Gdyby Hitler trzymał się tych planów, mógłby wygrać wojnę? Apokaliptyczne wizje triumfu III Rzeszy

Japoński nalot na Pearl Harbor z 7 grudnia 1941 r. sprawił, że dotychczasowy konflikt przerodził się w międzykontynentalne starcie mocarstw. Zaledwie cztery dni później Stany Zjednoczone miały już kolejnego potężnego wroga – będącego prowodyrem wojny w Europie Adolfa Hitlera. Wielu Amerykanów zaczęło się wówczas poważnie obawiać, że przeciwnik przeprowadzi wkrótce inwazję lądową na ich ojczyznę.

W podgrzewaniu atmosfery paniki dużą rolę odgrywały rzecz jasna amerykańskie media, które informowały na bieżąco o sytuacji na frontach. A ta – mówiąc delikatnie – nie wyglądała zbyt optymistycznie: żołnierze cesarza Hirohito prowadzili na Pacyfiku swój azjatycki blitzkrieg, zaś Wehrmacht, który wywalczył Hitlerowi sporą część Europy, parł konsekwentnie na wschód. Chociaż nic nie wskazywało na to, aby ambicje terytorialne Japończyków i Niemców wykraczały poza hegemonię na ich własnych kontynentach, redakcja magazynu “Life” postanowiła przeanalizować, czy wróg jest w stanie przeprowadzić skuteczny atak na USA. I tak oto 2 marca 1942 r. na łamach gazety ukazał się artykuł opatrzony apokaliptycznym nagłówkiem “Teraz Stany Zjednoczone muszą walczyć o swoje życie”.

Wspomniany tekst miał być kontynuacją kontrowersyjnego artykułu pisarza science-fiction Philipa Wylie’go, traktującego o porażce Wuja Sama w toczącej się wojnie. Redakcja “Life” nie bez powodu powołała się właśnie na niego – Wylie już wcześniej dał się poznać jako autor katastroficznych wizji przyszłości (w późniejszym czasie pisarz pochylał się m.in. nad kwestią “nuklearnego holokaustu”). 

Przepis na podbicie USA

Artykuł rozpoczynał się od alarmującego stwierdzenia: “Patrzysz na pierwszy niemiecki pocisk, który podczas tej wojny wylądował na Półkuli Zachodniej. Zanim się ona skończy, zobaczysz ich jeszcze bardzo wiele”. Było to bezpośrednie nawiązanie do fotografii głównej, na której widać niemiecką torpedę wystrzeloną przez U-Boota w pobliżu holenderskiej wyspy Aruba położonej na Morzu Karaibskim. Najciekawszym elementem omawianej publikacji były jednak przede wszystkim grafiki, a konkretnie – sześć map prezentujących różne scenariusze zmasowanego ataku Państw Osi na Stany Zjednoczone. Do każdej z nich dołączono krótki komentarz opisujący założenia danego planu.

Plan #1 

Wariant ten zakładał, że Japończycy dotrą metodą “żabich skoków” w okolice północnego Pacyfiku i po opanowaniu leżących u wybrzeży Alaski Aleutów przeprowadzą główne natarcie na zachodni brzeg USA. Według redakcji “Life” przeciwnik miał w tym wariancie wykorzystać straty Amerykanów po ataku na Pearl Harbor. W tym samym czasie niemiecka marynarka wojenna miała bombardować wschodnie wybrzeże. Kluczowe dla powodzenia tej operacji było opanowanie Indii Wschodnich (obecnej Indonezji), skąd startowałyby japońskie samoloty osłaniające statki płynące w kierunku Ameryki. Kolejnym punktem był atak na USA przy pomocy tzw. “piątej kolumny”, czyli wrogów wewnętrznych. “Japończycy opanowują na zachodnim wybrzeżu przemysł lotniczy, stocznie i szyby naftowe. Następnie Niemcy wkraczają od wschodu” – podsumowała finał tej operacji redakcja “Life”.


Plan #2

Ten scenariusz się na opanowaniu przez Japończyków Hawajów, gdzie mieliby założyć wypadowe bazy morskie i lotnicze. Z Pearl Harbor ruszyłby następnie frontalny atak w kierunku San Francisco. Aby zmylić przeciwnika w kwestii miejsca lądowania, Japończycy mieli przeprowadzić kilka sfingowanych ataków na: Los Angeles, Seattle i Kanał Panamski. Redaktorzy “Life” ocenili ten wariant jako trudny do zrealizowania.


Plan #3

Wariant ten polegał na opanowaniu wysp Galapagos, ataku na Kanał Panamski i wylądowaniu wroga w Ekwadorze. Następnie Japończycy mieliby wyruszyć z południowego Pacyfiku w kierunku zachodniego wybrzeża Ameryki, zdobywając kolejno: Los Angeles, San Francisco i Seattle. Podobnie jak w przypadku pierwszego planu inwazję miały wspomagać uderzenia niemieckie oraz ataki wewnętrznych wrogów Wuja Sama.


Plan #4 

Kolejny atak na USA analizowany przez redakcję “Life”  był nawiązaniem do szeroko dyskutowanej w kręgach polityków i dziennikarzy kwestii utraty przez Brytyjczyków kontroli nad Kanałem Sueskim oraz Cieśniną Gibraltarską. Zgodnie z tym scenariuszem wrogowie przejmują inicjatywę strategiczną na Morzu Śródziemnym, a następnie połączone floty Japonii, Niemiec i Francji Vichy odnoszą zwycięstwo w bitwie na Atlantyku.

Następnym punktem operacji było zdobycie Trynidadu oraz miasta Natal w Brazylii, skąd inwazja miała skierować się na północ i dosłownie “wylać się” w okolicach delty rzeki Missisipi. Drogę do zwycięstwa miały oprócz tego otworzyć napady na brytyjską marynarkę dokonywane przez startujące z Norwegii niemieckie samoloty i okręty.

Plan #5

Ten plan również został określony przez redakcję “Life” jako trudny do zrealizowania. Operacja ta była uzależniona od zdobycia kontroli nad Morzem Śródziemnym i zastosowania metody “żabich skoków” na Atlantyku. Połączone siły Państw Osi miałyby opanowywać kolejne wyspy i archipelagi: Azory, Maderę, Wyspy Kanaryjskie i Bermudy. Następnie doszłoby do uderzenia na port Norfolk we wschodniej Wirginii oraz sabotowanych ataków “piątej kolumny”. Redaktorzy założyli, że w inwazji wzięłoby udział 25 niemieckich statków, przewożących 4 dywizje (ok. 40 tys. – 60 tys. żołnierzy).


Plan #6

Ostatni scenariusz został określony przez “Life” jako “klasyczna inwazja w dół rzeki Świętego Wawrzyńca oraz Zatoki Hudsona”. Powodzenie tego scenariusza zależało od opanowania Grenlandii i Islandii oraz zablokowania Royal Navy przez niemieckie łodzie podwodne i samoloty. Po spełnieniu tych warunków nastąpiłby główny atak na USA od północy kraju, a Niemcy – jak pisał “Life” – “mogliby z łatwością zbombardować Chicago, Detroit i Akron” oraz siać spustoszenie w Midwest (Środkowym Zachodzie USA).


Atak na USA: fikcja kontra rzeczywistość

Powyższe koncepcje stanowią dziś bardzo ciekawe źródło historyczne, oddające nastroje, które zdominowały ówczesne społeczeństwo amerykańskie. Jeśli weźmiemy jednak pod uwagę panujące realia oraz możliwości militarne Państw Osi, nie powinniśmy mieć wątpliwości, że wszystkie te plany nie miały najmniejszych szans powodzenia. Co ciekawe, w pewnym momencie Niemcy i Japończycy rzeczywiście rozważali przeprowadzenie niezależnych od siebie inwazji na Stany Zjednoczone. U schyłku globalnego konfliktu oba państwa wypracowały rozwiązania, które – przynajmniej w teorii – pozwalały im się zbliżyć do wybrzeży Ameryki i rozpocząć atak na USA.

Zgodnie z oczekiwaniami Marszałka Rzeszy Hermanna Göringa opracowano w ramach programu o nazwie Amerika Bomber nowoczesne konstrukcje Me 264 oraz Ju 390 (powstały prototypy). Prowadzono również prace teoretyczne nad wizjonerskimi projektami bombowca odrzutowego w układzie latającego skrzydła Horten H. XVIII. Doświadczenie zdobyte przy projektowaniu H.XVIII wykorzystano potem przy legendarnym Ho 229.


Czytaj także: Amerykańskie kreskówki w służbie wojennej propagandy. Tak Disney i bracia Warner naśmiewali się z Hitlera

atak na usa


Japończycy postanowili natomiast zaatakować USA przy użyciu podwodnych lotniskowców dalekiego zasięgu I-400. Militaryści przygotowali nawet plan operacji o kryptonimie “PX”, zgodne z którym atak miał się rozpocząć 26 marca 1945 r. od desantu na zachodnie wybrzeże Stanów Zjednoczonych. Inwazja zakładała wykorzystanie broni biologicznej: groźnych szczepów bakterii rozsiewanych przez samoloty oraz żołnierzy zarażonych dżumą i cholerą.

Atak na USA w literaturze

Według oficjalnej wersji przygotowania do tej akcji zostały w ostatniej chwili przerwane przez gen. Umezu Yoshijiro, szefa japońskiego Sztabu Generalnego, który tak tłumaczył się później z podjętej decyzji: “Jeśli doszłoby do wybuchu wojny biologicznej, jej skala przerosłaby rozmiary konfliktu między Japonią i Ameryką; wywiązałaby się walka ludzkości z bakteriami, która nie miałaby końca. Naraziłoby to Japonię na pogardę całego świata”.

Nawet jeśli Yoshijiro mówił prawdę, to i tak jest mało prawdopodobne, aby dopłynięcie do kontynentu amerykańskiego i przeprowadzenie skutecznego desantu było w zasięgu możliwości Japończyków. Studiując rzeczywiste plany Państw Osi nasuwa się w zasadzie tylko jeden wniosek: ich podstawy były równie nieprawdopodobne, jak te zaprezentowane przez magazyn “Life”.

Przerażająca wizja podbicia Stanów Zjednoczonych przez Hitlera i japońskich militarystów stała się dla Philipa K. Dicka inspiracją do napisania powieści science-fiction “Człowiek z Wysokiego Zamku”. W wizji pisarza Państwom Osi udaje się podbić USA i podzielić je między sobą na dwie strefy wpływów: Japońskie Stany Pacyficzne oraz tzw. Większą Rzeszę Nazistowską. W 2015 r. Amazon Studios wypuściło pierwszy sezon serialu będącego luźną adaptacją powieści Dicka. Produkcja, którą polscy widzowie mogą oglądać na platformie Netflix, od samego początku cieszyła się dużym zainteresowaniem. 


Zdjęcie główne: Mapa podziału Stanów Zjednoczonych stworzona na podstawie powieści Philipa K. Dicka “Człowiek z Wysokiego Zamku” / Fot. By Rama (Own work), [CC BY-SA 2.0 fr], via Wikimedia Commons

ADAM GAAFAR

Redaktor naczelny portalu Co Za Historia. Interesuje się dziejami propagandy politycznej oraz historią II wojny światowej. Publikował m.in. w Focusie Historia, Wirtualnej Polsce i tygodniku Wprost.

1 Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.