Dlaczego wojna nie wybuchła 26 sierpnia 1939 r.?

Pierwotnie Hitler planował zaatakować Polskę 26 sierpnia. W wyniku pewnych okoliczności termin inwazji przesunięto jednak o kilka dni.  Fragment książki Aleksandra Bregmana “Najlepszy sojusznik Hitlera”


W czasie wizyty Ribbentropa w Moskwie Hitler przebywał w Berchtesgaden. Tam, w przededniu podpisania paktu niemiecko-sowieckiego, oznajmił swoim generałom decyzję uderzenia na Polskę. Nie czekał nawet na samo podpisanie. Zgodę Stalina na przyjazd Ribbentropa i na zawarcie traktatu uważał za zielone światło dla puszczenia w ruch swojej maszyny wojennej. Wydawało mu się, że cel, jaki sobie nakreślił, został osiągnięty. Był przekonany, że będzie mógł się rozprawić z Polską bez narażenia się na konflikt z Wielką Brytanią i Francją; było dla niego nie do pomyślenia, aby ruszyły się one w tej sytuacji.

Przemawiając do generałów 22 sierpnia Hitler omówił elementy swej decyzji, przy czym tak ocenił znaczenie paktu z Sowietami:

“Nieprzyjaciel miał inną jeszcze nadzieję, że Rosja stanie się naszym wrogiem po podboju Polski. Nieprzyjaciel nie liczył się z moją zdolnością do podejmowania decyzji. Nasi nieprzyjaciele to nędzne robaki. Widziałem ich w Monachium. (…) Byłem przekonany, że Stalin nigdy nie przyjmie oferty angielskiej. Rosja nie ma żadnego interesu w utrzymaniu Polski a Stalin wie, że (wojna) to koniec jego reżymu, niezależnie od tego, czy jego wojsko wyjdzie z wojny zwycięskie czy pobite. Dymisja Litwinowa była decydująca. (…) Teraz Polska znalazła się w tej sytuacji, w jakiej chciałem ją mieć”.


kampania wrześniowa


Nie może być wątpliwości, co Hitler miał na myśli: Polska, w swej beznadziejnej sytuacji wojskowej, ma do wyboru albo kapitulację albo walkę w odosobnieniu. Hitler dodał, że „początek zostanie wyznaczony prawdopodobnie na sobotę rano”. Nazajutrz nastąpiło formalne potwierdzenie. Po konferencji Naczelnego Dowództwa szef sztabu gen. Halder notował: „Dzień X ostatecznie ustalony na 26 (sobota). Godzina Y: 04.30??–04.15??…”.

W oczekiwaniu na upadek rządów Francji i W. Brytanii 

Hitler, któremu śpieszyło się i który uważał 1 września za najpóźniejszy termin dla rozpoczęcia działań przeciw Polsce, nie chciał tracić nawet paru dni. Rozkaz ataku wymagał jeszcze potwierdzenia, które musiało nastąpić najpóźniej o godz. 15.00 poprzedniego dnia. Dzień 25 sierpnia miał się okazać najbardziej dramatycznym w całym okresie ostatnich dni pokoju.

24 sierpnia po południu Hitler powrócił do Berlina, aby kierować osobiście ostatnimi przygotowaniami do ataku, a zarazem aby podjąć ostateczną próbę odizolowania Polski. Jednocześnie Ribbentrop przyleciał z Moskwy i natychmiast zgłosił się do Führera z raportem o swej podróży. W kołach kierowniczych Trzeciej Rzeszy, świadomych, że wojna ma się zacząć 26 sierpnia nad ranem, napięcie osiąga punkt szczytowy. 

Według relacji świadków Hitler był w owych dniach, od chwili nadejścia zgody Stalina na przyjęcie Ribbentropa aż do popołudnia 25-tego, w doskonałym humorze. Nie tylko był  przekonany, że Wielka Brytania nie zdecyduje się na wojnę, ale oczekiwał nawet upadku rządów tych krajów. Ale zamiast wiadomości o dymisji rządu brytyjskiego z Londynu przyszedł jedynie tekst oświadczenia Chamberlaina w Izbie Gmin, nie pozostawiającego wątpliwości, że Wielka Brytania zdecydowana jest wypełnić swoje zobowiązania wobec Polski i wypowiedzieć wojnę. 

Hitler nie był wszakże bynajmniej przekonany, że jest to ostatnie słowo Wielkiej Brytanii. Nie mógł uwierzyć, by jego pakt ze Stalinem nie podziałał hamująco na rząd brytyjski. Uznał jednak za konieczne podjąć dalsze kroki dla pozyskania W. Brytanii i Francji. W południe wezwał do siebie ambasadora brytyjskiego Hendersona, którego przyjął o godz. 13.30. W rozmowie z nim ofi arowuje Wielkiej Brytanii współpracę i gwarancję jej imperium, którego wojska niemieckie gotowe są bronić. Zapewnia, że granica zachodnia Niemiec jest ostateczna i że gotów jest pójść na redukcję zbrojeń. Proponuje, by Henderson poleciał do Londynu z tą ofertą. Rozmowa kończy się o godz. 14.30. 

Rozkaz wojny wydany…

Zaraz potem Hitler przyjmuje ambasadora Włoch Attolico, spodziewając się, że przyniesie on zgodę Mussoliniego na niemieckie plany wojenne. Poprzednio już Hitler wystosował pismo do dyktatora włoskiego, tłumacząc, jakim ogromnym sukcesem dla osi Berlin-Rzym jest pakt moskiewski, wskazując, że Rumunia nie jest już w stanie wziąć udziału w wojnie przeciw Niemcom i Włochom, niedwuznacznie zapowiadając rychłe działania przeciw Polsce i dając wyraz nadziei na „zrozumienie” ze strony Włoch. Okazało się jednak, że z Rzymu nie przyszła jeszcze odpowiedź.

Tymczasem nadeszła godzina trzecia po południu – ostatni termin dla potwierdzenia rozkazu ataku na Polskę, jeśli operacje mają zacząć się nazajutrz o świcie. Hitler tak jest pewny siebie, tak spokojny, że odpowiedź Mussoliniego wypadnie po jego myśli, a „wspaniałomyślna” oferta podziała na Brytyjczyków, że o godz. 15.02 wydaje rozkaz wojenny. Brytyjczyków, że o godz. 15.02 wydaje rozkaz wojenny. Po południu Hitler przyjął ambasadora francuskiego Coulondre. Zanim jednak ten przybył do gmachu kanclerskiego, zakomunikowano Hitlerowi wiadomość z Londynu, że za godzinę czy dwie nastąpi podpisanie formalnego sojuszu anglo-polskiego.

Do tej pory W. Brytania nie spieszyła się z jego podpisaniem, ale teraz uznała, że będzie to najwłaściwsza forma odpowiedzi na pakt Ribbentrop-Mołotow i że w ten sposób najpewniej rozwieje nadzieje niemieckie na ograniczenie konfliktu do jednego rejonu Europy. Jak zapewnia tłumacz Hitlera dr Schmidt, wiadomość zrobiła na nim duże wrażenie i podczas rozmowy z Coulondre Hitler był myślami gdzie indziej. 

… i odwołany

O 17.30, po wyjściu ambasadora francuskiego, przybył znowu Attolico, aby wręczyć odpowiedź włoską. Była ona dla Hitlera gromem z jasnego nieba. Duce zawiadamiał, że Włochy nie są gotowe do wojny, która była przewidywana dopiero na rok 1942 i że wobec tego zachowają neutralność, chyba że dostaną natychmiast od Niemiec konieczne dostawy wojskowe i surowce.

Tak więc w ciągu niewielu godzin dwa ciosy spadły na Hitlera. Traktat sojuszu między W. Brytanią i Polską przekreślał nadzieje wiązane z nową ofertą, przesądzając, że atak na Polskę oznaczać będzie wojnę z W. Brytanią i Francją. Jednocześnie odpowiedź Mussoliniego oznaczała, że Niemcy tę wojnę prowadzić będą musiały same. Efekt tych dwóch wydarzeń był tak wielki, że natychmiast – o godz. 19.30 – Hitler odwołał wydany cztery i pół godziny wcześniej rozkaz ataku. Olbrzymia maszyna wojenna, puszczona już w ruch, została w ostatniej chwili i nie bez trudu zatrzymana.


Czytaj także:


Najwyraźniej raz jeszcze Hitler załamał się nerwowo. Zdaniem większości dyplomatów oba wydarzenia odegrały jednakową rolę w decyzji Hitlera; tę samą wersję podają niemieckie dokumenty wojskowe. Są i tacy, którzy uważają, że sojusz anglo-polski odegrał rolę decydującą. Faktem jest, że pod wrażeniem chwili Hitler cofnął się przed wojną, którą miał sam prowadzić przeciw Polsce, W. Brytanii i Francji.

Czy pokój mógł być uratowany?

Czy była szansa, że cofnie się przed wojną na dobre? Nie jest to pytanie, na które historyk, opierający się na dokumentach, może dać odpowiedź kategoryczną. W otoczeniu Hitlera uważano, że poniósł on wielką klęskę polityczną. Odwołanie rozkazu wojny ośmieszyło go w oczach wojska i jego przeciwnicy skłonni byli uważać niebezpieczeństwo wojny za zażegnane.  Wyobrażali sobie, że mąż stanu, który nakazał półtora milionom żołnierzy uderzyć na inne państwo, by po paru godzinach zmienić zdanie, jest doszczętnie skompromitowany.

Szef wywiadu, a zarazem najpoważniejszy wróg Hitlera wśród wojskowych, adm. Canaris, powiedział tego dnia, że Hitler „po tym ciosie już się nie podniesie. Pokój jest uratowany na lat dwadzieścia”. ż się nie podniesie. Pokój jest uratowany na lat dwadzieścia”. Był to jednak niczym nie usprawiedliwiony optymizm. W tym momencie Hitler poszedł już za daleko, by cofnąć się całkowicie. Musiałoby nastąpić coś więcej aniżeli potwierdzenie zobowiązań brytyjskich wobec Polski i zawód ze strony Mussoliniego, aby wyrzekł się wojny. 

Najprawdopodobniejsze wydaje się, że Hitler, załamawszy się nerwowo, po prostu chciał zyskać na czasie, aby raz jeszcze rozpatrzyć sytuację i podjąć nową próbę powstrzymania mocarstw zachodnich przed interwencją. Mimo sojuszu anglopolskiego nie mogło mu pomieścić się w głowie, że Anglia zdecyduje się w nowo wytworzonych warunkach na wojnę. Göring zeznał w czasie wstępnego przesłuchania w Norymberdze: „W dniu, w którym Brytyjczycy udzielili Polsce ofi cjalnej gwarancji, Führer zatelefonował do mnie i przekazał mi, że zatrzymał planowaną inwazję na Polskę. Zapytałem go, czy tylko chwilowo czy też na dobre. Odpowiedział: »Nie, zobaczę czy nie możemy zażegnać interwencji brytyjskiej«”.

Fałszywa pogłoska alarmuje Berlin

Hitler liczył jeszcze na efekt oferty złożonej Hendersonowi. Liczył być może także na rezultaty podjętej tego samego dnia przez Szweda Dahlerusa akcji pośredniczącej między Niemcami a Wielką Brytanią. A na to wszystko potrzeba było czasu. Ale tego czasu było bardzo niewiele. Jak widzieliśmy, 1 września uważany był za ostateczny termin ataku. Pozostawało więc już tylko sześć dni. Gdyby wahania Hitlera przeciągnęły się jeszcze o parę dni dłużej, powstałaby szansa odłożenia wojny do roku następnego. Istnieją podstawy do twierdzenia, że już zwłoka o 48 godzin byłaby decydująca.

Tego samego dramatycznego dnia 25 sierpnia w czołowym dzienniku szwajcarskim „Neue Zürcher Zeitung” ukazało się doniesienie, jakoby w ciągu ostatnich dni 250.000 żołnierzy sowieckich zostało wycofanych znad granicy polskiej, co można uważać za dowód, że Polska może chwilowo nie obawiać się uderzenia w plecy ze strony ZSRR. W następnych 48 godzinach wiadomość ta spowodowała prawdziwą panikę w Berlinie. Skoro bowiem liczono nadal na zastraszenie Londynu i Paryża paktem niemieckosowieckim, tego rodzaju gest Moskwy mógł tylko osłabić wartość paktu jako narzędzia zastraszenia. Wyrazem zaniepokojenia tą, niewątpliwie zresztą pozbawioną podstaw, pogłoską jest instrukcja wysłana do ambasady w Moskwie:

“Proszę ustalić w sposób ostrożny czy: 1) prawdą jest, że Rosja Sowiecka wycofała wojska z granicy polskiej; 2) jeśli tak się stało, to czy nie można by odwołać tego zarządzenia, gdyż wszelkie wrażenie, że Polska jest zagrożona również od strony rosyjskiej, przyczyniłoby się naturalnie do ułatwienia sytuacji na Zachodzie i mogłoby nawet w końcu doprowadzić do wydatnego zmniejszenia się gotowości przyjścia z pomocą Polsce”. Bardziej jasno nie można było sprawy postawić.

Hitler zatwierdza plan ataku na Polskę

Przez następne trzy dni trwały targi o zaprzeczenie przez Moskwę tego doniesienia. W rezultacie  ukazał się oficjalny komunikat agencji TASS, dający pełną satysfakcję Hitlerowi. Zaprzeczając doniesieniom, jakoby dowództwo sowieckie wycofało 200.000 do 300.000 żołnierzy z granicy zachodniej ZSRR komunikat dodawał:

„Przeciwnie, koła miarodajne stwierdzają, że w związku z rosnącą powagą sytuacji we wschodniej części Europy i możliwością niespodzianek, dowództwo sowieckie postanowiło zwiększyć siły liczebne garnizonów na granicy zachodniej ZSRR”. 

Hitler i Ribbentrop, którzy uważali, że w ten sposób uzyskają jeszcze jeden środek nacisku na Londyn i Paryż, nie doznali zawodu ze strony swych nowych sojuszników. W 24 godziny po wydaniu w Moskwie tego komunikatu, o godz. 12.40 w dniu 31 sierpnia, Hitler wydał ostateczny rozkaz wykonania „operacji białej” nazajutrz o świcie. Wiedział też w tym momencie, że w ciągu niewielu godzin „Najwyższy Sowiet” dokona ratyfikacji paktu o nieagresji. Tym razem rozkaz wojny nie został już odwołany. Okazało się, że 25 sierpnia pokój został uratowany nie na 20 lat, jak spodziewał się adm. Canaris, lecz tylko na 6 dni.

[Głosów:29    Średnia:2.9/5]
Komentarze

REDAKCJA

Co Za Historia - nowoczesny portal historyczny. Udowadniamy, że przeszłość jest ciekawa!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.