Fu-Go – tajna broń Japonii. Chcieli zaatakować USA za pomocą… balonów

Bomba balonowa Fu-Go była w stanie przelecieć ogromne odległości i stanowiła dla Japończyków nadzieję na wzięcie odwetu na Stanach Zjednoczonych. O pomysłowej broni Cesarstwa opowiada autor bloga “Okruchy Historii”


Mieszkańcy Japonii pierwszej połowy XX wieku byli dumnym narodem, czerpiącym jeszcze z korzeni i honoru samurai. Dlatego gdy w 1942 roku podpułkownik James “Jimmy” Doollitle, wraz z 15 innymi bombowcami B-25 zbombardował Tokio, Japończycy poprzysięgli zemstę na Amerykanach. Ich celem stało się terytorium Stanów Zjednoczonych. Jednak kraj miał małe możliwości, nie posiadał już większości swoich lotniskowców, a z każdym mijającym dniem sytuacja cesarstwa na froncie robiła się coraz gorsza. Nadzieja na odwet pojawiła się 3 listopada 1944 roku. W tym dniu Japończycy wypuścili swój pierwszy interkontynentalny balon Fu-Go.

Japońskie wojsko eksperymentowało z balonami już na początku lat 30. Lekka papierowa konstrukcja będąca nośnikiem dla bomb nosiła nazwę fūsen bakudan, czyli bomba balonowa. Były to stosunkowo niewielkie balony, mogące transportować kilkukilogramowy ładunek zapalający lub odłamkowy, w nomenklaturze wojskowej nazywały się Fu-Go. Broń przyjęto na stan wyposażenia armii, jednakże nie wdrożono do produkcji masowej ze względu na zasięg zaledwie 110 km. Pomysł odkurzono po odkryciu dokonanego przez japońskiego meteorologa Wasaburo Oishi. Odkrył on silne wiatry, niezmiennie wiejące na wysokości 9.000 m, znane dziś jako prąd strumieniowy.. bomba balonowa

Po “rajdzie Doollitlea”, w ramach odwetu szukano rozwiązania będącego jednocześnie tanim i w miarę skutecznym. Wybór padał na bomby balonowe Fu-Go. Japończycy żywili nadzieję, że masowo wysłane balony, które będą w stanie dolecieć do zachodnich wybrzeży USA i donieść tam małe bomby, spowodują panikę i zamieszanie. Problem polegał na tym, iż najpierw trzeba było znaleźć sposób by tysiące balonów przebyło odległość 10.000 km i zrzuciło swój ładunek na terytorium wroga.

Bomba balonowa – od pomysłu do realizacji

Nad projektem pracowano w laboratorium nr 9, IX Cesarskiej Armii Japońskiej, pod kierownictwem generała Sueyoshi Kusaby i majora Teiji Takada. Największym problemem było utrzymanie balonu na odpowiedniej wysokości przez cały czas trwania lotu. W skutek czego powstała dosyć ciekawa konstrukcja. bomba balonowa

Sam balon w pierwszym etapie był wytwarzany z jedwabiu, szybko jednak zastąpiono tę konstrukcję tańszym i szczelniejszym papierem z krzewów morwy. Arkusze wielkości mapy drogowej sklejano razem w trzy lub cztery warstwy i łączono w balon o średnicy około 10 m. Całość uszczelniano krochmalem z Konnyaku. Była to jadalna pasta uzyskiwana w procesie gotowania bulwy tej rośliny. Jako, że sklejaniem balonów zajmowały się głównie dzieci szkolne, często wygłodniałe, zdarzało się iż surowiec był wyjadany przez pracowników. Jeden z ówczesnych pracowników, niejaki pan Ozawa, wspomina:

“Byłem w ósmej klasie gdy kończyła się Druga Wojna Światowa. W tamtym czasie, wszystkie dzieci uczęszczające do szkół musiały chodzić do fabryk i budować samoloty lub bomby balonowe, robić cokolwiek co miało związek z wysiłkiem wojennym […] Rozpoczynaliśmy pracę w fabryce balonów o 7:30 rano i kończyliśmy o 6:30 po południu. Potem o 7 wieczorem szliśmy do szkoły, aby uczyć się do godziny 9:30. Musieliśmy ostrożnie używać świateł, gdyż amerykanie bombardowali Tokio każdej nocy.”

Balon mieścił 540 m³ wodoru, który miał unieść go na wysokość około 9.150 m. Produkcja odbywała się głównie w zarekwirowanych halach sumo, salach gimnastycznych i teatrach. Nośnik musiał unieść w sumie około 500 kg ładunek, w tym bomby zapalające i odłamkowe. Były dwa rodzaje Fu-Go, typ 92 uzbrojony w 15 kg bombę odłamkowa i dwa 5 kg ładunki zapalające. Oraz typ 97, zabierający jedną 12 kg bombę odłamkową i cztery 5 kg zapalające. Na resztę ciężaru składał się mechanizm pozwalający regulować pułap balonu. Ten z kolei, razem z bombami był przytwierdzany do aluminiowej obręczy o średnicy niecałych 92 cm, która była uczepiona pod balonem.

bomba balonowa

Sama regulacja pułapu była zrealizowana w bardzo interesujący sposób. Na obręczy umieszczono 32 worki z piaskiem służące za balast. Kiedy balon nocą, na skutek kurczenia się gazu w jego wnętrzu, opadał poniżej 9.000 m. Specjalnie spreparowany barometr inicjował impuls elektryczny odpalający mały ładunek wybuchowy, przerywający linkę z balastem. Jeden z worków odpadał a Fu-Go unosił się w górę. Kiedy zaś w dzień, nagrzany wodór unosił całość powyżej 11.600 m, inny barometr otwierał wentyl uwalniający część gazu, tak aby jednostka zaczęła opadać.

Cały system był wyliczony na 72 godziny lotu i tu mamy do czynienia z pierwszym mankamentem tej broni. Japońscy naukowcy popełnili błąd w obliczeniach. Średnio balon, gnany prądem strumieniowym potrzebuje 96 godzin, by dotrzeć z wysp japońskich nad terytorium USA. Większość Fu-Go spadła więc nad Atlantykiem.

Kiedy po 72 godzinach wszystkie 32 worki z balastem zostały zwolnione, odpalał się główny ładunek zwalniający bomby. Jednocześnie podpalał się lont o długości 19,5 m, który po 84 minutach powodował zniszczenie jednostki nośnej. W ten sposób Japończycy chcieli siać terror i niepewność na terytorium Stanów Zjednoczonych. Wywołując pożary lasów i zabijając przypadkowe osoby.

Ataki na USA

Japończycy szacowali, że do celu powinno dotrzeć 10% wysłanych balonów, więc ich ilość musiała być znaczna. Japończycy chcieli wysłać 10.000 balonów by później zweryfikować efekty. Fu-Go były bronią prostą i bardzo tanią w produkcji, więc można było je szybko produkować na masową skalę. Przed strategami otworzyły się nowe możliwości i pomysły. zastanawiano się nad użyciem ładunków zawierających broń biologiczną. Na te potrzeby wyprodukowano nawet 20 ton materiału skażonego wąglikiem i ospą krowią. Jednak cesarz Hirohito kategorycznie się temu sprzeciwił i ostatecznie odstąpiono od tego zamysłu.

Czytaj także: To było jedno  najokrutniejszych narzędzi tortur. Ludzie ginęli w męczarniach

Utworzono 3 bataliony balonowe mające zajmować się wysyłaniem Fu-Go. Pierwszy z nich znajdował się w pobliżu miasta Otsu w południowej części wyspy Honsiu i obejmował w sumie 1500 ludzi, kwaterę główną, oraz 6 stacji wypuszczania balonów. Drugi batalion liczący 700 osób, obsługiwał 3 stacje w rejonie miasta Ichinomiya w środkowej części wyspy. W jej północnej części w okolicach Nakoso, stacjonował trzeci, 600 osobowy batalion operujący w 6 stacjach. Każda z tych jednostek była w stanie wypuścić w ciągu dnia 200 balonów.

Kiedy wszystko było gotowe, naszedł dzień premiery. 3 listopada 1944 roku wypuszczono pierwszy balon, zaadresowany bezzwrotnie, w kierunku USA. Akcję nadzorował major Takada, który później wspominał to wydarzenie:“Balon był widoczny tylko przez kilka minut. Potem widoczny był już tylko jasny punkt niczym dzienna gwiazda.”

Sam start okazał się natomiast bardzo trudny. By przygotować balon do lotu potrzebnych było około 30 ludzi, którzy uzbrajali jednostkę przez 30 do 60 minut. Do tego warunki pogodowe musiały być sprzyjające, wiatr musiał wiać w odpowiednim kierunku. Prognozy mówiły, iż w miesiącach od listopada 1944 do marca 1945, miało być jedynie 50 takich dni. By śledzić tor lotu, pierwsze Fu-Go wyposażono w nadajniki radiowe. Stacje nasłuchowe rozmieszczono w Ichinomiya, Chiba, Iwanuma, Miyagi, Misawa, Aomori, i na półwyspie Sahalin. W listopadzie udało się wypuścić 700 Fu-Go, w grudniu już 1.200. Natomiast w lutym 1945 nad Pacyfikiem dryfowało ich 2.500.

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Komentarze

OKRUCHY HISTORII

Okruchy historii to blog historyczny oparty o ciekawostki i mniej znane fakty ubogacone o zdjęcia w dobrej jakości.

3 Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.