Gangster, na którym wzorowali się twórcy “Człowieka z blizną”. To na nim oparto postać zabójcy Montany

Alejandro Sosa – boliwijski baron narkotykowy grany przez Paula Shenara w filmie “Człowiek z blizną” – był jednym z najbliższych wspólników Tony’ego Montany. Z czasem gangsterzy popadli w ostry konflikt i Sosa wysłał na Montanę armię zabójców. Wpływowy boliwijski gangster nie był jednak postacią całkowicie fikcyjną.


“Ty masz problem Tony. I my też mamy problem” – po wypowiedzeniu tych słów boliwijski król kokainy przedstawił Montanie powiązania pomiędzy handlarzami narkotyków i boliwijskim rządem. Problemem Sosy i jego wspólników był wścibski dziennikarz, którzy zamierzał wyjawić ich sekret. W powietrzu wisiała międzynarodowa afera. Poza Tonym Montaną wszystkie postacie widoczne w tej scenie – jak również cały przedstawiony w niej wątek – były autentyczne. Na potrzeby  filmu zmieniono jedynie nazwiska i niektóre z piastowanych stanowisk…

1 marca 1981 r. amerykański senator z Arizony, Dennis DeConcini zdemaskował w nadawanym przez stację CBS programie “60 minut” boliwijskich polityków, którzy zbijali prywatne fortuny na współpracy z jednym z największych producentów kokainy na świecie. W proceder zamieszani byli najwyżsi przedstawiciele władzy na czele z prezydentem Luisem Garcią Mezem i ministrem spraw wewnętrznych Luisem Arcą Gomezem. 

–  Ci ludzie są zaangażowani nie tylko w przemyt kokainy… oni to wszystko organizują – przekonywał senator na antenie. Podobnie jak jego filmowy odpowiednik, kilka dni po emisji programu DeConcini  musiał korzystać z ochrony. Gangsterzy kilka razy wysłali mu bowiem wiadomości, w których grozili, że jeśli się nie wycofa, to pożegna się ze swoim życiem.  Alejandro Sosa

Bliski współpracownik Escobara

Sprawcą całego zamieszania był kokainowy magnat – 49-letni Boliwijczyk Roberto Suárez Goméz, człowiek na którym oparto postać Alejandro Sosy. W latach 80. ubiegłego wieku jego narkotykowe imperium było już największym kartelem w kraju. W tym czasie Goméz został też uznany za największego producenta kokainy na świecie! Afera wykryta przez amerykańskiego senatora posiadała zatem bardzo wysoką rangę, a jej ujawnienie musiało zakończyć się publicznym skandalem.

I zakończyło się – telewizyjny wywiad z DeConinim doprowadził do izolacji Boliwii na arenie międzynarodowej oraz wycofania się prezydenta Ronalda Reagana z jakiejkolwiek współpracy z tym krajem. Zaledwie 5 miesięcy od emisji programu liczne protesty w Boliwii doprowadziły ostatecznie do obalenia reżimu prezydenta Garcii Mezy. 

Roberto Goméz powiększał swój majątek w błyskawicznym tempie. W latach 70. zarabiał minimum 400 mln dolarów rocznie. Niemal od początku współpracował z Pablem Escobarem , będąc jednym z głównych dostawców kokainy dla kolumbijskiego kartelu z Medellin.  Kilogram narkotyku kosztował u Suareza 9 tys. dolarów. Tymczasem Escobar zamawiał ją całymi tonami… Zależności pomiędzy nim a Escobarem również zostały luźno przedstawione w filmie “Człowiek z blizną” (gdzie Pabla zastępuje po prostu Tony Montana). Alejandro Sosa

Alejandro Sosa

Roberto Suárez Goméz / Fot. Wikimedia Commons

Na tym potęga Gomeza się oczywiście nie kończyła. Wiedział, że prowadzenie narkotykowego biznesu na taką skalę nie umknie uwadze agentom DEA. Aby się przed nimi bronić założył więc… własne wojsko. Przemytnik posiadał  siły powietrzne, prywatną armie złożoną z 1500 żołnierzy oraz zatrudniał wyszkolonych najemników z Libii. 

Kokainowy kowboj obala rząd

Jedną z najbardziej zuchwałych akcji Suareza było sfinansowanie puczu wojskowego w Boliwii,, który wybuchł w 1980 r. Przy wsparciu argentyńskiej dyktatury król kokainy doprowadził do bankructwa poprzedni boliwijski rząd oraz ustanowienia dyktatury w kraju. To właśnie ten zamach wyniósł do władzy przyszłych wasali Suareza – generała Garcii Mezy i pułkownika Luisa Gomeza(który był jednocześnie kuzynem Suareza).

Chociaż dyktatura chroniąca interesy boliwijskiego króla kokainy przeprowadzała zabójstwa politycznych przeciwników, sam Suarez stronił od przemocy. Podobnie jak znany amerykański gangster Meyer Lansky, uważał, że należy używać jej tylko w ostateczności, gdyż nie wpływa ona dobrze na prowadzoną przez niego działalność przestępczą.

Przemoc miała być zresztą jednym z powodów, dla których w latach 80. zaczął oddalać się od Escobara. W tym czasie Pablo organizował bowiem głośne zamachy terrorystyczne, za pomocą których zamierzał wywierać naciski na kolumbijski rząd. Przekonania Suareza nie przeszkadzały mu jednak współpracować z człowiekiem, który miał na sumieniu znacznie więcej istnień niż Escobar. Wśród wspólników boliwijskiego króla kokainy znalazł się bowiem także niemiecki zbrodniarz wojenny – nazywany “katem Lyonu” esesman Klaus Barbie. 

Polowanie na Suareza

O tym jak duże było imperium boliwijskiego narkobarona świadczy najlepiej fakt, że w 1986 r. Boliwia była producentem 1/3 kokainy wysyłanej do Europy i USA, a większość narkotyku pochodziła właśnie z plantacji Suareza. Nic więc dziwnego, że agenci DEA  oraz nowy rząd, powołany po obaleniu wojskowego reżimu, zaczęli z czasem deptać przemytnikowi po piętach. 

W końcu przeciwnicy gangstera uderzyli w jego najczulszy punkt – w 1981 r. aresztowano w Szwajcarii jego najstarszego syna Roberto “Robby’ ego” Levy’ ego, a następnie ekstradowano do USA. Był to tak duży cios dla Suareza, że zaraz po tym wydarzeniu napisał nawet list do znienawidzonego Reagana. Błagając w nim o objęcie Roberto amnestią, obiecał spłacić cały zagraniczny dług Boliwii: 3,8 mld dolarów. Amerykanie nigdy nie odpowiedzieli jednak na tę ofertę. 


Alejandro Sosa


Dopóki działalność Suareza nie była zbyt głośna, nie musiał się niczym martwić – tym bardziej, że nie uczestniczył w krwawych wojnach gangów i nie wypowiadał wojny państwu (jak robił to Escobar). W lipcu 1988 r.  rząd postanowi jednak w końcu się z nim rozprawić. Armia gangstera nie uchroniła go przed atakiem boliwijskiej policji, która znalazła potem w jego hacjendzie prawie 2 tony kokainy. Głośne schwytanie przestępcy zwróciło uwagę Amerykanów, którzy zabiegali o jego ekstradycję do Stanów. Być może obawiali się, że rodacy potraktują go zbyt łagodnie…

Ostatecznie Suarez został skazany na 15 lat więzienia, ale odbył tylko połowę kary. Zwolniony za dobre sprawowanie przekonywał, że w więzieniu związał się z Chrystusem. Wielokrotnie wyrażał żal za swoje zbrodnie oraz dawną działalność przestępczą. Po wyjściu z więzienia został filantropem, a dużą część swojego majątku przeznaczył na budowę domów dla ubogich Boliwijczyków. 


Czytaj także: W “Ojcu chrzestnym” wcielił się w rolę prawdziwego gangstera. Po premierze odebrał od niego telefon

Alejandro Sosa

[Głosów:1    Średnia:5/5]
Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.