Bitwa o Narwik. Pierwszy triumf Polaków po przegranej kampanii wrześniowej

Był to pierwszy po przegranej kampanii wrześniowej triumf polskiego żołnierza. Triumf tym większy, że odnieśli go mężczyźni, dla których w większości był to chrzest bojowy, do tego w trudnym górskim terenie i z doświadczonym, twardym przeciwnikiem. Tekst Dariusza Kalińskiego z przedpremierowej pracy zbiorowej “Polskie triumfy. 50 chwalebnych bitew naszej historii”.


Narwik – największe miasto północnej Norwegii o strategicznym znaczeniu dla Niemców – został zajęty praktycznie bez walki. Dokonało się to rankiem 9 kwietnia 1940 roku, w ciągu niespełna dwóch godzin, za sprawą żołnierzy 139 pułku strzelców górskich ze składu 3 Dywizji Strzelców Górskich generała Eduarda Dietla, którzy wykorzystali niezdecydowania postawy miejscowego dowódcy, pułkownika Konrada Sundlo. Zatopili również dwa stare norweskie pancerniki oraz zdobyli spore składy broni i zaopatrzenia.

Jednym z czynników, które popchnęły Trzecią Rzeszę do ataku na Norwegię, była chęć zabezpieczenia importu rudy żelaza ze Szwecji. Chodziło o suro‑ wiec absolutnie niezbędny w produkcji zbrojeniowej. Z sześciu milionów ton rudy, jakie Niemcy sprowadzali z tego kraju, połowę wywożono właśnie przez Narwik, jedyny całoroczny port w rejonie, połączony magistralą kolejową z zagłębiem rudy w szwedzkiej Kirunie. Gdyby udało się odciąć Trzecią Rzeszę od tego źródła zaopatrzenia, straty niemieckiego przemysłu byłyby niepowetowane. Ogółem import rudy żelaza ze Szwecji zaspokajał w aż jednej czwartej potrzeby niemieckiej gospodarki, szacowane w 1939 roku na nieco ponad 23 miliony ton tego surowca.

Alianci zdawali sobie sprawę, jakie znaczenie mają dla Niemców dostawy ze Skandynawii. Już w połowie września 1939 roku Pierwszy Lord Admiralicji Winston Churchill postulował wysłanie na Bałtyk silnej eskadry Royal Navy. Obecność brytyjskich okrętów miała skłonić Danię, Szwecję i Norwegię do opo‑ wiedzenia się w wojnie z Niemcami po stronie Sprzymierzonych. Choć plany te spaliły na panewce, członkowie brytyjskiego Gabinetu Wojennego na posiedzeniu 22 grudnia 1939 roku pod wpływem Churchilla zdecydowali o powzięciu wszelkich kroków – zarówno politycznych, jak i militarnych – koniecznych, aby przerwać dostawy szwedzkiej rudy.


WIĘCEJ CHWALEBNYCH BITEW POLAKÓW ZNAJDZIESZ W KSIĄŻCE “POLSKIE TRIUMFY”:

bitwa o narwik


Wtedy to zapadła decyzja o wysłaniu wojsk do północnej Norwegii, a miejscem ich lądowania miał być m.in. Narwik. Doskonałym pretekstem do wysłaniu wojsk alianckich do Skandynawii stała się wojna sowiecko‑fińska. W ten sposób alianci chcieli upiec dwie pieczenie na jednym ogniu: zająć norweskie porty, aby uniemożliwić korzystanie z nich przez Niemców, oraz wesprzeć militarnie Finlandię w jej walce ze sprzymierzonym z hitlerowcami Związkiem Sowieckim.

Brygada

W składzie sił ekspedycyjnych, które zamierzano skierować do Finlandii, obok żołnierzy brytyjskich i francuskich znajdowała się jednostka polska. Była nią Samodzielna Brygada Strzelców Podhalańskich (SBSP). Rozkaz jej sformowania został wydany przez Naczelnego Wodza generała Władysława Sikorskiego 9 lutego 1940 roku. Trzeba podkreślić, że Sikorski początkowo był niechętny tworzeniu jednostki przeznaczonej akurat do działań na froncie fińskim. Oba‑ wiał się, że zahamuje to proces konsolidacji armii polskiej we Francji. Zmienił jednak zdanie po rozmowie z francuskim premierem Édouardem Daladierem. SBSP została utworzona w Coëtquidan w Bretanii, gdzie znajdował się centralny obóz Wojska Polskiego we Francji, na bazie formujących się tam polskich dywizji piechoty.

Strukturę organizacyjną jednostki oparto na schema cie francuskiej brygady strzelców alpejskich. W jej skład wchodziły dwie półbrygady strzelców w sile dwóch batalionów każda oraz kompanie specjalistyczne: łączności, samochodowa i sztabowa, ponadto pluton żandarmerii. Dowódcą SBSP mianowany został pułkownik dyplomowany Zygmunt Bohusz ‑Szyszko. Był to stosunkowo młody, wówczas czterdziestosiedmioletni, waleczny oficer o dużym doświadczeniu bojowym wyniesionym z pól bitewnych wojny polsko‑bolszewickiej i wojny z Niemcami w 1939 roku.

Nazwę „Podhalańska” brygada otrzymała nieco na wyrost. Miała ona bez‑ pośrednio nawiązywać do tradycji elitarnych przedwojennych pułków strzelców podhalańskich. W rzeczywistości nowi podhalańczycy w większości wywodzili się z rodzin polskich emigrantów osiadłych we Francji. Tacy rekruci stanowili przeszło 60 procent składu brygady. Trafiali się również polonusi z Belgii, Holandii i Luksemburga. Drugą pod względem wielkości grupą żołnierzy byli tzw. „turyści Sikorskiego”, czyli tacy, którzy po klęsce wrześniowej przedostali się z okupowanego kraju na Zachód. W brygadzie znalazło się również około setki „czerwonych Polaków” – byłych żołnierzy XIII Brygady Międzynarodowej im. Jarosława Dąbrowskiego z okresu hiszpańskiej wojny domowej. Byli to żołnierze doświadczeni w boju, ale mający kłopoty z posłuszeństwem. 

Uzbrojenie Polaków

Ogółem w brygadzie służyło 4778 ludzi. W jej szeregach znaleźli się m.in. słynni później cichociemni: porucznik Bolesław Kontrym i podporucznik Leonard Zub ‑Zdanowicz oraz znani literaci, bracia Mieczysław i Ksawery Pruszyńscy. Żołnierze brygady uzbrojeni byli w karabinki MAS wz. 36. Cięższą broń stanowiły erkaemy Hotchkiss wz. 28 i cekaemy Hotchkiss wz. 16 oraz moździerze kalibru 81 milimetrów, granatniki kalibru 60 milimetrów i tzw. garłacze, czyli stare francuskie karabiny Lebel, z których metodą „na oko” wystrzeliwano wetknięte w lufę granaty ręczne.

Do zwalczania czołgów miały służyć działka przeciwpancerne kalibru 25 milimetrów wz. 34. Brygada miała również własny sprzęt transportowy, na który składały się samochody osobowe, ciężarowe, motocykle i ciągniki. Jak przystało na jednostkę górską z prawdziwego zdarzenia, Polacy otrzymali również… 196 mułów. W opinii pułkownika Szyszko ‑Bohusza brygada była jednak zdecydowanie niedozbrojona. Brakowało broni przeciwlotniczej i wozów bojowych, sprzęt łączności był wyeksploatowany, zbyt mała była również liczba broni maszynowej i moździerzy. Muły były zaś w tak fatalnej kondycji, że nie nadawały się do wykorzystania na froncie.

Wyszkolenie brygady jako jednostki przeznaczonej do działań w specyficznym górskim terenie również pozostawiało wiele do życzenia. Brakowało czasu. Wprawdzie w połowie marcu na froncie fińskim doszło do zawieszenia broni wtedy jednak polskie dowództwo zadecydowało o wysłaniu SBSP do Norwegii. Podhalańczycy dowiedzieli się tego od generała Sikorskiego 10 kwietnia 1940 roku podczas wzruszającej uroczystości wręczenia brygadzie sztandaru.

Alianci lądują

13 kwietnia okręty brytyjskiej Royal Navy zniszczyły zespół 10 niemieckich niszczycieli, na których pokładach przypłynęli do Narwiku strzelcy górscy generała Dietla. Dwa dni później w nieodległym Harstad rozpoczęło się lądowanie oddziałów alianckich. Polacy trafili tam wieczorem, 7 maja. W skład sił przeznaczonych do odbicia Narwiku, miasta i półwyspu o tej samej nazwie, wchodziły: brytyjska 24 Brygada Gwardii, francuskie 27 Półbrygada Strzelców Alpejskich i 13 Półbrygada Legii Cudzoziemskiej oraz Samodzielna Brygada Strzelców Podhalańskich. Nasza brygada i jednostki francuskie utworzyły 1 Lekką Dywizję Strzelców. Dowódcą sił lądowych w tym rejonie mianowany został 14 maja 1940 roku francuski generał Antoine Béthouart. Z jednostkami alianckimi współpracowały oddziały norweskie z 6 Dywizji Piechoty.

W tym czasie generał Dietl konsekwentnie wzmacniał swoje siły. Jego strzelców wsparło dwa tysiące niemieckich marynarzy ocalałych z zatopionych niszczycieli, uzbrojonych w zdobyczną norweską broń. Drogą powietrzną dotarło zaopatrzenie, amunicja oraz bateria dział górskich kalibru 75 milimetrów. Ponadto około tysiąca żołnierzy dotarło do Narwiku wspomnianą linią kolejową przez „neutralną” Szwecję jako „pracownicy” Czerwonego Krzyża. Ogółem niemiecki dowódca dysponował czterema, pięcioma tysiącami żołnierzy. Wśród nich respekt budzili zwłaszcza strzelcy górscy. Byli to żołnierze doskonale wyszkoleni, o wysokim morale, weterani walk w Polsce w 1939 roku. Ich dodatkowym atutem był ekwipunek dostosowany do działań w górach, a także uzbrojenie w postaci pistoletów maszynowych, których alianci nie posiadali.


POLECAMY

bitwa o narwik


Polscy żołnierze może nie byli tak sprawni jak ich przeciwnicy, ale zapału, sprytu i bojowej inicjatywy nie sposób im było odmówić. Ponadto mieli coś do udowodnienia swoim sojusznikom, a także rachunki do wyrównania z wrogiem. To była chyba najlepsza motywacja do walki. 16 i 17 maja 1940 roku trzy bataliony polskiej brygady, luzując oddziały brytyjskie i francuskie, zajęły pozycje obronne na półwyspie Ankenes, leżącym na południe od Narwiku i oddzielonym od niego wodami Beisfjordu. Był to trudny, kamienisty teren, pełen kotlin i parowów, pokryty brzózkami i kosodrzewiną, przedzielony pasmem wzgórz. Polacy znajdowali się na ich południowym stoku, Niemcy, początkowo w sile dwóch kompanii, a następnie dwóch batalio‑ nów, mieli swoje stanowiska na północnym. Podhalańczycy, aby polepszyć swoje pozycje, stoczyli z nimi kilka potyczek, zadając nieprzyjacielowi pewne straty, ale i samemu mając pierwszych poległych. 

Bitwa o Narwik

Kiedy Polacy umacniali swoje pozycje na półwyspie Ankenes, we Francji doszło do katastrofy. Niemcy przełamali front i 21 maja wyszli nad kanał La Manche. W tej sytuacji w Paryżu i Londynie zapadła decyzja o ewakuacji wojsk z Norwegii. Zanim jednak miało to nastąpić, na skutek nacisków alianckich dowódców, zwłaszcza generała Béthouarta, postanowiono rozbić oddziały generała Dietla i odrzucić je w kierunku granicy ze Szwecją. Polska brygada miała opanować półwysep Ankenes, gdy w tym samym czasie francuscy legioniści i Norwegowie, desantując się z okrętów, mieli uderzyć na Narwik, a potem w kierunku granicy ze Szwecją.

Komentarze

REDAKCJA

Co Za Historia - nowoczesny portal historyczny. Udowadniamy, że przeszłość jest ciekawa!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.