Blanka Kaczorowska – polska kolaborantka, która wydawała Gestapo żołnierzy AK

Blanka Kaczorowska. Konfidentka Gestapo, wydała wiele osób z Podziemia AK. Po wojnie tajna współpracowniczka służb PRL. Fragment książki Joanny Puchalskiej “Bo to złe kobiety były. Intrygantki i diablice“.


Zanim Blanka Kaczorowska poznała Ludwika Kalksteina, zdążyła się zasłużyć w pracy konspiracyjnej dla Wydziału Wywiadu Ofensywnego, oznaczonego kryptonimem „Stragan”. Śliczna blondynka, w typie Marleny Dietrich, znająca francuski i niemiecki, zatrudniła się jako pracownica fizyczna w niemieckiej kantynie na lotnisku w Siedlcach i nawiązała znajomość z przystojnym oficerem Wehrmachtu. Johannes Berent zakochał się w niej i nawet się zaręczyli.

On też jej się podobał, co zupełnie jej nie przeszkadzało w wykorzystywaniu go do zdobywania informacji dotyczących uzbrojenia oddziałów stacjonujących na siedleckim lotnisku czy rozkładu lotów. Wróg to wróg, na wojnie jak na wojnie. Cóż znaczą uczucia wobec Sprawy. Przełożeni byli z niej zadowoleni, dzięki jej osiągnięciom wywiadowczym Niemcy ponosili szkody.

Berent podobno zorientował się, że piękna Polka pracuje dla Podziemia, ale nie zadenuncjował jej, nawet gdy została zatrzymana przez Gestapo za udział w konspiracji. Wypuszczono ją albo zdołała zbiec, różnie o tym mówią relacje świadków. Od dowództwa dostała Krzyż Walecznych i polecenie opuszczenia Siedlec – na wszelki wypadek. Przeniosła się do Warszawy i tu pod pseudonimem „Sroka” trafiła do grupy operacyjnej „H”, dowodzonej przez Ludwika Kalksteina, pseudonim „Hanka”.

Blanka i Ludwik

Wkrótce piękna Blanka Kaczorowska związała się z Ludwikiem Kalksteinem i zamieszkali w lokalu konspiracyjnym przy alei Niepodległości. Oboje cieszyli się świetną opinią u dowództwa, jeśli chodzi o pracę wywiadowczą.

 Ludwik Kalkstein od stycznia 1940 roku przebywał w Warszawie i działał w wywiadzie ofensywnym Związku Walki Zbrojnej, przemianowanego później na Armię Krajową. Dowództwo go ceniło, był świetnym pracownikiem wywiadu, zdolnym, rzutkim, wykazującym się inicjatywą. Do grupy „H” należało kilkanaście osób, które sam dobrał. Znalazł się wśród nich Eugeniusz Świerczewski, pseudonim „Gens”, były mąż siostry Ludwika – Niny. Zajmował się redagowaniem raportów, a zajęcia miał sporo, bo dla grupy pracowało blisko sto pięćdziesiąt osób posiadających własnych informatorów.


Blanka Kaczorowska


Jednym z ważniejszych osiągnięć grupy Kalksteina było zwerbowanie Aloisa Patzelta, szefa kancelarii i podoficera sztabowego warszawskiego oddziału II Floty Powietrznej Luftwaffe. Podstawiono mu dziewczynę i dla ładnej buzi Niemiec zgodził się współpracować. Niektóre informacje podwładna Ludwika pozyskiwała bez wiedzy swego adoratora, jak na przykład fotografie tajnych rozkazów czy map z zaznaczonymi lotniskami Luftwaffe.

Ludwik pozoruje własną śmierć

Innym wyczynem grupy „H” było zdobycie dla aliantów planów Wilczego Szańca, tajnej kwatery Hitlera. W uznaniu tego rodzaju sukcesów w grudniu 1941 roku Ludwik Kalkstein został odznaczony Krzyżem Walecznych. Kalkstein wpadł w kwietniu 1942 roku, gdy w lokalu konspiracyjnym przy ulicy Opoczyńskiej Niemcy zrobili „kocioł”. Zgodnie z zasadami konspiracji Eugeniusz Świerczewski polecił członkom grupy, żeby na pewien czas zaprzestać kontaktów i zniknąć.

***

“Gestapo uznało osobę Kalksteina za zdobycz bezcenną dla swoich planów likwidacji Oddziału II KG AK. (…) Zdrajca wydał w ręce Gestapo kpt. „Radwana” i podjął polowanie na „Grota” przy współpracy dawnych współpracowników, Blanki Kaczorowskiej, obecnej żony, i szwagra, Eugeniusza Świerczewskiego”

– Halina Zakrzewska „Beda”, Niepodległość będzie twoją nagrodą.

Kalkstein dostał pseudonim V-97, a Niemcy dokonali przy tym jeszcze jednego sprytnego posunięcia, którym skutecznie wprowadzili w błąd AK. Otóż pokazali rodzinie zaświadczenie o jego śmierci. W ten sposób rozeszła się pogłoska, jakoby został rozstrzelany. 

Blanka Kaczorowska i Gestapo

Kalkstein z pełną świadomością zdradzał nowym mocodawcom wszystkie konspiracyjne kontakty. Po wojnie będzie się przed sądem tłumaczył, że chciał niczym Konrad Wallenrod w odpowiednim momencie dokonać wielkiego czynu, który by powalił na kolana Trzecią Rzeszę. 

Po wpadce narzeczonego nowym dowódcą Blanki „Sroki”Kaczorowskiej  został Karol Trojanowski pseudonim „Radwan”. Ona sama awansowała, niestety została także dopuszczona do różnych tajemnic i do ważnych osób, co po wiadomości od Wandy Ossowskiej było dużą nieostrożnością ze strony władz konspiracyjnych, które musiały wiedzieć, że Blanka jest kochanką Kalksteina. Czujność uśpiła fałszywa wiadomość o jego śmierci.

Na wolności Kalkstein skontaktował się ze Świerczewskim i przekonał go, że jego eksżona Nina, a także jej rodzice zostaną wypuszczeni, jeśli on podejmie współpracę. Tak też się stało. Ojciec i siostra Ludwika zmarli wkrótce potem, bardzo możliwe, że wskutek tortur. Kalkstein odszukał również Blankę, która przebywała w tym czasie w Częstochowie. Przywiózł ją do Warszawy i w listopadzie wzięli ślub. Można jedynie snuć domysły, jakimi argumentami przekonał ją do przejścia na stronę wroga. Czy zrobiła to dla niego, bo była w nim zakochana? Czy dała się uwieść wallenrodycznym wizjom? Tego się nie dowiemy. 

Niemiecka agentka

Blanka Kaczorowska została niemiecką agentką V-98, zachowując także dotychczasowy pseudonim „Sroka”, który się nowym mocodawcom spodobał. Szybko zadenuncjowała swego byłego ukochanego z Siedlec. Johannes Berent natychmiast został wysłany na front wschodni i tam poległ. A ona sypała, sypała, sypała kolejnych działaczy Podziemia, nie mogąc nie wiedzieć, czym to się dla nich skończy.

Razem z Kalksteinem doprowadzili do aresztowania co najmniej kilkudziesięciu osób. Zastanawiające jest jedynie to, że nie wydała Stanisława Jankowskiego „Agatona”, kierownika Wydziału Legalizacji i Techniki w Oddziale II Komendy Głównej AK.


CZYTAJ TAKŻE:


Nikt jej nie torturował, nikt jej nie zmuszał. Dobrowolnie wysyłała ludzi na pewną śmierć. I to na śmierć męczeńską. „Żadna Polka, żadna, nawet za cenę życia nie pójdzie na takie układy” – rzuciła oprawcom w twarz Wanda Ossowska i potwierdziła to swoją postawą. Blanka, też Polka, na układy poszła. Zawarła pakt z diabłem i przeszła na stronę śmiertelnego wroga swojego narodu. Po kainowemu skazywała współbraci na okrutny los.

Czy to była oznaka braku sumienia? Psychopatyczne upośledzenie rozumienia etyki i moralności? Wiara w wallenrodyzm Kalksteina? Ucieczka w zaprzeczenia i wypieranie z siebie prawdy? Podobnie zachowała się po wojnie. Donosiła do bezpieki, co było zapewne ceną za łagodniejszy wyrok i skrócenie odsiadki, ale nie musiała tego robić aż do tego stopnia i tak gorliwie.

Wydanie “Grota”

W sierpniu 1942 roku, jeszcze gdy Kalkstein siedział na Szucha, ale już sypał, w mieszkaniu Wandy Ossowskiej przy Dzikiej 28 Gestapo zgarnęło w nocy kierującego Wydziałem Wywiadu Ofensywnego majora Stanisława Rogińskiego, jego sekretarkę Janinę Despot-Zenowicz „Ninę” i Wandę Ossowską. Podobno najpierw Kalkstein pokazał Mertenowi na ulicy „Ninę” i, śledząc ją, Niemcy dotarli do Rogińskiego, który tuż przedtem, jakiś czas po aresztowaniu „Hanki”, na wszelki wypadek zmienił adres i przeniósł się do Ossowskiej.


POLECAMY KSIĄŻKĘ:Blanka Kaczorowska


Dwa miesiące później Wanda Ossowska zobaczyła Kalksteina na Szucha.Na wolności Kalkstein polecił Blance i Świerczewskiemu, aby po przerwie spowodowanej względami bezpieczeństwa – dla uniknięcia aresztowania – wrócili do działalności w wywiadzie AK. Tak też zrobili. Wiosną 1943 roku „Sroka” zaczęła pracować  Biurze Studiów Oddziału II Komendy Głównej AK, co dało jej nowe kontakty i nowe okazje do zdrady. Zatrzymaniem generała Stefana Roweckiego „Grota” 30 czerwca 1943 roku kierował Untersturmführer Erich Merten – oficer  prowadzący siatkę Kalksteina, który próbował też zwerbować Ossowską.

Dowódcę Armii Krajowej wystawił Eugeniusz Świerczewski „Gens”, mając pełną świadomość – podobnie jak Kaczorowska i Kalkstein, który po wojnie przyzna się do udziału w akcji rozpracowania generała – że wydany Niemcom „Grot” może być torturowany i stracony. Świerczewski znał Roweckiego osobiście. Od jakiegoś czasu na polecenie Mertena chodził po ulicach i go szukał. Tego dnia natknął się na niego przypadkiem. Śledził go, a gdy zobaczył, do którego mieszkania przy ulicy Spiskiej 14 „Grot” wszedł, zadzwonił na Gestapo z tą informacją.

Niedługo potem Niemcy obstawili dom. Rowecki został zatrzymany, a gdy Świerczewski poświadczył jego tożsamość, zabrano go na Szucha i po kilku dniach przewieziono samolotem do Berlina. Hitlerowcy zamordowali go zaraz po wybuchu Powstania, prawdopodobnie na terenie krematorium obozu w Sachsenhausen.

REDAKCJA

Co Za Historia - nowoczesny portal historyczny. Udowadniamy, że przeszłość jest ciekawa!

2 Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.