Czy Amerykanie wiedzieli o ataku na Pearl Harbor?

Jak to możliwe, że wobec tylu sygnałów o spodziewanej agresji Japończyków Amerykanie nie byli gotowi do odparcia ataku na Pearl Harbor?

Uderzenie japońskiego lotnictwa było dla marynarki Stanów Zjednoczonych zaskoczeniem. Katastrofa w postaci rozgromienia Floty Pacyfiku zaważyła na losach wojny na Pacyfiku, umożliwiając cesarstwu kontynuowanie szeroko zakrojonej ofensywy.

Przez lata wokół Pearl Harbor narosło wiele mitów. Zwolennicy teorii spiskowych bronili nawet tezy o celowej prowokacji Amerykanów, którzy wykorzystali plany Japończyków do przełamania izolacjonistycznych tendencji w Kongresie i wciągnięcia USA do wojny. Ile w tym prawdy? Pewnie nie dowiemy się już nigdy. Warto jednak zwrócić uwagę na szereg zbiegów okoliczności, które w pewnym stopniu zbliżają nas do szalonej tezy. 

Na drodze do potęgi

Przez wieki japońskie cesarstwo było regionalną potęgą, kształtując niezwykle bogatą kulturę, historię, ale także militarne tradycje. Dość powiedzieć, że rządząca dynastia wywodziła się arystokratycznej linii, której początki datuje się na siódme stulecie przed Chrystusem. Z biegiem lat Japończycy stworzyli zręby niezwykle silnej państwowości, opartej na hierarchicznym podporządkowaniu, autorytecie władz oraz etnicznej i religijnej homogeniczności. Zapoczątkowana w 1868 roku reforma Meiji umożliwiła Japonii dalszą transformację w duchu nowoczesności, politycznej, społecznej, militarnej i gospodarczej odnowy.

Państwo szybko zaczęło nadrabiać dystans do bardziej rozwiniętych potęg zachodnich. Na początku XX wieku Japonia nie aspirowała już wyłącznie do roli azjatyckiego mocarstwa. W latach 1904-05 Japończycy stoczyli zwycięską wojnę z Rosją. Wydarzenie to było manifestem siły japońskiej floty i stanowiło moment zwrotny w historii kraju wysp. Po I wojnie światowej Japonia postanowiła rozpocząć mozolną ekspansję terytorialną, która miała umożliwić nie tylko poszerzenie władztwa, ale i zbudowanie fundamentu pod dalszy rozwój kraju.

Decyzją Ligi Narodów niemieckie kolonie, nad którym mandat sprawowała organizacja (w tym Karoliny, Mariany, Wyspy Marshalla) przeszły pod japońską jurysdykcję. Był to pierwszy tak wyraźny sygnał wzmocnienia siły, pozycji i roli Japonii w ówczesnym świecie. Zajęte własnymi problemami państwa europejskie nie dostrzegały początkowo zagrożenia ze strony rosnącego japońskiego ekspansjonizmu i imperializmu kształtowanego głównie przez militarne koła mające największy wpływ na otoczonego nimbem boskości cesarza. Czas pokazał, iż na jego decyzji silnie rzutowały kręgi wojskowych, sprowadzając go do roli marionetki.

Wojna na Pacyfiku była w dużej mierze efektem agresywnej polityki japońskiej obliczonej na podporządkowanie sobie krajów Azji Wschodniej, Środkowej i Południowej. Odwieczna rywalizacja z Chinami miała doprowadzić do krwawego konfliktu, który kosztował dziesiątki milionów ofiar. Dla szybko rozwijającego się przemysłu japońskiego niezbędne było zwiększenie ilości wpływających surowców.

Zwrot w polityce zagranicznej wiązał się także z rozpoczęciem rządów przez młodego, ambitnego cesarza Hirohito, który szybko zmienił kurs cesarstwa. Mimo deklarowanej woli wyrzeczenia się wojny, co gwarantował chociażby pakt Brianda-Kellogga ratyfikowany przez Japonię w 1928 roku, kraj szukał odnowy we wzroście nastrojów nacjonalistycznych oraz agresywnej imperialnej retoryce. Potęgę kojarzono nie tylko z restytucją historycznych uwarunkowań, w tym wzmocnieniem potencjału militarnego, ale i zdobyczami terytorialnymi.

Proces gwałtownych zbrojeń był z rzadka przerywany niewiele znaczącymi porozumieniami o ograniczeniu tonażu floty. Japoński ekspansjonizm znalazł ujście w 1931 roku. Po sprowokowanym incydencie granicznym wojska cesarstwa zajęły chińską Mandżurię, tworząc marionetkowe państwo Mandżukuo kontrolowane de facto przez Tokio. Mimo prób arbitrażu ze strony Ligi Narodów, Japonia pozostawała nieugięta i ostatecznie w 1933 roku wystąpiła z organizacji.

Admirał Isoroku Yamamoto / Fot. Wikimedia Commons

Był to pierwszy tak poważny wyłom w powojennych ustaleniach gwarantujących utrzymanie kruchego pokoju. Amerykanie byli wówczas zajęci własnymi problemami, które pogłębiał światowy kryzys gospodarczy. Recesja była także źródłem radykalizacji mas społecznych, które odczuwały obniżenie stopy życia. Podobny proces dotknął społeczeństwo japońskie. Podobnie jak w Niemczech czy we Włoszech zapaść wyniosła do władzy radykalne koła posługujące się wojenną retoryką.

Już choćby z tego powodu zbliżenie Japonii z faszystowskimi Włochami i nazistowskimi Niemcami należy oceniać jako naturalną kolej rzeczy. Japończycy szukali możliwości dalszej ekspansji, zdając sobie sprawę z odosobnienia na kontynencie azjatyckim. Chiny od zawsze stanowiły przeciwwagę dla japońskich zapędów. Związek Radziecki bronił swoich zdobyczy na wschodzie. I to właśnie stosunek do ZSRR połączył Tokio, Berlin i Rzym, umożliwiając stworzenie tzw. osi – paktu polityczno-militarnego, który zakładał wspólne zwalczanie komunizmu oraz sojusz wojskowy.

Sukcesy dyplomatyczne otworzyły drogę do dalszej ekspansji Japonii. Przyczółek w postaci Mandżukuo był dogodnym punktem wyjścia do podboju Chin. Ponownie zadecydowała pragmatyczna polityka surowcowa. Agresja na Chiny zapoczątkowana w 1937 roku nie przyniosła spodziewanych korzyści – armie wdały się w długotrwałe walki, a w 1938 roku zagrodziła im drogę Armia Czerwona, broniąc interesów Związku Sowieckiego.

W 1939 roku Rosjanie skutecznie uderzyli na wroga, pokonując go w szeregu starć. Załamanie się ofensywy japońskiej i przegrana w boju z Armią Czerwoną wymusiła na nich zmianę strategii działania. W 1939 roku Japończycy wstrzymali ekspansję na północy, słusznie zakładając, iż walka na dwóch frontach uniemożliwi im szybkie zdobycze terytorialne. Nowa ofensywa ruszyła w kierunku południowym, gdzie opór przeciwników był znacznie mniejszy, a tereny bogate w surowce niezbędne do prowadzenia dalszych działań.

W tym samym czasie na froncie europejskim Niemcy napadły na Polskę, dając początek II wojnie światowej. Zajęte tą częścią świata mocarstwa europejskie nie były w stanie skoncentrować swojej uwagi na Dalekim Wschodzie. Nie mogły także wydatnie bronić swoich zamorskich posiadłości. Japończycy mieli zatem wolną rękę w prowadzeniu szeroko zakrojonej kampanii militarnej naznaczonej brutalnością i licznymi zbrodniami wojennymi. Ostatnią przeszkodę dla japońskich planów podboju całej Azji Południowej stanowiły Stany Zjednoczone, które w tym rejonie także upatrywały swoich stref wpływów. Tyle że w 1939 roku USA pozostawały na peryferiach konfliktu, deklarując politykę izolacji i niemieszania się w spory. 

MATEUSZ ŁABUZ

Twórca portalu II wojna światowa, autor kilkuset recenzji książek historycznych oraz licznych artykułów poświęconych przede wszystkim Polsce i Polakom w latach 1939-45. Prywatnie siatkarz plażowy i miłośnik skandynawskich kryminałów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.