Ataki Polaków, o których historia milczy! Śmiercionośna broń przed którą drżeli Niemcy

Jeszcze do niedawna panowało powszechne przekonanie, że podczas II wojny światowej nie stosowano w Europie broni biologicznej i chemicznej. Nowe badania historyczne kwestionują jednak ten pogląd.

Główny polski ruch oporu ZWZ (Związek Walki Zbrojnej), przemianowany w 1942 r. na AK (Armię Krajową), wykorzystywał tego rodzaju broń przeciwko okupacji hitlerowskiej w Polsce, jak również przeciwko celom wewnątrz III Rzeszy. Radzieccy partyzanci także używali broni biologicznej i chemicznej, choć skala jej zastosowania nie jest dziś dokładnie znana.

Tłem omawianego zagadnienia są wydarzenia z czasów I wojny światowej, gdy broń chemiczna była powszechnie używana na polu bitwy. Broń biologiczna również miała zastosowanie w trakcie tego konfliktu, ale już w sposób niejawny przez niemieckich (i w mniejszym stopniu francuskich) sabotażystów. Ich celem było nie tyle atakowanie ludzi, ile infekowanie i zabijanie zwierząt, takich jak wykorzystywane na frontach konie. Propozycja użycia Zeppelinów do rozpylania bakterii Yersinia Pestis (wywołującej dżumę) została odrzucona przez niemieckie dowództwo w 1916 r.

Po wojnie używanie broni chemicznej i biologicznej zostało zakazane przez protokół genewski (1925 r.). W rzeczywistości kilka państw nadal przygotowywało się jednak do zastosowania tej broni w przyszłych działaniach wojennych.

Podczas gdy broń chemiczna ugruntowała swoja pozycję jako skuteczny oręż podczas I wojny światowej, opinie o broni biologicznej były już mocno podzielone. Informacje o tajnym stosowaniu broni biologicznej przez Niemców i Francuzów były podawane do publicznej wiadomości stopniowo, a wielu ludzi całkowicie odrzucało możliwość używania patogenów podczas działań wojennych.

Na korzyść broni biologicznej działał jednak fakt, że choroby przez stulecia pustoszyły całe armie. Podczas francuskiej inwazji na Rosję w 1812 r. Napoleon Bonaparte stracił z powodu tyfusu 200 tys. swoich najlepszych żołnierzy, a wielkie niemieckie ofensywy na froncie zachodnim w 1918 r. były hamowane przez epidemię grypy, która według szacunków doprowadziła wówczas do śmierci od 50 mln do 100 mln ludzi na całym świecie. Czynniki biologiczne mogą zatem – jeśli są odpowiednio kontrolowane przez naukę – okazać się decydujące na polu bitwy.

Wbrew protokołowi genewskiemu

Kilka europejskich państw rozpoczęło tajne badania nad bronią biologiczną w latach 20. i 30. XX w. Program rozwoju tego rodzaju broni zainicjowała m.in. Francja, która wznowiła go następnie w 1934 r. po tym, jak tamtejszy rząd otrzymał fałszywą informację o tajnych niemieckich eksperymentach, mających rzekomo na celu obserwację rozprzestrzeniania się bakterii w paryskim metrze. W rzeczywistości w okresie międzywojennym armia niemiecka nie była zainteresowana szeroko zakrojonymi doświadczeniami nad mikrobami, a w 1942 r. Adolf Hitler wstrzymał program badań nad bronią biologiczną. Powód, dla którego wódz III Rzeszy podjął taką decyzję nie jest znany, ale możliwe, że był związany z ustaleniem priorytetu na rozwój broni chemicznej.

Wydaje się natomiast oczywiste, że największy program rozwoju broni biologicznej w Europie został stworzony przez Związek Radziecki. Historia radzieckich badań nad mikrobami rozpoczęła się w 1918 r., kiedy z inicjatywy Armii Czerwonej powstało Centralne Weterynaryjne Laboratorium Bakteriologiczne, przemianowane trzy lata później na Centralną Stację Mikrobiologiczną. W 1924 r. założono natomiast radziecki Weterynaryjny Instytut Mikrobiologiczny.

Zgodnie z raportem brytyjskiego wywiadu z 1 października 1924 r. komisarz ludowy spraw wojskowych i marynarki wojennej Lew Trocki uzasadniał wdrożenie owego programu tym, że wrogowie Związku Radzieckiego nie zawahają się użyć broni chemicznej i biologicznej w następnej wojnie. Miał wtedy podobno powiedzieć:

Rozpoczęliśmy już eksperymenty z dżumą, cholerą i pałeczkami duru brzusznego (tyfusu – przyp. red.). W Leningradzie eksperymenty… (fragment nieczytelny) pokazały, że możliwe jest zaatakowanie naszego wroga za pomocą bomb bakteryjnych zrzucanych z samolotów. Nasi agenci (fragment nieczytelny) i na tyłach wroga zostaną zaopatrzeni w odpowiednie środki (słowo nieczytelne) rozprzestrzeniające infekcję wśród wroga oraz w centrum przemysłowym […]”.

Polski program badawczy

Polska, która ściśle współpracowała z wywiadem japońskim, miała pełny obraz radzieckich prac nad mikrobami. W tym samym czasie rząd w Warszawie – podobnie jak Francja – został najprawdopodobniej zmylony przez informacje głoszone przez przeciwników nazizmu o rzekomym niemieckim programie rozwoju broni biologicznej. W efekcie Polska – reagując na rosnące zagrożenie – odegrała dużą rolę w kształtowaniu protokołu genewskiego.

Mniej więcej w tym okresie Oddział II (wywiad wojskowy) polskiego Sztabu Generalnego powołał tajne laboratorium badań nad bronią biologiczną w warszawskim zakładzie chemicznym. Początkowo polski program był przede wszystkim nastawiony na defensywę, ale stopniowo podejmowano próby rozwoju broni wykorzystującej groźne mikroby.

W 1937 r. w ramach programu pracowało już siedmiu oficerów i blisko sześćdziesięciu naukowców i techników, dysponujących budżetem ok. pół miliona złotych. Aby lepiej zobrazować skalę tego przedsięwzięcia, warto nadmienić, że zainicjowany przez Węgrów program badań nad bronią biologiczną został uruchomiony dopiero w 1938 r. i pracowało nad nim tylko sześciu techników ulokowanych w przekształconym magazynie artylerii w Budapeszcie. Ostatecznie obiekt ten został zniszczony podczas nalotu w 1944 r.

Konspiracyjne użycie broni biologicznej i chemicznej przez Polaków rozpoczęło się niemal natychmiast po niemieckiej i sowieckiej agresji. Wiosną 1940 r. polski ruch oporu wysłał do siedziby gestapo w Warszawie listy z bakteriami Bacillus anthracis (laseczkami wąglika – przyp. red.), a rok później stosowanie mikrobów w działaniach sabotażowych zostało znacznie zintensyfikowane. Z czasem dowódca polskiego ruchu oporu, generał Stefan Rowecki, raportował jednak do Rządu RP na uchodźstwie, że pojawiły się problemy z używaniem broni biologicznej i zasugerował stopniowe przejście do stosowania „toksyn”.

W istocie niemieckie rejestry (w tym raporty laboratoryjne) potwierdzają, że żołnierze ZWZ i AK używali w czasie wojny wielu różnych substancji biologicznych i chemicznych. Dla przykładu „Lost” (niemieckie słowo oznaczające gaz musztardowy) był umieszczany w czekoladzie celem zatrucia Niemców. Według jednego z polskich źródeł, grupa Kedyw (Kierownictwo Dywersji) przeprowadziła w imieniu AK 6 410 ataków z użyciem toksyn i bakterii w latach 1943 -1944. Niestety nie wiadomo, ile z tych ataków zakończyło się sukcesem i czy zaowocowały one stratami wśród Niemców.

Zagadki wojny

Znacznie mniej wiadomo o sowieckim użyciu broni chemicznej i biologicznej w czasie wojny. Według źródeł niemieckich radzieccy komandosi z NKWD otrzymali jesienią 1941 r. rozkaz użycia arszeniku na froncie, a historyk Aleksandr Gogun zdołał udowodnić w swojej książce „Komandosi Stalina” (w Polsce znanej pod tytułem „Partyzanci Stalina na Ukrainie” – przyp. red.), że sowieccy partyzanci używali na Ukrainie arsenu i bakterii.

Raport radziecki wspomina, że lekarz Fiodor Michaiłow zastosował Rickettsia prowazekii (pasożyta wywołującego tyfus plamisty) do zabicia ponad setki wrogów. Doktor Michaiłow został ostatecznie schwytany i stracony przez Niemców na terenie Ukraińskiej SRR w 1942 r.

Wiadomo także, że pod koniec 1943 r. lub na początku 1944 r. zamachowcy z NKWD podjęli nieudaną próbę zabicia Curta von Gottberga, Komisarza Generalnego Białoruskiej SRR, przy użyciu pocisków zawierających toksynę akonitynę. Należy także odnotować, że czescy sabotażyści stosowali Salmonella typhi (pałeczek wywołujących dur brzuszny – przyp. red.) do infekowania kawy. Według źródeł niemieckich podczas wojny wykryto 60 takich przypadków.

Podsumowując, istnieją pewne dowody wskazujące na używanie broni biologicznej i chemicznej w Europie Wschodniej podczas II wojny światowej. Z łatwością można udokumentować wykorzystywanie tej broni przez Polaków, mniej jasny jest z kolei zakres jej stosowania przez Sowietów. Użycie jej przez Czechów jest natomiast praktycznie nieznane.

Chociaż wydaje się jasne, że wykorzystywanie broni biologicznej i chemicznej przez polski ruch oporu było powszechne, nie jest możliwe ustalenie skuteczności tych ataków. Informacje zawarte w źródłach niemieckich opisują polskie i radzieckie zastosowanie tego rodzaju broni, ale na podstawie tych materiałów nie można  dokładnie stwierdzić, ile osób zachorowało lub zmarło w wyniku omawianych działań.

Temat przedstawiony w niniejszej pracy powinien być jednak niewątpliwie przedmiotem dalszych badań.

 

Dr Robert Petersen, Centre for Biosecurity and Biopreparedness (CBB): www.biosecurity.dk.

Śródtytuły pochodzą od redakcji. 

Zdjęcie główne: Brytyjscy żołnierze oślepieni przez gaz trujący, 1918 r. / Fot. Wikimedia Commons

 

[Głosów:30    Średnia:3.1/5]
Komentarze

DR ROBERT PETERSEN

Autor jest pracownikiem Centre for Biosecurity and Biopreparedness (CBB) - duńskiej instytucji rządowej ds. bezpieczeństwa biologicznego powołanej w 2001 r. jako część organizacji bezpieczeństwa narodowego. Głównym zadaniem CBB jest koordynacja działań przeciwstawiających się bioterroryzmowi i organizacja szkoleń z zakresu sytuacji kryzysowych. Decyzją duńskiego parlamentu wszystkie firmy na terenie kraju, pracujące z substancjami, które mogą być wykorzystane do produkcji broni biologicznej, muszą uzyskać specjalną licencję CBB.

2 Comments

  • “czescy sabotażyści stosowali Salmonella typhi (pałeczek wywołujących dur brzuszny – przyp. red.) do infekowania kawy. Według źródeł niemieckich podczas wojny wykryto 60 takich przypadków.” ….”Użycie jej przez Czechów jest natomiast praktycznie nieznane”

    Pewnie perfidni naziści zalewali kawę wrzątkiem

  • A gdzie info o lekarzu dr. Witaszku z Poznania i iperycie w musztardzie, są potwierdzone ofiary.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.