Generał, który wykończył Niemców pod Moskwą i Stalingradem

Jednym z głównych sprawców smutnego losu 6. Armii gen. Friedricha Paulusa i triumfu wojsk sowieckich na froncie stalingradzkim był niewidzialny “dowódca”.  Był nim mianowicie Generał Mróz. Co więcej, już poprzedniej zimy sprawił on Wehrmachtowi lanie pod Moskwą i śmiertelnym chłodem owionął przekonanych o bliskim  zwycięstwie generałów niemieckich oraz ich wodza. Fragment książki Macieja Rosolaka “Tsunami historii. Jak żywioły przyrody wpływały na dzieje świata”


Mój śp. ojciec opowiadał mi sporo o swoich przeżyciach podczas wojny. Między wspomnieniami z kampanii wrześniowej, okupacji i powstania warszawskiego, znalazła się też historia o tym, jak zimą przełomu lat 1942 i 1943 słuchał w ukryciu radia moskiewskiego (za posiadanie i słuchanie radia Niemcy grozili – jak zresztą za niemal wszystko – karą śmierci). No więc opowiadał, że spiker oznajmiał radośnie o kotle stalingradzkim, w jakim znaleźli się Niemcy, i ze śmiechem mówił na koniec: – A u nas sorok piat’ gradusow moroza, ha ha ha! (a u nas 45 stopni mrozu!).

Komunikat z Moskwy był niezmiernie sugestywny. Zawierał satysfakcję z katastrofalnej sytuacji armii niemieckiej, otoczonej przez przeważające siły sowieckie, nie mogącej już liczyć na odsiecz, umierającej z ran, głodu i nieznanego w Niemczech mrozuw ruinach miasta lub na jego śnieżnych przedpolach. Satysfakcja płynęła też z faktu, że oto nam, Rosjanom, mrozy niestraszne; uczymy się z nimi żyć od dziecka, wiemy, jak się do nich przygotować i dziś także nasi żołnierze w watowanych kufajkach
i spodniach, w papachach oraz w filcowych walonkach śmieją mu się prosto w nos.


Generał Mróz


Niezależnie od propagandowego charakteru wypowiedzi moskiewskiego spikera, przekazana w niej została prawda o jednym z głównych sprawców smutnego losu 6. Armii gen. Friedricha Paulusa i triumfu wojsk sowieckich na froncie stalingradzkim. Był nim mianowicie Generał Mróz. Co więcej, już poprzedniej zimy sprawił on Wehrmachtowi lanie pod Moskwą i śmiertelnym chłodem owionął przekonanych o bliskim zwycięstwie generałów niemieckich oraz ich wodza.

Pod Moskwą 1941/1942

Joseph Goebbels zanotował w swym dzienniku pod datą 6 marca 1942 roku prawdziwe dane o stratach niemieckich na froncie wschodnim od 22 czerwca 1941 r. do 20 lutego 1942 r. W tym czasie poległo 199 448 żołnierzy, 70 8351 zostało rannych, a 44 342 zaginęło, a więc w większości dostało się do niewoli.
Goebbels szczególnie odnotowuje następujące straty: „zgłoszono 11 2627 przypadków odmrożeń, w tym 14 357 trzeciego i 62 000 drugiego stopnia.” I nieco dalej dodaje: „Liczba poszkodowanych przez odmrożenia jest jednak znacznie większa, niż pierwotnie zakładaliśmy.”

A już 24 stycznia „energicznie alarmował”, iż „z Górnego Śląska otrzymuję informacje, że przyjeżdżają tam ciągle transporty w nieogrzewanych wagonach towarowych. Ranni żołnierze leżą w pociągach bez opieki przez 70 do 80 godzin, częściowo z odmrożonymi członkami, bez koców i bez wyżywienia.”
Cienkie szynele, spodnie i kurtki mundurowe, nieocieplane buty skórzane, pięciopalczaste rękawiczki, brak ciepłej bielizny – to wszystko powodowało owe odmrożenia przy rosyjskim mrozie sięgającym poniżej minus 40 stopni Celsjusza.

Przy takim mrozie zamarzały benzynowe silniki samochodów, ciągników i czołgów. (Sowiecki czołg T 34 miał specjalnie dostosowany do niskich temperatur silnik Diesla, i choć zawodziły jego filtry powietrza, i miał szereg innych mankamentów, to jednak zimą 1941/1942 sprawdzał się lepiej od tanków niemieckich.) Nawet smary w karabinach zamarzały, a przed strzałem trzeba było oskrobywać z zamarzniętego smaru każdy nabój. Sam Hitler rozpaczał w końcu lutego 1942 r.: „Ile ja nerwów straciłem przez te trzy miesiące! Dziś można powiedzieć: przez pierwsze dwa tygodnie grudnia straciliśmy tysiąc czołgów, nawaliły dwa tysiące lokomotyw, wszystko zawiodło i nie kłamiąc wyszedłem na kłamcę. Mówiłem, że przyjadą pociągi, że kolej przywiezie wagony i lokomotywy, ale lokomotywy nie wytrzymały! Mówiłem, że przyjadą czołgi, ale czołgi siadły…” (cytat za A. Czubiński, Historia Drugiej Wojny Światowej 1939–1945). 

Towarzyszka Szaruga

Z początkiem jesieni niebo zasnuły chmury, rozpoczęły się ulewy, ziemia rozmiękła i oto niemieckie czołgi i działa utknęły w błocie, w jaki zamieniły się nieutwardzone w ogromnej większości drogi. Dowódca 2. Grupy Pancernej generał Heinz Guderian pisał: „Drogi błyskawicznie zamieniły się w kanały wypełnione błotem, które wydawało się nie mieć dna. Nasze pojazdy mogły się nimi przemieszczać jedynie w ślimaczym tempie i kosztem wielkiego zużycia silników”.

Wygląda na to, że dwumiesięczne opóźnienie agresji na ZSRS – spowodowane głównie porażkami Włochów na Bałkanach i koniecznością przeprowadzenia nieprzewidywanej wcześniej
wiosennej kampanii 1941 roku przeciw Jugosławii i Grecji – nie pozwoliło Niemcom na osiągnięcie strategicznych celów przed jesienią i zimą tego roku. Tak więc zanim jeszcze nadszedł Generał Mróz, Niemcom dała się we znaki Towarzyszka Szaruga, szczególnie dolegliwa w środkowej i północnej Rosji. Razem z nią przybywały zaś ze wschodu bitne dywizje syberyjskie, a także nowo utworzone,
po krótkim przeszkoleniu kierowane na front. Na Uralu ruszyły pełną parą fabryki zbrojeniowe, a z Murmańska, z Władywostoku oraz przez Persję płynęły hojne dostawy sprzętu (zwłaszcza ciężarówek!), amunicji, żywności i innego zaopatrzenia od Amerykanów (w ramach Lend Lease) i Brytyjczyków. I oto –
czego Niemcy absolutnie się nie spodziewali – Armia Czerwona w pełni się odrodziła.

Kiedy zawiodła ostatnia ofensywa na Moskwę, dowództwo niemieckie zapragnęło tylko jednego: w spokoju przezimować i wiosną ruszyć ponownie z nowymi siłami. Żołnierze Wehrmachtu nie zostali do zimy odpowiednio przygotowani. Lekkie szynele i furażerki nie wystarczały na wielkie mrozy, które
nadeszły z początkiem grudnia. Okazało się zresztą, że cieplejsza odzież znajdowała się w magazynach – ale na terenie Rzeszy czy Generalnego Gubernatorstwa. W Niemczech zgromadzono setki i tysiące futer ofiarowanych przez rodaków. Natomiast środki transportu, przeciążonego i tak dostarczaniem żołnierzy i sprzętu – okazały się zbyt szczupłe.

Sowiecka ofensywa

5 grudnia temperatura spadła na froncie pod Moskwą do minus 18 stopni, ale Niemcom nie dane było grzać się po chatach, ocieplanych bunkrach, czy choćby przy ogniskach. Oto wraz ze spadkiem temperatury spadła bowiem na nich niespodziewana ofensywa sowiecka. Była to ofensywa zwycięska. Odrzucono Niemców blisko 100 kilometrów od stolicy i zadano im dotkliwe straty. Porównajmy: Po siedmiu miesiącach natarcia w 1941 roku zginęło lub zostało rannych 200 tysięcy żołnierzy niemieckich. Natomiast po ataku zimy i Armii Czerwonej straty tylko jednego dnia wyniosły 76 tysięcy żołnierzy wyłączonych z walki w wyniku odmrożeń.

Jak pisze Martin Gilbert („Druga wojna światowa”), „Po nadejściu rosyjskiej zimy w grudniu 1941 r. tylko w ciągu jednego dnia,w wyniku odmrożeń ponad 14 tysięcy niemieckich żołnierzy przeszło amputację
kończyn. Nie wszyscy przeżyli operację. Kolejne 62 tysięcy odmrożeń sklasyfikowano jako umiarkowane, nie wymagały amputacji,lecz całkowicie wykluczały powrót żołnierza na front”.

Po pięciu dniach ofensywy zimna i wroga, 10 grudnia 1941 Guderian pisał w liście do żony: „Przeciwnik, wielkość kraju i plugawość pogody, wszystko to zostało dramatycznie niedocenione”. A to był dopiero początek. Zima na przełomie 1941/1942 roku należała do najcięższych w całej Europie. Ale na północny zachód od Moskwy średnia temperatura na początku 1942 roku wynosiła minus 35,5 stopnia Celsjusza, zaś 26 stycznia odnotowana została najniższa, wprost antarktyczna
temperatura: minus 52,8 stopnia Celsjusza.

Pod Stalingradem 1942/1943

Latem 1942 roku roku ważyły się losy wojny. Japończycy, mimo klęski pod Midway, nadal walczyli o Pacyfik. Rommel szykował uderzenie na Egipt. Na froncie wschodnim oczekiwano zmasowanego uderzenia na Moskwę, której zajęciu minionej zimy przeszkodziły najpierw deszcze, potem mrozy i wreszcie desperackie, ale nader skuteczne kontruderzenie Armii Czerwonej. Aby przechylić szalę zwycięstwa na froncie wschodnim i wygrać całą wojnę, Hitler – zamiast ponowić natarcie na Moskwę – postanowił uderzyć na południu Rosji

[Głosów:41    Średnia:3.2/5]
Komentarze

REDAKCJA

Co Za Historia - nowoczesny portal historyczny. Udowadniamy, że przeszłość jest ciekawa!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.