1940: Drugi transport warszawski do Auschwitz

W nocy z 21 na 22 września 1940 r. do obozu Auschwitz przywieziono więźniów z tzw. drugiego transportu warszawskiego, wśród których byli m.in.: Władysław Bartoszewski, Stanisław Dubois, Konstanty Jagiełło, Antoni Kocjan oraz rotmistrz Witold Pilecki.

Rtm. Witold Pilecki – ochotnik do Auschwitz, więzień numer 4859. Autor raportów o Holocauście, tzw. Raportów Pileckiego. 8 maja 1947 r. aresztowany, a następnie torturowany przez funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa. Oskarżony i skazany na karę śmierci w pokazowym procesie przeprowadzonym przez komunistyczne władze PRL, stracony w 1948 r. Wyrok unieważniono w 1990 r. Pośmiertnie, w 2006 r. otrzymał Order Orła Białego, a w 2013 r. został awansowany do stopnia pułkownika.

Fragment raportu “W” o Auschwitz:

Dnia 19 września 1940 roku godzinie 6.00 rano szedłem sam i na rogu Alei Wojska i Felińskiego stanąłem w „piątki” ustawiane przez esesmanów z łapanych mężczyzn. Potem załadowano nas na Placu Wilsona do aut ciężarowych i zawieziono do koszar Szwoleżerów. Po spisaniu danych personalnych w zorganizowanym tam prowizorycznie biurze i odebraniu ostrych przedmiotów (pod groźbą zastrzelenia, jeśli się potem u kogoś bodaj żyletka znajdzie) wprowadzono nas na ujeżdżalnię, gdzie pozostawaliśmy przez 19 i 20 września… W tym czasie niektóre rodziny wykupywały swych najbliższych, płacąc ogromne sumy esesmanom. W nocy spaliśmy wszyscy pokotem na ziemi. Ujeżdżalnię oświetlał ogromny reflektor, stojący przy wejściu. Po czterech stronach umieszczeni byli esesmani z bronią maszynową. Było nas tysiąc osiemset kilkudziesięciu. 21 września rano wsadzono nas do aut ciężarowych i w towarzystwie eskortujących motocykli z bronią maszynową, odwieziono na dworzec zachodni i załadowano do wagonów towarowych. W wagonach tych przedtem widocznie musieli wieźć wapno, gdyż cała podłoga była nim wysypana. […] Około 10 wieczór pociąg się zatrzymał w jakimś miejscu i dalej już nie jechał. Słychać było krzyki, wrzask, otwieranie wagonów, ujadanie psów. Zgiełk i jazgot głosów zbliżał się stopniowo. Nareszcie gwałtownie otwarto drzwi naszego wagonu. Oślepiły nas reflektory skierowane we wnętrze. – Heraus! rrraus! rrraus! – padały wrzaski, a kolby esesmanów spadały na ramiona, plecy i głowy kolegów. Pędzono nas przed siebie, ku większej ilości skupionych świateł…. Zbliżaliśmy się do bramy, umieszczonej w ogrodzeniu z drutów, na której widniał napis: „Arbeit macht frei”.

Zdjęcie główne: Witold Pilecki w trakcie procesu / Fot. Wikimedia Commons

Komentarze

PRZEMYSŁAW DYMARKOWSKI

Miłośnik historii Polski. Interesuje się epoką nowożytną, dziejami II Rzeczypospolitej oraz historią I i II wojny światowej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.