przeniesiony do Lwowa, gdzie do 1944 r. również pełnił stanowisko gubernatora. W jednym z listów, pisanych z Bolzano w cieniu gajów oliwnych, Wächter dodaje: Za Dürera dostanie się tu na pewno więcej, wspomniana kwota to tu żadne pieniądze.

Magdalena Ogórek
Rok 2017, 72 lata od zakończenia II wojny światowej

Polska wciąż poszukuje mnóstwa cennych dzieł sztuki, zrabowanych podczas II wojny światowej. W latach 1939–1945 Trzecia Rzesza oraz Związek Sowiecki zadały polskiej kulturze ogromny cios.

Austriaccy i niemieccy naziści rabowali bez opamiętania. Z polskich zbiorów znika wiele bezcennych dzieł sztuki, m.in. „Dama z gronostajem”6 Leonarda da Vinci, „Krajobraz z miłosiernym Samarytaninem” Rembrandta i „Portret młodzieńca” Rafaela Santi. O ile dwa pierwsze wrócą dzięki nieocenionej pracy Karola Estreichera, zabezpieczone wcześniej przez Amerykanów w bawarskiej willi Hansa Franka, o tyle „Portret młodzieńca” jest obecnie najbardziej znanym i poszukiwanym obiektem na świecie.

Podczas zawieruchy wojennej Polska traci – poza wyżej wymienionymi ozdobami kolekcji Czartoryskich – liczne obrazy J. Brandta, Fałata, dzieła Cranacha, Holbeina, Stwosza. Kilkanaście tysięcy dzieł z samego tylko Gabinetu Rycin Biblioteki Uniwersyteckiej w Warszawie miało stać się własnością muzeum Adolfa Hitlera w Linzu. Do dzisiaj nie wiadomo, co stało się z „Leżącą lwicą” i „Melancholią” Albrechta Dürera – grafikami pochodzącymi z tych zbiorów. Niemcy zarekwirowali także grafiki Dürera ze Lwowa – największą przedwojenną kolekcję rysunków mistrza z Norymbergi.

63 tysiące zagrabionych artefaktów, oznaczonych na liście Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego jako zaginione, to zaledwie kropla w morzu grabieży. Obecnie historycy sztuki każą szacować polskie straty na więcej niż pół miliona obiektów. Ogromna większość z nich nie powróci do Polski już nigdy. Wraz ze śmiercią byłego gubernatora Ottona von Wächtera w lipcu 1949 r. na zawsze przepadła wiedza o wielu bezcennych dziełach sztuki, zrabowanych z Krakowa i ze Lwowa. Historię Wächterów przykrywa patyna czasu.

***

7 lipca 2016, Warszawa

W skrzynce na listy duża, perłowobiała koperta ze skrzyżowanymi papieskimi kluczami, w rogu napis: „Archiwum Watykańskie”. Chciwie rozrywam kopertę. Wyjmuję zamówione przeze mnie kopie, m.in. z pamiętników biskupa Aloisa Hudala (austriackiego biskupa odpowiedzialnego za przerzut nazistów do Ameryki Południowej – przyp. redakcji). Bardzo na nie czekałam.

Słońce wpada przez okna, opromienia bibliotekę w salonie. Siadam z kubkiem ulubionej zielonej herbaty. Z uwagą zaczynam czytać wspomnienia „brunatnego” hierarchy watykańskiego. Po godzinie lektury raptownie zatrzymuję się. Jest Wächter! Czytam uważnie, by nie uronić ani słowa:

W rzymskim szpitalu Santo Spirito zmarł w moich ramionach, pod moją opieką do samego końca, wicegubernator Polski, generał dywizji i starszy dowódca szturmowy SS, Freiherr von Wächter, którego poszukiwały placówki alianckie i żydowskie. Kiedy jego szef Frank został powieszony w Norymberdze, udało się Wächterowi ukrywać się pod zmienionym nazwiskiem w Rzymie, dzięki samopomocy włoskich zakonników, dopóki nie staje się ofiarą trucizny, takiej samej, z którą miał do czynienia podczas pracy dla amerykańskiej służby szpiegowskiej (pracował dla niej także ówczesny major niemiecki). Wächter, który zarządzał atakiem SS na Ballhausplatz w lipcu 1934 r., w którym zginął kanclerz Dollfuss, powiedział mi przed swoją śmiercią: «jak bardzo żałuję, że NS [narodowym socjalistom – przyp. autorki] nie udało się dojść z Kościołem do porozumienia. Wiele byłoby dziś w Niemczech i Europie inaczej. Siła bolszewizmu zostałaby złamana».

Czytam jeszcze raz. I następny. „…dopóki nie staje się ofiarą trucizny, takiej samej, z którą miał do czynienia podczas pracy dla amerykańskiej służby szpiegowskiej…”? Wächter miał kontakty z Amerykanami? Esesman dał się zwerbować obcemu wywiadowi? Kiedy? Gdzie mógł mieć kontakt z amerykańskimi służbami? A kim z kolei jest „ówczesny major niemiecki”?

Zrywam się z krzesła i zaczynam chodzić w kółko po pokoju. Jeśli to prawda, co napisał Hudal… Ponownie czytam cały fragment. Wszystko, co tu zapisał szef Santa Maria dell’Anima, znajduje potwierdzenie w rzeczywistości. Zgadza się nazwa szpitala, okoliczności śmierci, stopień i funkcja Wächtera. Jeśli zatem pójść tym tropem, to należy założyć, że słowa Hudala są prawdą. Amerykanie zaproponowali Wächterowi współpracę. I dalej – Wächter zostaje „vergiftet” – otruty.


>>> NA NASTĘPNEJ STRONIE: Niemieccy zbrodniarze wojenni na usługach Stanów Zjednoczonych

Komentarze

REDAKCJA

Co Za Historia - nowoczesny portal historyczny. Udowadniamy, że przeszłość jest ciekawa!

3 Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.